wtorek, 11 sierpnia 2015

Rozdział 6

-Paniczu. niech się panicz obudzi. -Taki piskliwy głosik usłyszał z samego rana. Patryk próbował go obudzić już od godziny.
Okazało się że było już po 9.00 i od godziny powinien być już w Sali treningowej przerażony wyskoczył z łóżka i zaczął się szybko ubierać. Nawet nie zapytał skrzata gdzie jego Pan. Wychodząc z pokoju wziął księgę i poprosił go by przyniósł mu lekkie śniadanie wraz z krwią do Sali treningowej po czym wybiegł nie oglądając się za siebie.
Wpadł do Sali ale Maxa tam nie było poczuł lekkie uczucie zawodu i smutku.
Odepchną te myśli od siebie staną przy stoliku i położył tam książkę. I zaczął wypowiadać inkantacje tak jak się tego nauczył w nocy.
Dobrze, że nie było mnie słychać w nocy bo miałbym już kazanie” pomyślał gdy zaklęcie okazało się skuteczne.
Ostatnio za każdym razem robiło mu się gorąco kiedy Max był blisko. Raz nawet Harry prawie się na niego rzucił, gdy on zaczął przed nim paradować w ręczniku. Wtedy zielonooki wyszedł z pokoju bardzo szybko i ukrył się swoim. A teraz jeszcze ten sen!!!
Dziś mija już miesiąc odkąd tu jest to dziś ma zamiar wrócić na stare śmieci jedno jest pewne o Maxie nie zapomni, gdyż przez ten miesiąc stał się on dla niego czymś więcej niż przyjacielem. Pierwszy raz od bardzo dawna poczuł się tak…. „Dziwnie”.
Nawet nie zauważył kiedy naszła pora obiadu. Mając nadzieję a za razem obawę, że go spodka ruszył w kierunku jadalni. I się nie mylił gdyż będąc niedaleko jadalni usłyszał jego głos. Uśmiechnął się mimo woli ale mina mu zrzedła słysząc głos jakiejś kobiety. Niepewnie wszedł do jadalni a 2 pary oczu skierowały się ku niemu.
-Witam widzę, że już się obudziłeś. Dziś postanowiłem odwołać zajęcia ale widać, nie słuchałeś Patryka. Ta dziewczyna nazywa się Vera. -Usłyszał wesoły głos Maxa więc kiwną głową w geście powitania i usiadł jak najdalej od nich by im nie przeszkadzać. Nie wiedział jednak, że te niby 2 gołąbki mają jakiś cel.
Słyszał każde jego słowo i z każdym następnym jego gniew rósł w siłę i żeby nie wybuchnąć musiał się z tond jak najdalej wynieść.
Wyszedł nie zauważony przynajmniej tak mu się zdawało w drzwiach usłyszał jeszcze jak Max pyta tę piękną Wampirzycę czy może nie wyszli by na świeże powietrze. Ta z wielką chęcią się zgodziła.
10 minut później
Co ja do cholery wyprawiam” w myślach krążyły mu te słowa teraz stał i patrzył na tę parkę z balkonu oczywiście był nie widoczny bo był pod wpływem zaklęcia kameleona. Patrzył i dygotał ze złości nerwowo zaciskając ręce na barierce. W myślach krzyczał na te laskę.
Zostaw go on jest mój. Zabieraj te łapska od niego”
NIE!!! NIE!!! Max nie pozwól jej, tylko ja mogę, jesteś mój”
Widząc, że nie ma u niego szans zamkną oczy a po jego policzku spłynęła samotna łza.
Odwrócił się i ze spuszczoną głową ruszył do pokoju. Max i Vera doskonale wiedzieli co się stało chodź nie widzieli go to ich wyczulone zmysły pozwoliły im dowiedzieć się co zaszło.
Wracając do Harrego który aktualnie stał i myślał nad tym, czy chce tu zostać czy nie. Rozważał każde „Za” i „przeciw”.
W końcu jednak postanowił odejść i o nim zapomnieć.
-Patryku?
-Tak paniczu? -Odezwał się skrzat, który pojawił się przed Harrym.
-Przynieś mi wszystkie moje rzeczy. Różdżkę, pelerynę niewidkę i kufer dobrze?
-Tak jest. –skrzat zniknął by 5 min później pojawić się z rzeczami o które prosił.
-Czy w czymś jeszcze mogę pomóc? –Spytał z nadzieją w głosie.
-Nie nie trzeba. Poradzę sobie możesz odejść.
Odwrócił się postawił kufer na łóżku i gdy skrzat znikną zaczął się pakować
Był wściekły na Maxa za to, że nie zauważył co do niego on czuję przecież tyle razy próbował go sprowokować. Westchną słabo i kontynuował pakowanie.
***
Spakował się szybko i powoli zaczął zmierzać w stronę Holu bo tylko z tam tond można było sie teleportować. Cały czas myślał o Maxie z jednej strony chciał żeby go powstrzymał a z drugiej wiedział, że tak będzie lepiej jego rozmyślania przerwał głos jakby ktoś się bardzo śpieszył.
5 min wcześniej w ogrodzie.
Max i Vera siedzieli sobie na ławce i rozmawiali o Harrym.
-Max nie uważasz, że jakoś cicho się zrobiło?
-Tak Vero Harry zawszę robi wiele hałasu ale dziś jest inaczej możliwe, że nasz plan się udał. Patryku?
Przed nim pojawił się uśmiechnięty skrzat w swoim czarnym garniturku.
-Tak panię?
-Nie wież może co robi Harry?
-Panicz Harry kazał tylko Patrykowi przynieść wszystkie swoje rzeczy i kufer.
-Cholera jasna. Dziękuje Patryku. -Zwrócił się do skrzata a ten znikł następnie wstał i powiedział do przyjaciółki.
-To nie był zamierzony efekt Vero więc lepiej już pójdę, czy mogła byś?
-Jasne Max nie będę wam przeszkadzać. Powiedziawszy to zniknęła a Max biegiem udał się do holu. Wbiegł do domu otwierając wszystkie po kolei drzwi na oścież. W końcu zdyszany wbiegł o holu i ujrzał Harrego z chodzącego z kufrem na dół.
W tym samym czasie u Harruniiaaa :*
Właśnie siłował się z kufrem bo jakoś magii mu się nie chciało używać nie wiedział czy to dla tego, że pragną by Max go zatrzymał czy po prostu musiał się na czymś wyżyć. Jakieś parę sekund temu słyszał jak ktoś biegał po domu. Odwrócił się gdy usłyszał jak ktoś z impetem otwiera drzwi, że aż drzwi walnęły w ścianę. A w nich staną wściekły Max. Harry spojrzał na niego i odwrócił głowę, gdyż od razu napłynęły wspomnienia snu. Jedna cząstka w głowie cieszyła się, że go zatrzyma a druga była wściekła. Pomyślał, że spróbuje udać iż nic się nie stało i kto wie może Wampir się nabierze więc dalej zaczął się siłować z kufrem.
-A ty gdzie się do jasnej cholery wybierasz?
-Ja..Daleko ale ciebie to nie powinno obchodzić a teraz idź do swojej dziewczyny.
Ostatnie zdanie naszego uroczego bohatera było chłodnę i ostre jak brzytwa.
Max zaczął podchodzić bliżej a Harry udając, że tego nie widzi szedł w stronę wyjścia.
-Nie bądź zazdrosny o Vere to moja przyjaciółka.
- Nie jestem o nią zazdrosny tylko wracam na stare śmieci postanowiłem,
że nie chce wiedzieć prawdy o tobie i innych wampirach.
-Harry popatrz na mnie.
Max podszedł do niego i gdy chłopak nie robił tego o to co go poproszono złapał go za podbródek i zmusił by spojrzał mu w oczy.
Dziś chwila prawdy. A jeśli Harry mnie nie wybierze to koniec” taka myśl przeszła przez umysł Maxa, który patrzył w oczy Harrego i ujrzał to czego oczekiwał od bardzo dawna. Piękne oczy Harrego zaczęły się zmieniać z zielonego na czerwone i z powrotem. Max widząc tę zmianę szepną do młodego wampira.
-Czego uciekasz?
-Nie uciekam. Ja…
Odwrócił wzrok jego nauczyciel ma racje on nie powinien uciekać.
Powinien stanąć do walki.
-Wiedziałem. - Szepną mu do ucha by następnie wziąć go na ręce i zanieść w tylko w sobie znanym kierunku.
***
-Max puść mnie do cholery gdzie ty mnie niesiesz. Harry darł się na niebieskookiego a ten nic nie odpowiadał tylko szedł dalej.
W końcu doszedł do jakichś drzwi otworzył je i wszedł trzymając 16 latka na ramieniu. Zamknął drzwi na klucz i puścił Harrego.
-Gdzie my jesteśmy?
-To jest od dziś nasza sypialnia.
-Jak to nasza. Co chcesz przez to powiedzieć?
Max nie zamierzał mu tego tłumaczyć od razu podszedł do niego złapał za podbródek i przyciągną go do pocałunku.
Harrruś był niebo wzięty Max sam go pocałował!!! Uchylił wargi i pozwolił by pocałunek stał się bardziej namiętny. W końcu oderwali się od siebie zdyszani kto by się spodziewał takiej reakcji .Teraz Max trzymał się za piekący policzek.
-Po jaką cholerę mnie uderzyłeś !!! -Wrzasnął.
-Po co to robisz? Dlaczego mnie nie zostawisz w spokoju!?! -Harry odwrócił się do niego plecami by nie widział rumieńców na Policzkach z zażenowania jak i ze złości.
-Chciałem ci tylko wyznać moje uczucia.
-A może tylko się ze mną bawisz by potem mnie zostawić.
Nawet mi to przez myśl nie przeszło Harry. Poza tym jest coś co ciebie także dotyczy.
-Więc mów i miejmy to już z głowy.
- Kiedy pod koniec tego roku szkolnego byłeś w zakazanym lesie zraniłeś się w ramię prawda?
-Jak skąd ty?
-Bo ja tam byłem wtedy poczułem twoją krew więc podążyłem za tobą i gdy cię ujrzałem wiedziałem już, że nie pozwolę ci odejść. Zakochałem się Harry w tobie i od tamtej pory cie śledziłem wież my wampiry mamy specyficzną naturę.
Nie my wybieramy swoją drugą połówkę tylko nasz instynkt chodź każdy wampir inaczej to odczuwa.
Ja od kiedy cie zauważyłem moim pierwszym odruchem i chęcią była ochrona ciebie. A wież po czym poznajemy że druga osoba nas kocha?
Harry pokiwał przecząco gdyż zszokowany nie mógł wydobyć głosu.
-Po oczach. Harry one zmieniają barwę kiedy się spojrzy na swego partnera.
Harry patrzył na Maxa nie owiewając nagle poczuł, że mu wieży pragną go całego chciał by został z nim na zawszę niewiele myśląc podszedł do Maxa i pogłaskał go w miejscu gdzie go uderzył i wyszeptał.
-Przepraszam, nie chciałem.
Spojrzał na niego i przyciągną ukochanego do pocałunku. Tym razem jeszcze bardziej namiętnego. Wplótł palce we włosy ukochanego a nogi wokół pasa zaś Max skierował ich na łóżko. I ruchem ręki pozbył ubrań.
Położył naszego ulubieńca na łóżku i schodził powoli zostawiając czerwone plamki na szyi. Harry zagryzł wargę i zamkną oczy z przyjemności. Z Maxem było mu tak dobrze. Po raz pierwszy w życiu ktoś go tak podniecił.
-Kotku nie rób tak. Chcę słyszeć twoje jęki tak samo jak wczoraj. To jak muzyka dla mego ucha.
-Ach… więc jednak słyszałeś? Mmm…
-Tak… i cieszę się, że to z mojego powodu.
Uśmiechną się i schylił się by zacząć drażnić sutki kochanka wywołując głośniejsze jęki sam przez nie stawał się podniecony i to BYŁO WIDAĆ. XD ( Autor: Sorry nie mogłam się powstrzymać XD)
Powoli dochodził do pępka zataczając kółka aż wreszcie doszedł do ud omijając TE REJONY co wywołało u Harrego jęk straty.
-Spokojnie mój mały zaraz tam zajrzę.
I dalej zaczął badać ciało Harrego sprawiając mu przyjemność jakiej jeszcze nie zaznał.
W końcu ulitował się nad nim i chuchnął w jego męskość. A chłopak aż zadrżał z przyjemności przymykając oczy.
Po czym wziął go w rękę i językiem zaczął lizać czerwoną główkę. Harry nie panował już nad swoim ciałem biodra same wyrywały się do przodu. Rękę wplótł we czarne Włosy czemu towarzyszył jęk aprobaty ze strony niebieskookiego wampira. Max zaczął poruszać głową na członku Harrego a tam gdzie nie był wstanie dostać nadrabiał ręką. Jego druga ręka znajdywała się po miedzy nogami Harrego gdzie palce kręciły kółka wokół jego wejścia. W tedy stała się rzecz niesłychana Harry nabił się na jego palca pojękując głośno.
Max zaprzestał ruszać ręką jak i językiem po przyrodzeniu swego kochanka nie chciał przecież, by ten doszedł przed wcześnie więc zaczął go rozciągać. Najpierw jeden palec potem drugi a na końcu trzeci a gdy uznał, że jest gotowy wyją je i sięgną do szafki nocnej by wyjąć lubrykant. Następnie rozsmarował go na swego członka i powoli zaczął wchodzić w chłopaka.
Harry poczuł jak coś wielkiego zaczyna w niego wchodzić, Poczuł ból ale nie był on tak silny jak crucio więc nawet nie jękną ale w jego oczach było widać, że cierpi.
Max zaprzestał ruchów i czekał aż młody się przyzwyczai nie minęła minuta a Harry sam zaczął się poruszać i ból zmieniał się w rozkosz jakiej nigdy nie czuł.
Więc Max wychodził Mu na wprost w końcu trafił w najczulszy punkt chłopaka. Prostatę.
-Aaaachhh jeszcze raz!!!
- O taaakkk….. Max ja już nie mogę!!!!!!
Krzykną i doszedł a zaraz po nim doszedł jego ukochany po czym upadł na niego.
-Kocham cię Harry.- Szepną mu do ucha a następnie wyszedł z Niego. Ruchem ręki wyczyścił ich obu i położył się obok.
Harry słysząc te słowa uśmiechną się i gdy tylko niebieskooki się położył ten przytulił się do niego i odpowiedział.

- Ja ciebie Też. –Dał mu causa w policzek i zasną wtulony w niego. Jego ukochany patrzył jak zasypia i gdy jego oddech się wyrównał on także pogrążył się we śnie.

1 komentarz:

  1. Witam,
    więc Harry jest jego partnerem, to było cudowne, była prowokacja...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń