wtorek, 11 sierpnia 2015

Rozdział 14

-Jak dobrze być w domu…
Max uśmiechnął się do wszystkich Sewerus także uczynił to samo.
-czujcie się jak u siebie w domu. Skierował te słowa do nich poczym wezwał Patryka
-Tak panie?
-Nie wież gdzie jest mój mąż?
-U siebie w gabinecie.
-Dziękuję możesz odejść.
Skrzat zniknął a Snape udał się do gabinetu Toma.
Zaś cała paczka skierowała się do jadalni by poczekać na nich.
Tom zjawił się razem z mężem chwile potem uśmiechnął się do nich poczym usiadł na swoim miejscu.
-To powiecie mi co tam narozrabialiście?
-hmm… Dużo tego jest .. Zielonooki uśmiechnął się z satysfakcją
Kiwnął głową na bliźniaków by zaczęli opowiadać co jak co ale bliźniacy się do tego najlepiej nadawali
Oczywiście gdy czegoś zapominali ktoś z paczki dodawał brakujący element zaś Marvolo skręcał się ze śmiechu raz za razem Harry nawet puścił mu ten filmik Ginny, której nie było wcześniej na premierze zaczęła się śmiać a jej komentarz rozjebał wszystkich.
-Kurwa no nie wiedziałam ze Ron ma taką małą pałę, a Hermiona mogła by sobie chociaż zgolić te siano miedzy nogami.
Teraz wszyscy śmiali się z tego Gregor mało nie spadł z krzesła zaś Draconowi ze śmiechu łzy popłynęły po policzkach
-wiecie co zmieńmy przezwisko Roniaczkowi z wiewiórki na małą pałę…
teraz to Fred dosłownie rozjebał system Harrego już brzuch ze śmiechu bolał a Max ledwo łapał oddech…
po jakimś czasie uspokoili się i zaczęli omawiać plany
gdy wszystko zostało już ustalone Zig wraz z Syriuszem teleportowali się by załatwić mugolskie sprawy a reszta oczywiście bez Toma i jego męża udali się na imprezę do jakiegoś mugloskiego klubu
znaleźli się przy barze w którym było wejście na ulice pokątną i jako ze harry prowadził ruszyli chodnikiem przed siebie nie zatrzymując się . w końcu weszli do jakiegoś Klubu mimo ze z zewnątrz był dosyć obskurny ale w środku było o 100 kroć lepiej. Wszystko było nowe i bogato zdobione. W środku Aż kłębiło się od ludzi jedni już wychodzili ale przychodzili nowi. Od razu widać ze to klub dla gejów i lesbijek cała paczka stała przy wejściu Harry jako pierwszy z ciągnął kaptur i ruszył ku miejscu gdzie jak można było się domyśleć były prywatne loże gdyż stal tam prywatny ochroniarz a przed wejściem był łańcuch który oznaczał ze nie wolno wchodzić.
Harry ruszył ku wejściu nawet nie oglądając się na nich za nim poszli Nina ciągnąc Ginny a zaraz za nimi kroczył Matt reszta bez namysłu także ruszyła w tę samą stronę.
-Wstęp wzbroniony!
-Wiem Rino przepuść mnie
-kim do diabła jesteś skąd….
Harry spojrzał na niego i posłał mu zawadiacki uśmiech to wystarczyło.
-Czarny…
Zielonooki kiwnął głową a uśmiech ochroniarza się rozszerzył jeszcze bardziej
-Eeeeeej Ludziskaa…. Czarny nas ponownie odwiedził!!!!!
-Cichoooo !!!!
Ryknęli równocześnie Harry Nina i Matt
-No ale czemu…
-jak widzisz Rino nie jesteśmy dziś sami w sumie to już nigdy sami nie będziemy ale mniejsza o to wpuścisz nas?
-No pewnie wasz stolik zawsze na was czeka wskakujcie.
Ochroniarz odczepił łańcuch i wpuścił ich do środka. Cała paczka ruszyła do stolika który stał w rogu ale tak by było z niego widać całe pomieszczenie Nina machnęła ręka stawiając zaklęcie wyciszające wokół stolika a Matt przedłużył stolik i do czarował krzesła. Po tej kuracji cała grupa siadła sobie wygodnie i zaczęli rozmawiać.
Nie minęło 15 minut a do pomieszczenia wparował Kira rozglądał się dziko a gdy ujrzał Harrego zaczął iść w jego stronę.
-No to mamy problem…. Mruknęła Nina ściągając uwagę Matta i Harrego
-Co się dzieje? Spytał Harry usłyszał nagle głos Niny w głowie
„Patrz kto tu idzie”
Spojrzał w stronę która skinęła mu przyjaciółka i jego spojrzenie skrzyżowało się ze spojrzeniem Kiry
Z ust wyrwały mu się tylko ..
-O cholera….
Zacisnął palce na reku Maxa Az ten syknął cicho.
-No to się zaczyna …. Skomentowała Nina .
Po tych słowach Kira stanął przed ich stolikiem i patrzył to na Harrego to na Maxa w końcu jednak jego wzrok utknął na Harrym już miał coś powiedzieć ale w mig Nina i Matt znaleźli się po obu jego stronach złapali go za ramiona i odsunęli kawałek dalej za ten czas Harry wstał od stołu nakazując Maxowi zostać podszedł do nich Nina i Matt wrócili na swoje miejsca a harry dyskretnie nałożył zaklęcie wyciszające i się zaczęło.
-Kto to jest? Ten typek co siedzi koło ciebie ?
-To jest mój chłopak
-Chłopak?
-Ta … a masz coś do tego?
-WIEC PIEPRZYŁEŚ SIĘ ZE MNA MAJAC FACETA!!!!
-To jest zbyt skomplikowane dla ciebie
-A może mi WYJAŚNISZ?!?
-Raczej wątpię… ŻEGNAM ..
Już miał odejść gdy ten złapał go i obrócił do siebie twarzą był tak strasznie blisko, za blisko
Tę chwile wybrał sobie Max by wkroczyć ….
Złapał Kirę za ubranie i przyszpilił do ściany.
-Nigdy więcej go nie dotykaj!!!
-Bo co? Ty jesteś chłopakiem jego powiedz mi ile razem jesteście? Mówił ci ze cie zdradził ze mną paręnaście dni temu? Widać nie jesteś dla niego zbyt dobry skoro wybrał mnie…
Chłopak uśmiechną się triumfalnie harry stał jak sparaliżowany nigdy nie widział takiego zachowania u Maxa nie zachowywał się tak nawet wtedy kiedy zaatakował Freda…
-On nigdy by ciebie nie wybrał… nie mógł by to niemożliwe… oczy Maxa zaczeły się zmieniać przez co mina Kirze zrzedła przestraszył się.
-K..kim ty jesteś?
-Kim jestem? Ha ha ha ha….. to już niech cie nie interesuje albo się od niego odczepisz albo nie dożyjesz starości Czy mnie zrozumiałeś!!!!
-On jest mój…
-Wręcz przeciwnie on jest mój wiec lepiej bierz dupę w kroki inaczej zobaczysz coś czego żaden mu… człowiek nie powinien widzieć.. a teraz zmiataj stąd..
Przerażony chłopak wyrwał się mu i udał się w stronę Harrego stanął przed nim spojrzał mu w oczy
Zamachnął się i już miał go uderzyć ale Harry był szybszy uchylił się…
-Jesteś świnia…. obyś zdechł szybko śmieciu….
Warknął Kira przez łzy i wybiegł z pokoju. Gdy tylko wybiegł Harry nałożył zaklęcie wyciszające na cały pokój i podszedł do Maxa.
-Kochanie?
-Harry czy ty… czy to co on powiedział to prawda?
-Max on był zabawka do łóżka Ziga spałem z nim jeszcze przed tym jak ciebie poznałem. On mnie nie dotykał bo mu nie pozwoliłem. Pewnie myślał, że jestem już jego skoro się z nim przestałem. Chociaż nawet nie spałem z nim jak zasnął to przeniosłem go do innego pokoju.
-Rozumiem.
Zdenerwowanie Maxa opadło oczy wróciły do poprzedniego stanu i bez żadnych ceregieli przytulił Harrego.
A zielonooki szepną mu do ucha „Za bardzo cie kocham i pragnę by ktoś inny zdołał mnie od ciebie odciągnąć „
po tych słowach zdjęli zaklęcia wyciszające oprócz tego który był nałożony na ich stolik nie minęła chwila a wpadła ochrona z Kira na czele
-To on mi groził zabierzcie go i wywalcie…
Uśmieszek na jego ustach wskazywał na to ze zwyciężył ale teraz to harry nie zamierzał dopuścić by Max przez przypadek coś roztrzaskał np. głowę tego idioty akurat wychodził z łazienki i widział to wszystko w końcu się odezwał
-Masz coś o mojego chłopaka Kira?
Na jego głos głowy ochroniarzy obróciły się w jego kierunku.
-Czarny…
-Cześć chłopaki co wam naopowiadał ten chłopak?
- ze ten chłopak (tu wskazał na Maxa) mu groził i ze jest nie bezpieczny
-Tak… a czy widzicie żeby cokolwiek tutaj wskazywało na walkę albo coś innego?
-N… nie…
-A czy widzicie żeby ten oto mój chłopak był niebezpieczny?
-No nie…
-Wiec jak widać zostaliście na próżno tutaj wezwani . ten chłopak was okłamał
-Wcale nie kłamałem on mnie przyszpilił do ściany!!!
-A czy ktoś może to potwierdzić (spytał jeden z ochroniarzy)
-Oni (tu wskazał na przyjaciół Harrego)
-Czy widzieliście żeby tutaj cos zaszło? Cokolwiek?
Wszyscy jednogłośnie pokiwali głowami na nie
-Tak wiec zabierzemy stąd tego kłamcę
-Ja nie KLAMIE to oni Kłamią PUŚCIĆIE MNIE!!!!
Kira zaczął się wyrywać ale 4 umięśnionych facetów spokojnie dała sobie z nim radę…
Gdy wyszli Harry usiadł obok ukochanego i wtulił się w niego reszta rozmawiała a oni cieszyli się swoja bliskością. Nawet nie zauważyli ze salka dla VIPów zaczęła się zapełniać…
Nagle nie stąd nie zowąd usłyszał ciepły głos przy uchu
-zatańczymy?
To był głos jego ukochanego . mimowolnie zgodził się… został wyprowadzony z loży i poprowadzony na parkiet akurat leciała wolna nuta wiec obią Maxa i zaczęli tańczyć. Tańczyli do póki Harremu nie za chciało się pić wiec wrócili do loży byli sami cała paczka była na dole i tańczyła. Oni teraz razem objęci całowali się.
-przeszkadzam?
Ten głos tak dobrze mu znany to niemożliwe !!!
Oderwał się od Maxa i spojrzał na przybysza
Osobnik był ubrany w czarną pelerynę z kapturem zakrywającym twarz
Był wysoki szczupły tyle można było o nim powiedzieć.
-Remus co ty tu robisz?
-jakim cudem nas tu znalazłeś ??
-Harry o co chodzi?
Na pytanie zadane przez Maxa osobnik ściągnął kaptur i ich oczom ukazał się Remus Lupin wilkołak, który jeden z zakonników i podwładny dropsa
Max spiął się i przysunął Harrego bliżej siebie.
-Śledziłem was mam bardzo dobry węch nie zdziwiło mnie to że przychodzicie do gejowskiego klubu ale zdziwiło mnie jednak to ze pachniecie jakoś inaczej ze teleportujecie się nie używacie różdżek Porozumiewacie się telepatycznie a do waszego pokoju nie da rady wejść ten obraz nawet dyrektora nie chce przepuścić…. Kim wy jesteście.
-Remus?
-Harry musimy znikać.. za chwile pewnie pojawi się tutaj zakon….
-Nikt się nie pojawi (przerwał Maxowi Remus)
-jak to?
-przybyłem tu prywatnie
„Max wezwij tu resztę…. Tak na wszelki wypadek”
„ok.”
-prywatnie? Nie wiedziałem ze ktoś z zakonu ma czas prywatny ?!?
-Harry… Przyszedłem tu dla tego ze chce z wami porozmawiać. Chce wiedzieć dla czego nienawidzisz Albusa…
-Ty się jeszcze pytasz!!!!
W wejściu stanęła reszta i widząc co się dzieje zablokowała drzwi jako ze nikogo nie było bo wszyscy byli na dole i tańczyli następnie wiec podeszli do nich?
W sali powietrze zaczęło gęstnieć od mocy Harrego. Moc pojawiła się tak szybko i tak szybko zniknęła stało się tak tylko dla tego iż Max złapał ukochanego w pasie i przytulił do siebie.
-Remusie… nienawidzę Albusa dla tego że to on zabił moich rodziców….

-Co jak to możliwe?!?!?!?

1 komentarz:

  1. Witam,
    ach cudownie, Remus ich odnalazł, ciekawe co teraz zrobi, czy stanie po stronie Harrego...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń