-Jak
dobrze być w domu…
Max
uśmiechnął się do wszystkich Sewerus także uczynił to samo.
-czujcie
się jak u siebie w domu. Skierował te słowa do nich poczym wezwał
Patryka
-Tak
panie?
-Nie
wież gdzie jest mój mąż?
-U
siebie w gabinecie.
-Dziękuję
możesz odejść.
Skrzat
zniknął a Snape udał się do gabinetu Toma.
Zaś
cała paczka skierowała się do jadalni by poczekać na nich.
Tom
zjawił się razem z mężem chwile potem uśmiechnął się do nich
poczym usiadł na swoim miejscu.
-To
powiecie mi co tam narozrabialiście?
-hmm…
Dużo tego jest .. Zielonooki uśmiechnął się z satysfakcją
Kiwnął
głową na bliźniaków by zaczęli opowiadać co jak co ale
bliźniacy się do tego najlepiej nadawali
Oczywiście
gdy czegoś zapominali ktoś z paczki dodawał brakujący element zaś
Marvolo skręcał się ze śmiechu raz za razem Harry nawet puścił
mu ten filmik Ginny, której nie było wcześniej na premierze
zaczęła się śmiać a jej komentarz rozjebał wszystkich.
-Kurwa
no nie wiedziałam ze Ron ma taką małą pałę, a Hermiona mogła
by sobie chociaż zgolić te siano miedzy nogami.
Teraz
wszyscy śmiali się z tego Gregor mało nie spadł z krzesła zaś
Draconowi ze śmiechu łzy popłynęły po policzkach
-wiecie
co zmieńmy przezwisko Roniaczkowi z wiewiórki na małą pałę…
teraz
to Fred dosłownie rozjebał system Harrego już brzuch ze śmiechu
bolał a Max ledwo łapał oddech…
po
jakimś czasie uspokoili się i zaczęli omawiać plany
gdy
wszystko zostało już ustalone Zig wraz z Syriuszem teleportowali
się by załatwić mugolskie sprawy a reszta oczywiście bez Toma i
jego męża udali się na imprezę do jakiegoś mugloskiego klubu
znaleźli
się przy barze w którym było wejście na ulice pokątną i jako ze
harry prowadził ruszyli chodnikiem przed siebie nie zatrzymując się
. w końcu weszli do jakiegoś Klubu mimo ze z zewnątrz był dosyć
obskurny ale w środku było o 100 kroć lepiej. Wszystko było nowe
i bogato zdobione. W środku Aż kłębiło się od ludzi jedni już
wychodzili ale przychodzili nowi. Od razu widać ze to klub dla gejów
i lesbijek cała paczka stała przy wejściu Harry jako pierwszy z
ciągnął kaptur i ruszył ku miejscu gdzie jak można było się
domyśleć były prywatne loże gdyż stal tam prywatny ochroniarz a
przed wejściem był łańcuch który oznaczał ze nie wolno
wchodzić.
Harry
ruszył ku wejściu nawet nie oglądając się na nich za nim poszli
Nina ciągnąc Ginny a zaraz za nimi kroczył Matt reszta bez namysłu
także ruszyła w tę samą stronę.
-Wstęp
wzbroniony!
-Wiem
Rino przepuść mnie
-kim
do diabła jesteś skąd….
Harry
spojrzał na niego i posłał mu zawadiacki uśmiech to wystarczyło.
-Czarny…
Zielonooki
kiwnął głową a uśmiech ochroniarza się rozszerzył jeszcze
bardziej
-Eeeeeej
Ludziskaa…. Czarny nas ponownie odwiedził!!!!!
-Cichoooo
!!!!
Ryknęli
równocześnie Harry Nina i Matt
-No
ale czemu…
-jak
widzisz Rino nie jesteśmy dziś sami w sumie to już nigdy sami nie
będziemy ale mniejsza o to wpuścisz nas?
-No
pewnie wasz stolik zawsze na was czeka wskakujcie.
Ochroniarz
odczepił łańcuch i wpuścił ich do środka. Cała paczka ruszyła
do stolika który stał w rogu ale tak by było z niego widać całe
pomieszczenie Nina machnęła ręka stawiając zaklęcie wyciszające
wokół stolika a Matt przedłużył stolik i do czarował krzesła.
Po tej kuracji cała grupa siadła sobie wygodnie i zaczęli
rozmawiać.
Nie
minęło 15 minut a do pomieszczenia wparował Kira rozglądał się
dziko a gdy ujrzał Harrego zaczął iść w jego stronę.
-No
to mamy problem…. Mruknęła Nina ściągając uwagę Matta i
Harrego
-Co
się dzieje? Spytał Harry usłyszał nagle głos Niny w głowie
„Patrz
kto tu idzie”
Spojrzał
w stronę która skinęła mu przyjaciółka i jego spojrzenie
skrzyżowało się ze spojrzeniem Kiry
Z
ust wyrwały mu się tylko ..
-O
cholera….
Zacisnął
palce na reku Maxa Az ten syknął cicho.
-No
to się zaczyna …. Skomentowała Nina .
Po
tych słowach Kira stanął przed ich stolikiem i patrzył to na
Harrego to na Maxa w końcu jednak jego wzrok utknął na Harrym już
miał coś powiedzieć ale w mig Nina i Matt znaleźli się po obu
jego stronach złapali go za ramiona i odsunęli kawałek dalej za
ten czas Harry wstał od stołu nakazując Maxowi zostać podszedł
do nich Nina i Matt wrócili na swoje miejsca a harry dyskretnie
nałożył zaklęcie wyciszające i się zaczęło.
-Kto
to jest? Ten typek co siedzi koło ciebie ?
-To
jest mój chłopak
-Chłopak?
-Ta
… a masz coś do tego?
-WIEC
PIEPRZYŁEŚ SIĘ ZE MNA MAJAC FACETA!!!!
-To
jest zbyt skomplikowane dla ciebie
-A
może mi WYJAŚNISZ?!?
-Raczej
wątpię… ŻEGNAM ..
Już
miał odejść gdy ten złapał go i obrócił do siebie twarzą był
tak strasznie blisko, za blisko
Tę
chwile wybrał sobie Max by wkroczyć ….
Złapał
Kirę za ubranie i przyszpilił do ściany.
-Nigdy
więcej go nie dotykaj!!!
-Bo
co? Ty jesteś chłopakiem jego powiedz mi ile razem jesteście?
Mówił ci ze cie zdradził ze mną paręnaście dni temu? Widać nie
jesteś dla niego zbyt dobry skoro wybrał mnie…
Chłopak
uśmiechną się triumfalnie harry stał jak sparaliżowany nigdy nie
widział takiego zachowania u Maxa nie zachowywał się tak nawet
wtedy kiedy zaatakował Freda…
-On
nigdy by ciebie nie wybrał… nie mógł by to niemożliwe… oczy
Maxa zaczeły się zmieniać przez co mina Kirze zrzedła
przestraszył się.
-K..kim
ty jesteś?
-Kim
jestem? Ha ha ha ha….. to już niech cie nie interesuje albo się
od niego odczepisz albo nie dożyjesz starości Czy mnie
zrozumiałeś!!!!
-On
jest mój…
-Wręcz
przeciwnie on jest mój wiec lepiej bierz dupę w kroki inaczej
zobaczysz coś czego żaden mu… człowiek nie powinien widzieć.. a
teraz zmiataj stąd..
Przerażony
chłopak wyrwał się mu i udał się w stronę Harrego stanął
przed nim spojrzał mu w oczy
Zamachnął
się i już miał go uderzyć ale Harry był szybszy uchylił się…
-Jesteś
świnia…. obyś zdechł szybko śmieciu….
Warknął
Kira przez łzy i wybiegł z pokoju. Gdy tylko wybiegł Harry nałożył
zaklęcie wyciszające na cały pokój i podszedł do Maxa.
-Kochanie?
-Harry
czy ty… czy to co on powiedział to prawda?
-Max
on był zabawka do łóżka Ziga spałem z nim jeszcze przed tym jak
ciebie poznałem. On mnie nie dotykał bo mu nie pozwoliłem. Pewnie
myślał, że jestem już jego skoro się z nim przestałem. Chociaż
nawet nie spałem z nim jak zasnął to przeniosłem go do innego
pokoju.
-Rozumiem.
Zdenerwowanie
Maxa opadło oczy wróciły do poprzedniego stanu i bez żadnych
ceregieli przytulił Harrego.
A
zielonooki szepną mu do ucha „Za bardzo cie kocham i pragnę by
ktoś inny zdołał mnie od ciebie odciągnąć „
po
tych słowach zdjęli zaklęcia wyciszające oprócz tego który był
nałożony na ich stolik nie minęła chwila a wpadła ochrona z Kira
na czele
-To
on mi groził zabierzcie go i wywalcie…
Uśmieszek
na jego ustach wskazywał na to ze zwyciężył ale teraz to harry
nie zamierzał dopuścić by Max przez przypadek coś roztrzaskał
np. głowę tego idioty akurat wychodził z łazienki i widział to
wszystko w końcu się odezwał
-Masz
coś o mojego chłopaka Kira?
Na
jego głos głowy ochroniarzy obróciły się w jego kierunku.
-Czarny…
-Cześć
chłopaki co wam naopowiadał ten chłopak?
-
ze ten chłopak (tu wskazał na Maxa) mu groził i ze jest nie
bezpieczny
-Tak…
a czy widzicie żeby cokolwiek tutaj wskazywało na walkę albo coś
innego?
-N…
nie…
-A
czy widzicie żeby ten oto mój chłopak był niebezpieczny?
-No
nie…
-Wiec
jak widać zostaliście na próżno tutaj wezwani . ten chłopak was
okłamał
-Wcale
nie kłamałem on mnie przyszpilił do ściany!!!
-A
czy ktoś może to potwierdzić (spytał jeden z ochroniarzy)
-Oni
(tu wskazał na przyjaciół Harrego)
-Czy
widzieliście żeby tutaj cos zaszło? Cokolwiek?
Wszyscy
jednogłośnie pokiwali głowami na nie
-Tak
wiec zabierzemy stąd tego kłamcę
-Ja
nie KLAMIE to oni Kłamią PUŚCIĆIE MNIE!!!!
Kira
zaczął się wyrywać ale 4 umięśnionych facetów spokojnie dała
sobie z nim radę…
Gdy
wyszli Harry usiadł obok ukochanego i wtulił się w niego reszta
rozmawiała a oni cieszyli się swoja bliskością. Nawet nie
zauważyli ze salka dla VIPów zaczęła się zapełniać…
Nagle
nie stąd nie zowąd usłyszał ciepły głos przy uchu
-zatańczymy?
To
był głos jego ukochanego . mimowolnie zgodził się… został
wyprowadzony z loży i poprowadzony na parkiet akurat leciała wolna
nuta wiec obią Maxa i zaczęli tańczyć. Tańczyli do póki Harremu
nie za chciało się pić wiec wrócili do loży byli sami cała
paczka była na dole i tańczyła. Oni teraz razem objęci całowali
się.
-przeszkadzam?
Ten
głos tak dobrze mu znany to niemożliwe !!!
Oderwał
się od Maxa i spojrzał na przybysza
Osobnik
był ubrany w czarną pelerynę z kapturem zakrywającym twarz
Był
wysoki szczupły tyle można było o nim powiedzieć.
-Remus
co ty tu robisz?
-jakim
cudem nas tu znalazłeś ??
-Harry
o co chodzi?
Na
pytanie zadane przez Maxa osobnik ściągnął kaptur i ich oczom
ukazał się Remus Lupin wilkołak, który jeden z zakonników i
podwładny dropsa
Max
spiął się i przysunął Harrego bliżej siebie.
-Śledziłem
was mam bardzo dobry węch nie zdziwiło mnie to że przychodzicie do
gejowskiego klubu ale zdziwiło mnie jednak to ze pachniecie jakoś
inaczej ze teleportujecie się nie używacie różdżek
Porozumiewacie się telepatycznie a do waszego pokoju nie da rady
wejść ten obraz nawet dyrektora nie chce przepuścić…. Kim wy
jesteście.
-Remus?
-Harry
musimy znikać.. za chwile pewnie pojawi się tutaj zakon….
-Nikt
się nie pojawi (przerwał Maxowi Remus)
-jak
to?
-przybyłem
tu prywatnie
„Max
wezwij tu resztę…. Tak na wszelki wypadek”
„ok.”
-prywatnie?
Nie wiedziałem ze ktoś z zakonu ma czas prywatny ?!?
-Harry…
Przyszedłem tu dla tego ze chce z wami porozmawiać. Chce wiedzieć
dla czego nienawidzisz Albusa…
-Ty
się jeszcze pytasz!!!!
W
wejściu stanęła reszta i widząc co się dzieje zablokowała drzwi
jako ze nikogo nie było bo wszyscy byli na dole i tańczyli
następnie wiec podeszli do nich?
W
sali powietrze zaczęło gęstnieć od mocy Harrego. Moc pojawiła
się tak szybko i tak szybko zniknęła stało się tak tylko dla
tego iż Max złapał ukochanego w pasie i przytulił do siebie.
-Remusie…
nienawidzę Albusa dla tego że to on zabił moich rodziców….
-Co
jak to możliwe?!?!?!?
Witam,
OdpowiedzUsuńach cudownie, Remus ich odnalazł, ciekawe co teraz zrobi, czy stanie po stronie Harrego...
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie