-No nareszcie się
obudziłeś Zig.
-Harry ile spałem???
-Jakiś tydzień i 2 dni.
Powiedział zielonooki po czym podał swemu przyszywanemu ojcu
kielich krwi. Gdy ten wypił zabrał go i skierował się do stolika
chwile potem do pokoju wparowała reszta przyjaciół Gregor od razu
rzucił się na Freda całując go namiętnie Nina i Matt zaczęli
tulić się o Ziga co jak co ale on był tez dla nich jak ojciec.
Harry dołączył do swojego ukochanego i razem obserwowali
nowonarodzonych. W końcu adrenalina opadła i reszta czekała na to
co zaraz nastąpi wszyscy wiedzieli co będzie się działo.
-Skoro już adrenalina
opadła to niech zgłoszą się 4 osoby, które nie wahają się być
przemienione zastanówcie się poważnie. Tak więc kto się zgłasza?
Harry stał przy oknie i
parzył na swych przyjaciół cieszyło go to, że chcą być tacy
jak on lecz martwił się o nich. Bał się tego co może się stać.
„drops będzie próbował ich zniszczyć. Ale jako wampiry będą
znacznie potężniejsi więc będzie dobrze” pocieszał siebie w
duchu po czym myślami wrócił do rzeczywistości. W tym momencie Max
tłumaczył coś reszcie a w drzwiach stał Syriusz z Draco zdziwił
się na ich widok oni widząc jego minę uśmiechnęli się i
podeszli do niego
-Widzę, że wakacje od
świata magii ci się przysłużyły Harry.
-witaj Syriuszu. możliwe
ale tak naprawdę nigdy od tego świata nie ucieknę co jak co ale we
mnie ta magia płynie. A wy co tu robicie?
-A jak myślisz Potter
książę Max poprosił nas o pomoc więc przybyliśmy.
-Malfoy a ja myślałem,
że zamkniesz chodź na chwile tą swoją arystokratyczną mordę i
zaczniesz myśleć o czymś więcej niż tylko o sobie.
Te słowa wkurzyły Draco
nie na żarty gdyż było widać jego zaróżowiałe policzki
Działo się to zawsze gdy
on był zdenerwowany zielonooki uśmiechną się poczym podał mu
rękę co zdziwiło nie tylko Syriusza który przysłuchiwał się
tym dwojga ale samego Draco to zdziwiło. Harry widząc to
powiedział:
-Postanowiłem zakopać
topór wojenny co ty na to Draco ???
-Eee zaskoczyłeś mnie
Potter co jak co ale skąd mam wiedzieć czy sobie ze mnie żartów
nie robisz?
-Pomyśl jesteśmy po tej
samej stronie co więcej jestem przyszłym mężem syna króla. Więc
chyba nie chciał byś mieć we mnie wroga???
-Harry ma racje Draco.
--Wtrącił Syriusz. Szarooki spojrzał na Harrego uśmiechną się
niepewnie ale uścisną rękę Harrego.
-Dobra Potter ale nie
będziemy przyjaciółmi jak ten wiewiór i ta szczotka druciana.
-Heh wież nawet mi to
przez myśl nie przeszło ale wież oni są parą nawet ich ostatnio
nieźle urządziłem.
-No własnym uszom nie
wieże więc to prawa, że nasz słynny Harry Potter przestał się
zadawać ze swoimi przyjaciółmi.
Harry podrapał się po
głowie słysząc to zdanie i zaczął się śmiać.
-Tak słynę nie tylko w
świecie magii. Jego twarz przybrała maskę wyrażała chłód i
otaczała tajemniczością oczy wyrażały powagę.
Draco spoglądając w nie
aż się wzdrygnął i odwrócił wzrok. Harry po chwili uczynił to
samo. Dopiero wtedy zauważył, że wszyscy się im przysłuchiwali
poczochrał sobie włosy i powiedział.
-No co chciałem mu tylko
dać do zrozumienia, że nie jestem taki za jakiego mnie brał
kiedyś. To co zabieramy się do roboty?
Teraz już nikt nie
zwracał uwagi na Harrego za co on dziękował Merlinowi. Teraz stał
przy ścianie i patrzył jak wszyscy próbują ogarnąć ten
rozgardiasz.
-ZAMKNĄĆ SIĘ!!!!
–wrzask Maxa uciszył wszystkich nawet Matt, którego przeważnie
nie dało się uciszyć go posłuchał i się nie odzywał.
-No teraz lepiej. Więc
będziemy przemieniać tu w tym pokoju machną ręką a cały pokój
zmienił się jakby ma sale szpitalna było w nim 6 łóżek na
którym położyły się wszystkie osoby, które mają przejść
przemianę. Pokój wyglądał jak szpital w Hogwarcie. Biała pościel
wygodne łóżka szpitalne itp. Oględziny przerwał mu głos
ukochanego który zaczął rozdawać wskazówki.
-Fred ty przemienisz Ginny
i Gregora są twoją rodzina więc będzie ci się łatwiej opanować
bo przecież nie chcesz skrzywdzić rodziny.
-Zig ty przemienisz Matta
i Ninę Gdyż są oni dla cb jak dzieci Draco przemieni Deana a
Syriusz Seamusa. –gdy wszyscy pokiwali głowami na zgodę uśmiechną
się po czym powaga zagościła na jego twarzy ponownie.
-Najpierw niech
nowonarodzeni zaczną przemieniać zaczniemy od Freda potem Zig
będziemy mieli większą szanse na powodzenie Harry ty będziesz
odpowiadał za pętle czasową. -Harry kiwną głową na zgodę ale
się nie odezwał. –Ni już do roboty nie mamy dużo czasu. Po tych
słowach Fred podszedł do Ginny która leżała już na łóżku
przytulił ją przepraszając za to co zrobi po czym za dokładnymi
instrukcjami Maxa wgryzł się w jej szyję. Z początku nie reagował
na to co mówił do niego Max był jak w transie lecz głos Gregora
krzyczącego iż powoli zabija swoja młodszą siostrzyczką sprawił,
że się otrząsną oderwał się od niej jak by został oparzony
chciał uciec ale Max przetrzymał go mówiąc że bez jego krwi
zginie pozwolił na to by rozciął mu rękę i by jego krew spłynęła
do ust Ginny. Po chwili dziewczyna połknęła ją, nabrała
głębokiego oddechu po jakiejś chwili zapadła w sen.
Potem przyszła kolej na
Gregora Ferd zaczął się opierać powiedział, że nie chce go
skrzywdzić dopiero po tym jak Gregor go pocałował i powiedział,
że mu ufa zgodził się to zrobić. Tym razem nie było jednak oporu
Fred posłuchał od razu gdy Max kazał mu przestać od razu gdy się
od niego oderwał rozciął swój nadgarstek i kazał pić krew
ukochanemu ten gdy wypił uśmiechną się do niego słabo powiedział
że go kocha i zasnął. Fred zaczął płakać uspokoił się dopiero
gdy Max przysiągł mu ze Gregorowi nic nie będzie. Następnie
przyszła kolej na przyszywanego ojca Harrego tu musiał zielonooki
zareagować i odciągnąć go od Niny następnie zszokowanego
przyciągnął rozciął mu nadgarstek i dał dziewczynie do picia.
Przeprosił go lecz ten sam mu podziękował za to po czym podszedł
do Matta przeprosił za to co zrobi i wgryzł się w jego szyje tym
razem z wielka trudnością ale udało mu się oderwać od Matta
po czym nadciął swój drugi nadgarstek i dał chłopakowi do picia.
-No cała 4 już śpi
zostali nam tylko Dean i Seamus chłopaki wy niemu sicie się martwić
oni wam nie zrobią krzywdy oni przemieniali wiele razy więc nie
będzie tak jak w przypadku Ginny czy Niny. Chłopcy kiwnęli głowami
i poszli położyć się na swoje lóżka gdy i oni zasnęli Harry
zaczął jakby tańczyć po pokoju tak samo jak ostatnio kreśląc
jakieś koła i znaki w jakimś języku na podłodze gdy skończył
stanął na środku i powtarzał tę sama inkantację to ostatnio gdy
skończył po pokoju rozeszła się błękitna tarcza która ponownie
sprawiła że przestał na Moment oddychać i pojawiło się ponownie
uczucie jakby się było w próżni.
-No teraz mamy wszystko z
głowy ja nie zamierzam siedzieć tutaj i czekać aż wszyscy się
obudzą zabieram Harrego na plaże ty Syriuszu i Zig macie ich
pilnować jak by co w lodówce tu jest krew możecie ją pić ale z
umiarem no i ma pozostać dla nich. Max wskazał na nowonarodzonych
no i tych co nimi zostaną następnie chwycił Harrego za rękę i
zaczął ciągnąć do drzwi.
-Możemy pójść z
wami???
Jękną Fred z nadzieją
ze nie będą musieli czekać u wieczność.
-No pewnie weźcie sobie
trochę krwi i idziemy.
-My też chcemy --Jękną
Syriusz a Zig zaczął się śmiać po czym pociągną go do gry w
karty.
Zaś reszta siedziała i
opalała się na słoneczku nawet Harremu udało się zaciągnąć
ukochanego nad urwisko skalne i sam skoczył do wody Max przerażony,
że mogło mu się coś stać wskoczył za nim. Zaczął go szukać
przestraszony, że może się utopił czy coś zanurkował głęboko
wtedy zobaczył tę jaskinie. Prowadzony ciekawością popłynął w
tamtą stronę gdy wypłyną na powierzchnie w tej jaskini ujrzał
tam Harrego leżącego na wygodnym łóżeczku w jaskini było ciepło
skały błyszczały jakby kryły się w nich diamenty a przez świece,
które wyczarował młody wampir wyglądało jakby ściany
błyszczały.
-Ale tu pięknie prawda.
Rzekł chłopak i nie patrząc na swego narzeczonego rozwalił się
na łóżku wpatrując w sufit.
-Tak. --Przyznał
niebieskooki wycierając się ręcznikiem. Gdy skończył podszedł
do łóżka i zaczął palcem wodzić po skórze Harrego. Ten
uśmiechnął się po czym pociągnął go do pocałunku. oderwali się
od siebie a oczy w które Max tak uwielbiał patrzeć zmieniały
kolor z koloru Avady na kolor Krwi. Max tak bardzo chciał się teraz
w nim poruszać lecz wiedział, że muszą wracać.
-Harry tak bardzo cie
pragnę ale musimy wracać. Rzekł smutno i już zamierzał wstać
lecz powstrzymał go Harry.
-Tu minie doba tam minie
hmm jakieś 5 min. Uśmiechnął się i rozłożył wygodnie teraz to
Max się na niego rzucił całując go namiętnie.
-Czy ja ci mówiłem jak
bardzo cię kocham?
-No chyba tak ale zawsze
lubię to usłyszeć po raz następny. Uśmiechną się do
niebieskookiego po czym się do niego przytulił.
Max czuł że coś dręczy
jego ukochanego od paru dni stał się jakiś zamyślony małomówny
może to przez to że jego ojcem jest Voldemort nie wiedział co o
tym myśleć więc pozostało tylko jedno musiał się go zapytać.
-Harry? Co cię dręczy….?
- Mnie? Nic…
- Nie kłam przecież
widzę co się dzieje.
-Ech za 3 dni odwiedzę
Dolinę Godryka mój stary dom no i cmentarz….
-Pójdę z tobą kochanie.
Max widział ból malujący
się na twarzy 18 letniego chłopca. Przyciągnął go do pocałunku
i przytulił mówiąc ,że ma jeszcze jego i innych którzy staną po
jego stronie po czym zaczął głaskać jego policzek i czochrać
włosy.
-Drops może się tam
pojawić co się stanie jeśli mnie będzie chciał zabrać.
-Nie pozwolę mu na to
prędzej go zabije niż cb oddam. Pocałował Harrego a następnie
wstał z łóżka wyczarował stół, 2 krzesła i świece stół był
nakryty czerwonym obrusem na nim była biała zastawa dla 2 osób.
Harry podniósł się na
łokciach i spojrzał na narzeczonego i sie uśmiechną
-widzę, że zgłodniałeś.
-A ty nie? Jak na komendę
brzuch Harrego głośno zaburczał a on spalił buraka
-Tak sądziłem –Max
uśmiechną się wyrozumiale i wskazał mu miejsce zaś Harry
pośpiesznie je zajął. Nadal był czerwony na twarzy ale widocznie
Maxowi to nie przeszkadzało patrzył na niego a między nimi trwała
cisza chwile później przerwał ją głos Maxa
-Patryku?!?
--Koło nich
zmaterializował się skrzat ubrany jak zwykle w swój uniform
ukłonił się nisko prawie dotykając nosem podłogi w jaskini.
-Witam Panie w czym mogę
służyć???
-Patryku chcieli byśmy
coś zjeść najlepiej jakieś dania z owocami morza a na deser
jakieś lody.
-Tak paniczu Patryk zaraz
wraca jeśli będzie w czymś jeszcze potrzebny panicz zawoła.
Po tych słowach znikną z
cichym „pop”
-Przecież jesteśmy pod
zaklęciem czasu Patryk chyba nie da rady tak szybko przygotować nam
dań. --Zauważył Potter
-Na skrzaty działa ta
tarcza tak samo jak na ich panów to znaczy Harry że on tez jest pod
działaniem tej tarczy gdyż jest z nami połączony nikt tak
naprawdę nie wie jak to działa gdyż jest to magia pradawna.
-A ja myślałem, że ty
wież wszystko. –Zaśmiał się chłopak.
-Przykro mi Harry, ale nie
jestem wszechwiedzący chodź bardzo bym chciał uśmiechną się do
zielonookiego tymi swoimi białymi ząbkami.
- No weź nie oślepiaj
mnie…. –Sam wyszczerzył swoje zęby ze śmiechu.
-I kto tu kogo teraz
oślepia –Max zaczął się teatralnie osłaniać między czasie
krzycząc, że to go pali przez to Harry o mało nie spadł z
krzesła.
-To ci się udało ;D
Maxiu. –Harry starł łzy, które płynęły mu po policzkach,
przez co Max patrzył na niego jak zahipnotyzowany do póki przed
nimi nie zaczęły sie pojawiać dania. Uśmiechną się do Harrego i
powiedział.
-No kotku teraz możemy
wcinać założę się iż tych dań jeszcze nie jadłeś .
-Ta to prawda byłem zbyt
zajęty na wakacjach Pracą dla mafii a potem szkołą czasem nie
miałem czasu jeść czegoś pożywnego chyba, że w niedziele u Ziga
on wtedy wmuszał całe to żarcie we mnie no najczęściej były to
schabowe albo kuchnia chińska ale krewetek jeszcze nie próbowałem.
–Uśmiechną się wziął widelec i nabił na niego największą
krewetkę jaka na stole była i to z talerza Maxa.
-Hej oddawaj to moja ;D
—Wziął widelec i zabrał Największą jaką znalazł u Harrego na
talerzu uśmiechnął się złośliwie i ugryzł ją.
-Ej no a ja chciałem cię
nakarmić. –Powiedział smutno a za razem z wyrzutem chłopak i nie
zwracając uwagi na minę Maxa zjadł całą krewetkę i zabrał się
za próbowanie każdego dania po kolei gdyż było ich trochę na
stole.
Max patrzył jak jego
ukochany zajada się cieszył go każdy uśmiech i każda chwila
wspólnie spędzona z nim przyłapał się na gapieniu na szczęście
chłopak nie zauważył był zbyt zajęty delektowaniem się tymi
pysznymi daniami, które stały na stole. Gdy zjadł ostatnie danie
(lody) uśmiechną się do zielonookiego po czym bez słowa wstał
złapał go w pasie przerzucając Harrego sobie przez ramie i
położył na łóżku. Harry się nie opierał wiedział co zaraz
nastąpi i jakże bardzo tego pragnął. Chciał poczuć zapach
Maxa, smak jego skóry, jego krwi i jego dotyku, który rozpala w nim
płomień namiętności. Chciał widzieć ten wzrok pożerający jego
ciało jego ramiona, które przynosiły ukojenie spokój i sprawiały
iż czuł się bezpieczny. Pieścili się wzajemnie serca im
przyśpieszyły i biły równym tempem pocałunki stawały się coraz
bardziej namiętne i pełne pasji. Żar ciał sprawiał iż w jaskini
stało się goręcej. Dało się wyczuć magię wirującą miedzy
dwoma splecionymi ze sobą ciałami magia ta łączyła się z inną
magia i wnikała w ciała tworząc coś jakby aurę wokół. Nagle
jak gdyby fala Magii rozeszła się po jaskini nie była ona
szkodliwa ale wyczuwalna w tym samym momencie Max doszedł z
zielonookim i razem upadli na łóżko Następnie Harry wgryzł się
w szyje Maxa i zaczął pić te słodką krew ukochanego. Następnie
dał mu się swojej napić gdy ten skończył Harry wtulił się w
niego i zasnął Max uśmiechnął się i przykrył ich kołdrą by
nie zmarzli i razem z nim położył pogrążył się w krainie
morfeusza.
***
-Pobudka kochanie.
-Jeszcze 5 min kotek daj
mi pospać.
-Wstawaj albo cię wrzucę
do wody.
Harry nie zareagował na
te słowa tylko szczelnie sie kołdrą przykrył poczuł jak Max
bierze go na ręce chwile potem wylądował razem z nim w wodzie z
głośnym pluskiem.
-Kurwaa Max ubije cie.
-Mówiłem byś się
ruszył. Spałeś tak twardo ze nie zauważyłeś jak zdjąłem pętle
czasową i musimy wracać bo nas pewnie szukają.
-Ale czemu musiałeś mnie
tak dramatycznie obudzić już nie mogłeś mnie np. pocałować???
-Wież misiek akurat o tym
nie pomyślałem. Max uśmiechną się a po chwili zniknął w wodzie
chwile potem w jego ślady poszedł Harry.
Gdy wypłynęli na
powierzchnie na tym zboczu z którego skakali stał Fred i Draco
rozglądali się niepewnie gdy ich dostrzegli zaczęli machać ręką
tak by ich zauważyli. Harry był nie wyspany więc nie chciało mu
się wspinać po tym wzgórzu tak jak to robił Max skupił się i
chwile potem był koło Freda ten podał mu ręcznik by się wytarł
z czego młody wampir chętnie skorzystał Max widząc ze jego
ukochany poszedł na skróty sam nie chcąc w tyle pozostawać
przeniósł się tak samo tyle ze on wylądował miedzy Fredem a
Draco.
Harry śmiał się z ich
min. Fred odskoczył gwałtownie ale Draco jako jedyny prawie zemdlał
był biały jak kreda gdy się opanował mało nie rozwalił ławki
kopniakiem. Powstrzymał się jedynie przez to że Mugole naszli.
-Dobra chodźmy już
reszta się obudziła no i muszę cie Harry powiadomić, że miedzy
Zigiem i Syriuszem chyba coś zaszło.
-Super cieszę się, że
się obudzili. Ciekawe czy ich instynkty podziałają jak myślisz
Max .
-No pewnie trzeba im
będzie trochę w tym pomóc jak myślisz czy przydzielenie Syriusza
do Ziga pomoże im?
-Jeśli będą się uczyć
oddzielnie to tak mówię o tym by każda para uczniów była
odizolowana tak samo jak ich mentorzy to oznacza ze Zig i Syri byli
by na siebie skazani.
-Tak masz racje może by
się by udało a teraz chodźmy nie pozwólmy im czekać.
Poszli do pokoju wspólnego
gdzie znajdowali się wszyscy nowonarodzeni. Każdy z nich był w
dobrym humorze Fred szybko znalazł się przy Gregorze dając mu
causa i siadając mu na kolanach wszyscy uśmiechali się promiennie
do Harrego ukazując swoje śnieżnobiałe kiełki Harry odwzajemnił
uśmiech cieszę przerwał Max mówiąc:
-Skoro już wszyscy się
obudzili to teraz niech się wszyscy spakują bo zaraz wyruszamy.
Na ich twarzach ukazało
się zdumienie i strach przed tym gdzie się wybierają.
-Spokojnie tam gdzie się
wybieramy nie jest strasznie wręcz przeciwnie a resztą musicie
przejść trening teraz jazdaa do pakowania macie 30 min.
Jak to powiedział cała
gromada rozbiegła się do swoich pokoi Harry, który stał obok Maxa
uśmiechną się do niego wrednie.
-Czemu ty lubisz się tak
nad nimi znęcać. Szczęście, że ja jestem mądry i nie będę się fatygował. Patryku!!!
Przednim pojawił się
skrzat, który ukłonił się nisko prawie stykając się nosem z
ziemią.
-Pan wzywał???
-Tak Patryku spakuj
wszystkie moje rzeczy potem pomóż moim przyjaciołom się pakować.
-Tak jest.
Po chwili już go nie
było po po 20 min z pokojów zaczęli się wyłaniać po kolei Zig
Nina z Ginny potem Dean Seamus Fred Gregor i na końcu oczywiście
Matt. Gdy tylko się wszyscy pojawili Książę nakazał by każdy
się złapał albo Harrego albo jego albo Syriusza albo Draco co
zdziwiło Harrego Matt złapał Draco, Zig Syriusza, Ginny i Nina i
Dean Harrego a Fred Gregor i Seamus Maxa po czym wszyscy zniknęli bez
charakterystycznego trzasku towarzyszącemu teleportacji.
Witam,
OdpowiedzUsuńwszyscy przeszli przemianę teraz czas na trening, scena w jaskini cudowna...
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie