wtorek, 11 sierpnia 2015

Rozdział 7

Otworzył oczy i rozejrzał się po pokoju, należącym do Maxa. Był on duży a w nim znajdywało się łóżko, które mogło spokojnie pomieścić 6 osób. Stała tam też komoda, szafa, 2 fotele i stolik.
-Widzę że się już obudziłeś kochanie.
Usłyszał głos dochodzący z łazienki. Nie odezwał się tylko zakrył się kołdrą by Max nie zauważył rumieńców powstających na jego twarzy.
Naglę ktoś zdarł ją z niego i okazało się bowiem, że to jego ukochany, który w tej chwili szczerzył się jak głupi.
-Nie chowaj się wież jak ładnie wyglądasz z tymi rumieńcami?
-Odczep się!- Burkną zły i wstał z łóżka. Był tak przyjemnie obolały. Nie chcąc dać mu satysfakcji pozbierał swoje rzeczy i poszedł do łazienki by wziąć prysznic uprzednio zamykając drzwi za sobą na klucz. Gdy wyszedł udał się do swojego pokoju musiał to przemyśleć wczoraj tak dużo się zdarzyło. Spojrzał do szafki a tam świeciła pustka.
No tak przecież wszystkie rzeczy są w kufrze” –Pomyślał.
-Patryku?
-Tak panie?
-Wież gdzie jest mój kufer?
-Tak w pokoju panicza Maxa i pańskim.
-„Jak one tam…. A no tak! Przecież Max powiedział, że od wczoraj mamy wspólny pokój”- Walną się w głowę i zwrócił do Patryka.
-Czy mógłbyś mi je tu przynieść ale tak by Max nie widział.
-Tak jest panie.
I już go nie było. Pojawił się chwile później z kufrem pełnym jego ubrań.
-Czy mogę w czymś jeszcze pomóc?
-Nie nie trzeba tylko nic nie mów Maxowi.
Skrzat energicznie pokiwał głową i zniknął z cichym pop.
Harry chciał zrobić na złość Maxowi więc przez cały dzień przesiedział w swoim byłym pokoju a Patryk przynosił mu jedzenie Harry zaś Myślał o tym jak jego rzycie się zmieniło i co powie przyjaciołom i tym których uważa za rodzinę.
***
Było już po 20.00 Max zaczął go szukać. A Harry nawet nie myślał aby mu w tym pomóc wyszedł na balkon i patrzył na największa i najjaśniejszą psią gwiazdę: Syriusza. Tak za nim tęsknił chciał go znowu zobaczyć tak samo jak mamę i tatę.
Zaczął wspominać ich wspólne wygłupy i to jak razem grali na nosie dropsowi i Moody’emu. Raz rzucili zaklęcia trwałego przylepca na siedzenie Moody’ego biedak zrobił wszystkim awanturę bo jego najlepsza szata poszła się jebać.
Albo jak razem z Syriuszem wymykali się nocami z domu tylko po to by iść do jakiegoś gejowskiego klubu. Najczęściej wracali następnego dnia pijani. Dyrcio robił im wtedy awanturę zaś oni się z niego śmiali. Tylko Syriusz wiedział o przeszłości Harrego tylko jemu odważył się tym powiedzieć a on go zaakceptował. Tak porostu.
Harry teraz nie wiedział czy płaczę czy nie ale miał już dość patrzył i myślał o swoim pojebanym życiu. Skulił się i płakał. Głowę miał oparta o ścianę nie przejmując się tym, że jest chłodno. Nawet nie zauważył, kiedy obok niego pojawił się mężczyzna z kapturem nasuniętym na głowę więc nie widać było jego twarzy.
Podszedł do chłopaka i pogłaskał go po głowie uspokajająco.
Harry gwałtownie poderwał się i spojrzał na mężczyznę z przerażeniem.
-Ktoś ty i czego chcesz?
-Harry przepraszam nie wiedziałem, że to się tak potoczy. Wybacz mi nie chciałem abyś płakał przeze mnie.
Mężczyzna ściągną kaptur i Harry nie wytrzymał upadł na kolana i patrzył na niego a z oczy płynęły łzy.
-Jak to możliwe. Ty przecież… W tedy w departamencie…. Ty…
- Nie Harry Max powiedział ci przecież, że wampirów nie można zabić prawda?
Harry pokiwał głową ale nawet nie odważył się spuszczać go z oczu w obawie, jego chrzestny zniknie.
- Powiem ci o wszystkim ale chodźmy do jadalni tam wszyscy na nas Czekają a Max czeka pod drzwiami.
-Zostań proszę nie opuszczaj mnie już nigdy.
-Dobrze nie opuszczę cię Harry a teraz wstawaj musisz doprowadzić się do porządku.
Harry machną ręką i w mgnieniu oka był już czyściutki. Pierwsze co zrobił to przytulił się do chrzestnego. Ten obią go pogłaskał pocieszająco po głowie.
Poczym razem wyszli z pokoju.
-Harry kochanie nie rób mi tego więcej nawet nie wież jak się martwiłem.
Max podszedł do niego i obią w pasie poczym już cała 3 zeszła do jadalni.
Gdy drzwi się otworzyły oczom Harrego ukazała się sala pełna śmierciorzerców cofną się o rok i gdyby nie drzwi które były już zamknięte uciekł by.
-Czyż to nie nasz słynny Harry Potter?
Z podwyższenia dobiegł go bardzo znajomy głos spojrzał tam i ujrzał Toma tylko, że jego twarz nie była już podobna do jaszczurki.
Nie mógł pozwolić by strach go sparaliżował musiał mu się odciąć.
-O witaj Tom gdzie zgubiłeś tę swoją wężową Mordę?
-Jaki cięty, to mi się podoba a teraz siadaj.
-Dzięki wole postać, może lepiej pójdę by nie przeszkadzać ci w torturach?
-My nie torturujemy Harry my tylko potrzebujemy pożywienia.
-Pożywienia powiadasz a kto do jasnej cholery zabił mi rodziców tylko mi nie mów, że Glizdogon bo w to nie uwierzę.
-Chcesz wiedzieć kto zabił ci rodziców? Ok. Syriuszu powiedz mu albo lepiej pokaż. -Syri kiwnął głową i pociągną Harrego do myślodsiewni, która została wyczarowana przez Toma.
Przyłożył palec do skroni i wyciągną cienką nić włożył ją do myślodsiewni i kiwną głową by zachęcić go do zanurzenia tam głowy.
Harry nie wierzył w to co robi właśnie wsadził głowę w myślodsiewnię
I przed jego oczami pojawiły się obrazy.
Stał przy Syriuszu który szedł gdzieś nie wiele myśląc poszedł za nim w końcu zatrzymali się przy jakimś domu jednorodzinnym który był ogrodzony żywopłotem furtka a była otwarta. Naglę usłyszał jakąś głośną rozmowę
-A co jeśli się do ciebie nie przyłączymy?
-Nic wam nie zrobię….
W kuchni stała jego mama tata i Voldemort o czymś właśnie rozmawiali i to przy herbatce!!!!
-Ale Dumbledore chcę Harrego. A ja chcę go ochronić tak samo jak wy, gdyż jesteście dla mnie jak rodzina.
-Dobrze Tom ale obiecaj, że będziesz chronił Harrego nawet za cenę życia.
-James wież przecież, że nie my nie umieramy prawda.
-Tak ale wież o co mi chodzi.
-Tak, wiem i obiecuje przyjacielu. Przemiana nastąpi jutro i lepiej żebyście tam byli.
Harry stal jak sparaliżowany i słuchał tego co się dzieje.
Naglę z nikąd w drzwiach pojawił się dyrektor.
Llili zerwała się z krzesła i podbiegła do małego chłopca nie zdążyła jednak zielony promień ugodził ją w ramię i upadła Martwa na ziemię. James wyją różdżkę i zaczął rzucać zaklęciami Tom zerwał się z krzesła i podbiegł do Lili widząc, że nic nie może poradzić dobiegł do Jamesa zasłonił go przed avadą, która odbiła się od niego i powędrowała w stronę dziecka zostawiając mu na głowie znak błyskawicy tom upadł nieprzytomny na podłogę James walczył teraz Syriusz który, klęczał przy oknie zerwał się i zaczął biec do drzwi by mu pomóc niestety nie zdążył gdyż drops zabił jego przyjaciela chwycił chłopca na ręce i znikną.
-Nieeeee.
Krzykną rozpaczliwie.
-Zabije cię Albusię za to! Obiecuje!!!!! Pochylił się nad ciałem przyjaciela i zapłakał.
Chwile później obudził się Tom widząc co się stało dołączył do Syriusza.
-Syriuszu obiecuje ci, że nie spocznę do póki nie zabije tego skurwiela!!!! Wież gdzie jest Harry?
-Zabrał go..ten skurwiel go zabrał. Wyszeptał łamliwym głosem a je nie zdążyłem go powstrzymać.
-Kurwa mać zabije tego jebanego sukinsyna!!!!
-To mamy wspólny cel Tom wiem, że chciałeś by oni się do ciebie przyłączyli ale ja też się mogę przydać.
-W takim razie chodź ze mną razem pomścimy ich śmierć. Lecz najpierw przemienię cię i nauczę tego co wie każdy Wampir.
Scenka się rozmazała teraz Syriusz zostaję posądzony o zbrodnię.
-To nie prawda ja ich nie zabiłem, to on… to on to zrobił.
A po całej Sali przeszły śmiechy.
-Wymyśliłeś to sobie Black on nie zabiłby niewinnych.
-Widziałem, widziałem na własne oczy on ich zabił.
-Przeciwnie Syriuszu. Za zabójstwo zostajesz zesłany na dożywocie w Azkabanie.
Oświadczył Knot poczym Syriusz krzykną przeraźliwie.
Scenka się rozmazała i ujrzał Toma i Maxa którzy o czymś rozmawiali.
-Witajcie. Tom jak Harry się czuje?
-Lepiej za jakieś 2 dni się obudzi dostał zbłąkanym zaklęciem w pierś
i żeby go uratować mój syn musiał go przemienić w jednego z nas.
Wskazał na Maxa poczym dodał.
-Na jakiś tydzień musimy z tond się wnieść. Max zajmie się Harrym bo to jego ukochany.
Scenka się rozmazała a on wyją głowę z myślodsiewni i spojrzał na innych w jego oczach było niedowierzanie i zaczął się cofać.
- Nie to nie może być prawda!!! Max czemu mi nie powiedziałeś!!!!
Spojrzał na niego z wyrzutem.
-Nie mogłem. Bałem się, że mnie odrzucisz.
-Właśnie to zrobiłem.
Wybiegł z jadalni i udał się do pokoju. Spakował się i z pomniejszonym kufrem ruszył do holu unikając wszystkich
Gdy tylko się Tam znalazł ściągną zaklęcie kameleona i ruszył do wyjścia
-Harry!!!!
Nie odwrócił się nawet na dźwięk swojego imienia tylko teleportował do Willi Ziga.
Za nim biegł Max ale nie zdążył gdyż chłopak rozpłyną się.
Opadł na kolana.
-Co ja najlepszego zrobiłem!!!!
-Max synu pozwól mu to wszystko przemyśleć za 2 dni wyruszymy na poszukiwania. –Oświadczył Tom spokojnie i wrócił do jadalni.
Tymczasem u Harrego. Siedział na podłodze z głową na kolanach Ziga i płakał
Zig o nic nie pytał. Bo wiedział, że dowie się kiedy Harry będzie chciał o tym Pogadać. Tak to już z tym chłopakiem było.
Gdy Harry się uspokoił powiedział do Mężczyzny, którego uważał za ojca.
-Pakujcie manatki wyruszamy jak najdalej z tond na Hawaje muszę odpocząć od dropsa, jego piesków i całej tej pieprzonej czarodziejskiej społeczności. Ostrzegam, że wezmę ze sobą paru znajomych, którym mogę zaufać i jeszcze jedno to ma być niespodzianka dla Niny i Matta mają o mnie nic nie wiedzieć.
Po tych słowach znikł.
***
Pojawił się na Grimmauld place 12 wszedł do środka i ruszył do pokoju Freda i Gregora. Nawet nie zapukał tylko wszedł w najmniej oczekiwanym Momocie kiedy to Gregor dobierał się do spodni Freda.
-Chyba to nie odpowiedni Moment Co?
-Harry!!!!
Chłopcy zerwali się łóżka i nie zważając na to co robili wcześniej zaczęli ściskać Harrego.
-Dobra wiem, że się za mną stęskniliście ale zawołajcie tu Ginny muszę z wami pogadać. Oświadczył poczym usiadł na łóżku.
Gregor wyszedł za drzwi i zaczął się drzeć.
-Ginny chodź tu mamy sprawę do ciebie.
Po chwili jakieś drzwi na drugim piętrze się otworzyły i ktoś zaczął zbiegać na dół.
-Gregor czego znowu chcesz!
-Mamy dla ciebie niespodziankę więc wejdź do pokoju ale najpierw oczy.
-Jeżeli to wasz następny psikus to pożałujecie. –Zagroziła ale zamknęła oczy i dała się wprowadzić do pokoju.
Gregor zamkną drzwi i nałożył zaklęcie wyciszające.

-Dobra otwórz oczy.

1 komentarz:

  1. Witam,
    ale się porobiło, Voldemort jest wampirem, i to drops zabił...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń