Otworzył oczy i rozejrzał
się po pokoju, należącym do Maxa. Był on duży a w nim znajdywało
się łóżko, które mogło spokojnie pomieścić 6 osób. Stała
tam też komoda, szafa, 2 fotele i stolik.
-Widzę że się już
obudziłeś kochanie.
Usłyszał głos
dochodzący z łazienki. Nie odezwał się tylko zakrył się kołdrą
by Max nie zauważył rumieńców powstających na jego twarzy.
Naglę ktoś zdarł ją z
niego i okazało się bowiem, że to jego ukochany, który w tej
chwili szczerzył się jak głupi.
-Nie chowaj się wież jak
ładnie wyglądasz z tymi rumieńcami?
-Odczep się!- Burkną zły
i wstał z łóżka. Był tak przyjemnie obolały. Nie chcąc dać mu
satysfakcji pozbierał swoje rzeczy i poszedł do łazienki by wziąć
prysznic uprzednio zamykając drzwi za sobą na klucz. Gdy wyszedł
udał się do swojego pokoju musiał to przemyśleć wczoraj tak dużo
się zdarzyło. Spojrzał do szafki a tam świeciła pustka.
„No tak przecież
wszystkie rzeczy są w kufrze” –Pomyślał.
-Patryku?
-Tak panie?
-Wież gdzie jest mój
kufer?
-Tak w pokoju panicza Maxa
i pańskim.
-„Jak one tam…. A no
tak! Przecież Max powiedział, że od wczoraj mamy wspólny pokój”-
Walną się w głowę i zwrócił do Patryka.
-Czy mógłbyś mi je tu
przynieść ale tak by Max nie widział.
-Tak jest panie.
I już go nie było.
Pojawił się chwile później z kufrem pełnym jego ubrań.
-Czy mogę w czymś
jeszcze pomóc?
-Nie nie trzeba tylko nic
nie mów Maxowi.
Skrzat energicznie pokiwał
głową i zniknął z cichym pop.
Harry chciał zrobić na
złość Maxowi więc przez cały dzień przesiedział w swoim byłym
pokoju a Patryk przynosił mu jedzenie Harry zaś Myślał o tym jak
jego rzycie się zmieniło i co powie przyjaciołom i tym których
uważa za rodzinę.
***
Było już po 20.00 Max
zaczął go szukać. A Harry nawet nie myślał aby mu w tym pomóc
wyszedł na balkon i patrzył na największa i najjaśniejszą psią
gwiazdę: Syriusza. Tak za nim tęsknił chciał go znowu zobaczyć
tak samo jak mamę i tatę.
Zaczął wspominać ich
wspólne wygłupy i to jak razem grali na nosie dropsowi i Moody’emu.
Raz rzucili zaklęcia trwałego przylepca na siedzenie Moody’ego
biedak zrobił wszystkim awanturę bo jego najlepsza szata poszła
się jebać.
Albo jak razem z Syriuszem
wymykali się nocami z domu tylko po to by iść do jakiegoś
gejowskiego klubu. Najczęściej wracali następnego dnia pijani.
Dyrcio robił im wtedy awanturę zaś oni się z niego śmiali.
Tylko Syriusz wiedział o przeszłości Harrego tylko jemu odważył
się tym powiedzieć a on go zaakceptował. Tak porostu.
Harry teraz nie wiedział
czy płaczę czy nie ale miał już dość patrzył i myślał o
swoim pojebanym życiu. Skulił się i płakał. Głowę miał oparta
o ścianę nie przejmując się tym, że jest chłodno. Nawet nie
zauważył, kiedy obok niego pojawił się mężczyzna z kapturem
nasuniętym na głowę więc nie widać było jego twarzy.
Podszedł do chłopaka i
pogłaskał go po głowie uspokajająco.
Harry gwałtownie poderwał
się i spojrzał na mężczyznę z przerażeniem.
-Ktoś ty i czego chcesz?
-Harry przepraszam nie
wiedziałem, że to się tak potoczy. Wybacz mi nie chciałem abyś
płakał przeze mnie.
Mężczyzna ściągną
kaptur i Harry nie wytrzymał upadł na kolana i patrzył na niego a
z oczy płynęły łzy.
-Jak to możliwe. Ty
przecież… W tedy w departamencie…. Ty…
- Nie Harry Max powiedział
ci przecież, że wampirów nie można zabić prawda?
Harry pokiwał głową ale
nawet nie odważył się spuszczać go z oczu w obawie, jego
chrzestny zniknie.
- Powiem ci o wszystkim
ale chodźmy do jadalni tam wszyscy na nas Czekają a Max czeka pod
drzwiami.
-Zostań proszę nie
opuszczaj mnie już nigdy.
-Dobrze nie opuszczę cię
Harry a teraz wstawaj musisz doprowadzić się do porządku.
Harry machną ręką i w
mgnieniu oka był już czyściutki. Pierwsze co zrobił to przytulił
się do chrzestnego. Ten obią go pogłaskał pocieszająco po
głowie.
Poczym razem wyszli z
pokoju.
-Harry kochanie nie rób
mi tego więcej nawet nie wież jak się martwiłem.
Max podszedł do niego i
obią w pasie poczym już cała 3 zeszła do jadalni.
Gdy drzwi się otworzyły
oczom Harrego ukazała się sala pełna śmierciorzerców cofną się
o rok i gdyby nie drzwi które były już zamknięte uciekł by.
-Czyż to nie nasz słynny
Harry Potter?
Z podwyższenia dobiegł
go bardzo znajomy głos spojrzał tam i ujrzał Toma tylko, że jego
twarz nie była już podobna do jaszczurki.
Nie mógł pozwolić by
strach go sparaliżował musiał mu się odciąć.
-O witaj Tom gdzie
zgubiłeś tę swoją wężową Mordę?
-Jaki cięty, to mi się
podoba a teraz siadaj.
-Dzięki wole postać,
może lepiej pójdę by nie przeszkadzać ci w torturach?
-My nie torturujemy Harry
my tylko potrzebujemy pożywienia.
-Pożywienia powiadasz a
kto do jasnej cholery zabił mi rodziców tylko mi nie mów, że
Glizdogon bo w to nie uwierzę.
-Chcesz wiedzieć kto
zabił ci rodziców? Ok. Syriuszu powiedz mu albo lepiej pokaż.
-Syri kiwnął głową i pociągną Harrego do myślodsiewni, która
została wyczarowana przez Toma.
Przyłożył palec do
skroni i wyciągną cienką nić włożył ją do myślodsiewni i
kiwną głową by zachęcić go do zanurzenia tam głowy.
Harry nie wierzył w to co
robi właśnie wsadził głowę w myślodsiewnię
I przed jego oczami
pojawiły się obrazy.
Stał przy Syriuszu który
szedł gdzieś nie wiele myśląc poszedł za nim w końcu zatrzymali
się przy jakimś domu jednorodzinnym który był ogrodzony
żywopłotem furtka a była otwarta. Naglę usłyszał jakąś głośną
rozmowę
-A co jeśli się do
ciebie nie przyłączymy?
-Nic wam nie zrobię….
W kuchni stała jego mama
tata i Voldemort o czymś właśnie rozmawiali i to przy
herbatce!!!!
-Ale Dumbledore chcę
Harrego. A ja chcę go ochronić tak samo jak wy, gdyż jesteście
dla mnie jak rodzina.
-Dobrze Tom ale obiecaj,
że będziesz chronił Harrego nawet za cenę życia.
-James wież przecież, że
nie my nie umieramy prawda.
-Tak ale wież o co mi
chodzi.
-Tak, wiem i obiecuje
przyjacielu. Przemiana nastąpi jutro i lepiej żebyście tam byli.
Harry stal jak
sparaliżowany i słuchał tego co się dzieje.
Naglę z nikąd w drzwiach
pojawił się dyrektor.
Llili zerwała się z
krzesła i podbiegła do małego chłopca nie zdążyła jednak
zielony promień ugodził ją w ramię i upadła Martwa na ziemię.
James wyją różdżkę i zaczął rzucać zaklęciami Tom zerwał
się z krzesła i podbiegł do Lili widząc, że nic nie może
poradzić dobiegł do Jamesa zasłonił go przed avadą, która
odbiła się od niego i powędrowała w stronę dziecka zostawiając
mu na głowie znak błyskawicy tom upadł nieprzytomny na podłogę
James walczył teraz Syriusz który, klęczał przy oknie zerwał się
i zaczął biec do drzwi by mu pomóc niestety nie zdążył gdyż
drops zabił jego przyjaciela chwycił chłopca na ręce i znikną.
-Nieeeee.
Krzykną rozpaczliwie.
-Zabije cię Albusię za
to! Obiecuje!!!!! Pochylił się nad ciałem przyjaciela i
zapłakał.
Chwile później obudził
się Tom widząc co się stało dołączył do Syriusza.
-Syriuszu obiecuje ci, że
nie spocznę do póki nie zabije tego skurwiela!!!! Wież gdzie jest
Harry?
-Zabrał go..ten skurwiel
go zabrał. Wyszeptał łamliwym głosem a je nie zdążyłem go
powstrzymać.
-Kurwa mać zabije tego
jebanego sukinsyna!!!!
-To mamy wspólny cel Tom
wiem, że chciałeś by oni się do ciebie przyłączyli ale ja też
się mogę przydać.
-W takim razie chodź ze
mną razem pomścimy ich śmierć. Lecz najpierw przemienię cię i
nauczę tego co wie każdy Wampir.
Scenka się rozmazała
teraz Syriusz zostaję posądzony o zbrodnię.
-To nie prawda ja ich nie
zabiłem, to on… to on to zrobił.
A po całej Sali przeszły
śmiechy.
-Wymyśliłeś to sobie
Black on nie zabiłby niewinnych.
-Widziałem, widziałem na
własne oczy on ich zabił.
-Przeciwnie Syriuszu. Za
zabójstwo zostajesz zesłany na dożywocie w Azkabanie.
Oświadczył Knot poczym
Syriusz krzykną przeraźliwie.
Scenka się rozmazała i
ujrzał Toma i Maxa którzy o czymś rozmawiali.
-Witajcie. Tom jak Harry
się czuje?
-Lepiej za jakieś 2 dni
się obudzi dostał zbłąkanym zaklęciem w pierś
i żeby go uratować mój
syn musiał go przemienić w jednego z nas.
Wskazał na Maxa poczym
dodał.
-Na jakiś tydzień musimy
z tond się wnieść. Max zajmie się Harrym bo to jego ukochany.
Scenka się rozmazała a
on wyją głowę z myślodsiewni i spojrzał na innych w jego oczach
było niedowierzanie i zaczął się cofać.
- Nie to nie może być
prawda!!! Max czemu mi nie powiedziałeś!!!!
Spojrzał na niego z
wyrzutem.
-Nie mogłem. Bałem się,
że mnie odrzucisz.
-Właśnie to zrobiłem.
Wybiegł z jadalni i udał
się do pokoju. Spakował się i z pomniejszonym kufrem ruszył do
holu unikając wszystkich
Gdy tylko się Tam znalazł
ściągną zaklęcie kameleona i ruszył do wyjścia
-Harry!!!!
Nie odwrócił się nawet
na dźwięk swojego imienia tylko teleportował do Willi Ziga.
Za nim biegł Max ale nie
zdążył gdyż chłopak rozpłyną się.
Opadł na kolana.
-Co ja najlepszego
zrobiłem!!!!
-Max synu pozwól mu to
wszystko przemyśleć za 2 dni wyruszymy na poszukiwania. –Oświadczył
Tom spokojnie i wrócił do jadalni.
Tymczasem u Harrego.
Siedział na podłodze z głową na kolanach Ziga i płakał
Zig o nic nie pytał. Bo
wiedział, że dowie się kiedy Harry będzie chciał o tym Pogadać.
Tak to już z tym chłopakiem było.
Gdy Harry się uspokoił
powiedział do Mężczyzny, którego uważał za ojca.
-Pakujcie manatki
wyruszamy jak najdalej z tond na Hawaje muszę odpocząć od dropsa,
jego piesków i całej tej pieprzonej czarodziejskiej społeczności.
Ostrzegam, że wezmę ze sobą paru znajomych, którym mogę zaufać
i jeszcze jedno to ma być niespodzianka dla Niny i Matta mają o
mnie nic nie wiedzieć.
Po tych słowach znikł.
***
Pojawił się na Grimmauld
place 12 wszedł do środka i ruszył do pokoju Freda i Gregora.
Nawet nie zapukał tylko wszedł w najmniej oczekiwanym Momocie kiedy
to Gregor dobierał się do spodni Freda.
-Chyba to nie odpowiedni
Moment Co?
-Harry!!!!
Chłopcy zerwali się
łóżka i nie zważając na to co robili wcześniej zaczęli ściskać
Harrego.
-Dobra wiem, że się za
mną stęskniliście ale zawołajcie tu Ginny muszę z wami pogadać.
Oświadczył poczym usiadł na łóżku.
Gregor wyszedł za drzwi i
zaczął się drzeć.
-Ginny chodź tu mamy
sprawę do ciebie.
Po chwili jakieś drzwi na
drugim piętrze się otworzyły i ktoś zaczął zbiegać na dół.
-Gregor czego znowu
chcesz!
-Mamy dla ciebie
niespodziankę więc wejdź do pokoju ale najpierw oczy.
-Jeżeli to wasz następny
psikus to pożałujecie. –Zagroziła ale zamknęła oczy i dała
się wprowadzić do pokoju.
Gregor zamkną drzwi i
nałożył zaklęcie wyciszające.
-Dobra otwórz oczy.
Witam,
OdpowiedzUsuńale się porobiło, Voldemort jest wampirem, i to drops zabił...
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie