wtorek, 11 sierpnia 2015

Rozdział 16

-Witaj Harry..
-Do rzeczy czego pan ode mnie chce??
-usiądź porozmawiajmy
Chłopak usiadł posłusznie i czekał na dalsze posunięcie dyrektora
-Może herbaty chłopcze?
-Nie dziękuje piłem już…
-Nalegam..
Dyrcio uśmiechnął się tak jak to miał w zwyczaju
I przed nimi stały 2 Herbaty ale Harry odsunął napój od siebie dając do wiadomości że nie chce pić.
-Dyrektor wstał i zaczął chodzić po pokoju zapewne myślał jak by tu zmusić w chłopaka ten eliksir zaś Harry korzystając z tej okazji zamienił napój z Herbaty zmieszanej z eliksirem na zwykłą herbatę.
-Harry dlaczego tak się zachowujesz.. czemu ranisz swych przyjaciół i rodzinę Ja chłopcze mam cię za swojego wnuka mimo iż nie łączą nas więzy krwi to opiekuję się tobą jak tylko mogę…
-bardzo ciekawe dyrektorze chciałbym się dowiedzieć jakim sposobem ranię przyjaciół przecież by mi powiedzieli jeśli robił bym coś nie tak..
-Mam na myśli Rona i Hermionę…
-wybaczy pan oni sami wybrali swoją drogę zerwali przyjaźń i nawet nie kwapili się do tego by to naprawić…
-Może ty powinieneś spróbować?
Harry upił łyk Herbaty po czym odpowiedział dyrektorowi
-i chciał pan o tym ze mną porozmawiać? Bo ja jakoś nie widzę sensu w tej rozmowie…
-Harry wybacz ale muszę postawić sprawę jasno… Twoi przyjaciele… widzę jak oni cię demoralizują chłopcze jestem zmuszony usunąć ich z tego domu..
-wybacz dyrektorze ale nie ma pan do tego prawa… Ten dom należy do mnie jako spadek po moim chrzestnym tak więc albo pan da sobie spokój albo… To ja wyrzucę pana i ten cały śmieszny Zakon feniksa.. zresztą jeszcze tylko tydzień do rozpoczęcia roku szkolnego tak więc chyba zgodzi się pan ze mną ze nie ma sensu teraz nikogo wyrzucać…
Chłopak uśmiechną się z satysfakcją Jako iż nie miał już ochoty na rozmowę z dyrektorem wiec telepatycznie dał sygnał swym przyjaciołom naglę było słychać jakieś wrzaski potem rozległ się krzyk pani Wesley… Harry nie patrząc na dyrektora wybiegł z pokoju na schodach leżał Ron a w około niego stała jego Matka, Hermiona i wielu innych ludzi z zakonu
-Co się stało? Dyrektor podszedł do Rona wskazał na niego różdżką szepcząc jakieś zaklęcie
Do akcji wkroczyła Ginny.
-To był wypadek Ron zaczął się nas czepiać w końcu zaczął się szarpać z Draco i przez przypadek spadł ze schodów.
Draco zrobił smutna minę..
-Naprawdę nie chciałem by coś mu się stało to był wypadek przepraszam..
Zielonooki spojrzał na nich i silił się na to by się nie uśmiechać jak głupek przybrał smutna minkę
Po chwili dyrektor kazał wezwać Pomfrey na jego twarzy widać było ślady zmęczenia Tak więc Harry wyminął ich
-widzę, że już po rozmowie Dyrektorze więc Do widzenia…
Nim dyrektor coś odpowiedział chłopak zniknął… jak się okazało 
Ron miał tylko połamane kilka kości i wstrząs mózgu mimo wszystko chłopaki mieli nadzieje że będzie miał coś więcej poobijane…
Dni w KG mijały im szybko aż w końcu nastał 1 września. Cała paczka Harrego niecierpliwiła się ponieważ dziś był ich przydział ich pierwszy dzień w szkole jeśli chodzi o Matta, Nine i Maxa. Od samego rana wszyscy biegali w poszukiwaniu ich zgubionych rzeczy. Wszyscy oprócz tej małej grupki osób, która w tym momencie spakowana siedziała w swoim salonie.
-Wiecie co? Będę tęsknił za tym miejscem
-Nie martw się Draco rozmawiałem z Salazarem i okazuje się iż te pokoje wędrują za nami do Hogwartu jak się dobrze orientuje w lochach jest jego portret i tak się składa, że na przeciwko wejścia do dormitorium Slitterinu tam też będzie wejście do naszego pokoju a i jeszcze jedno by się dyro nie skapnął że mieszkamy gdzieś indziej do czaruje nowe drzwi które będą wychodziły obok sypialni więc to kolejny plus.
-I zatrzymamy swoje pokoje? i te ładne widoki????
z tego co mówił mi Salazar to chyba tak… do tego nawet Syriusz i reszta będą mogli do niego przychodzić tylko będzie trzeba powiesić taki sam obraz w willi Twojego ojca Max… było by łatwiej
-Powiem o tym ojcu nie martw się
Max uśmiechnął się i skierował się do pokoju by napisać list.
reszta postanowiła zostawić swoje ubrania w tym pokoju bo przecież jeszcze tu wrócą.
W całym domu panował kompletny harmider wszyscy biegali w poszukiwaniu swoich rzeczy co zawdzięczali Fredowi i Gregorowi którzy postanowili zrobić im kawał i pochować różne rzeczy.
w końcu gdy poznajdywali swoje ubrania przenieśli się na King cross a stamtąd na peron 9 i 3/4.
znaleźli sobie wolny przedział i aby się w nim pomieścić trochę go powiększyli mimo iż ukrywali swe emocje każdy z nich nie mógł się doczekać przeniesienia.
Przejazd pociągiem był spokojny a także droga do zamku ale musieli się rozdzielić wiec Harry Draco i Ginny jechali do szkoły powozem, które ciągnęły testrale a Max, Nina i Matt musieli płynąć razem z pierwszorocznymi co jak co ale to tradycja…
uzgodnili, że na początku usiądą tak jak jest czyli Harry i Ginny usiądą przy Gryffindorze a potem zobaczą jak się to wszystko potoczy.
-Witam was moi Drodzy uczniowie i grono pedagogiczne w nowym roku szkolnym. Mam nadzieje iż zaowocuje on w nowe przyjaźnie i dobre oceny liczę na to iż będziecie siebie wspierać nawzajem. Jak co roku mam dla was zakazy i przypominam że wstęp do Zakazanego lasu jest kategorycznie zabroniony a nasz woźny wywiesił listę rzeczy, które będą konfiskowane więc radze wam byście zapoznali się z listą wiszącą u woźnego a teraz niech rozpocznie się przydział.
dyrektor usiadł i profesor McGonagall wyjęła listę.
-Pierwsi pójdą pierwszoroczni a potem przydzielę osoby, które przeniosły się w tym roku.
Po tych słowach zaczęła wywoływać maluchy. Gdy skończyła wezwała do siebie Matta Nine i Maxa. Tiara wysłała ich do Slitterinu a potem gdy nauczycielka miała ją zabrać zaczęła swoją tyrade…
jam jest tiara przydziału
i nadszedł czas bym pewne błędy naprawiła
muszę zmienić domy niektórym gdyż są inne od ich współdomowników
Po tych słowach wyrwała sie profesorce i podleciała do Ginny Wesley
opadła na jej głowe a po chwili krzyknęła:
-Slitterin.
Następnie opadłą Na głowe Harrego i zaczęła się debata
jesteś tego pewien chłopcze nie będzie odwrotu wiem ze go kochasz i masz racje tam będziesz najlepiej się czuł.. Nie martw się nie powiem nic dyrektorowi… a potem wrzasnęła:
-Slitterin!
i zniknęła. Cała sala patrzyła na nich w szoku. Harry spojrzał na Ginny. Uśmiechnęli się do siebie po czym wstali i równym krokiem skierowali się do stołu Slitterinu gdzie Draco i reszta trzymali dla nich miejsce a na powiększenie szoku pocałował Maxa w usta.
Pierwszy otrząsnął się dyrektor
-Cóż nie spodziewałem się takiego obrotu spraw ale nic nie zrobimy teraz proszę jedzcie i rozejdźcie się do swoich dormitorium.
klasnął w dłonie po czym usiadł i pogrążył się w intensywnej rozmowie z Mcgonagall przy okazji ukradkiem obserwując Harry'ego.
Zaś Harry i reszta cicho rozmawiali między sobą nie zwracając uwagi na starego zgrzybiałego dropsa i plotki krążące przy stołach innych domów. Po kolacji ruszyli do dormitorium Slitterinu, gdzie wisiał obraz samego Salazara gdyż byli czujnie obserwowani przez ślizgonów więc nie mogli wejść innym wejściem. Przeszli przez niego do swoich prywatnych pokoi pogrążając się w rozmowie i zaspokajaniu swojego pragnienia krwi.

Rozdział 15

-Harry to nie możliwe!!! Albus chroni nas ciebie jest największym czarodziejem to jego się boi Voldemort…
-Remusie mówię prawdę ale chyba tylko jedna osoba jest ci wstanie przemówić do rozumu…
Zaraz wracamy” zielonooki przekazując tę wieść reszcie podszedł do Remusa złapał za rękę i zniknęli…
***
Pojawili się przed pewną mugolską rezydencją Harry szybkim i zgrabnym ruchem przeskoczył przez ogrodzenie chwile potem dołączył do niego Remus trochę zdziwiony zachowaniem chłopaka gdy do niego dołączył ruszyli w stronę domu…
-gdzie my jesteśmy?
-zaraz zobaczysz w tym miejscu się wychowałem tu mnie nauczono zabijać…
-Harry przecież ty nienawidzisz tego…
-czego? Zabijania? Och przestań…. To była tylko pusta bajeczka sprzedana zakonowi i dropsowi… bo przecież miałem grać waszego rycerzyka ale z tym już koniec teraz poznacie prawdziwego mnie… chłopak uśmiechnął sie ale to Nie był zwykły uśmiech kryła się w nim szyderczość drwina nienawiść a oczy chłopaka były zimne jak lód kryło się w nich pełno nienawiści i bólu… starszy czarodziej nie zdążył dokładnie przestudiować twarzy chłopaka gdyż ten odwrócił się i ponownie skierował swe kroki ku domowi…
Weszli do środka i zielonooki poprowadził wilkołaka tylko w sobie znanym kierunku w końcu zatrzymali się przed pewnymi drzwiami. Chłopak zastukał w nie i słysząc ciche proszę wszedł do środka nie zamykając drzwi co oznaczało iż były profesor miał pójść za nim.
-Harry co cie tu sprowadza miałeś być w klubie… Gdzie Max?
-mieliśmy pewne komplikacje oni są w klubie dalej… mamy gościa…
Ten Moment wybrał Remus by wejść zielonooki stał przed biurkiem przy którym siedzieli dwaj jego przyjaciele Zig i Syriusz…
Na jego widok Syriusz zerwał się na równe nogi.
-Po co go tu sprowadziłeś?

-Syriuszu opowiedz mu prawdę sądzę ze powinien zobaczyć to wspomnienie które mi pokazałeś.
-Harry…
-Nie martw się najpierw wróć do swojego poprzedniego ciała…
Remus nie wiedział o co chodzi jakie wspomnienie jakie ciało spoglądał to na Harrego to na jego przyjaciela aż nagle przyjaciel chłopaka zaczął się zmieniać nie całą minutę później stał przednim jego dawny przyjaciel martwy przyjaciel Syriusz Black.
-Przecież…. Przecież ty….
-nie żyje? Nie Remusie właśnie ze żyje tak w ogóle nie umarłem wampiry nie umierają od zwykłego głupiego zaklęcia.
-O Merlinie…. Były profesor zrobił krok w tył potem następny i kolejny Az w końcu trafił na ścianę.
-chodź ze mną Remusie pokaże ci całą prawdę o Albusie Dumbledorze
Syriusz wyciągnął dłoń i zrobił krok w przód następnie czekał wilkołak niepewnie tez zaczął się zbliżać Az w końcu dotknęli się rekami na początku Remus zabrał rękę ale w końcu opanował sie i podał mu rękę i pozwolił by zaprowadzono go do myślodsiewni .
***
-Jak to możliwe ? jak on mógł!!!!
-On po prostu chce by Harry odwalił za niego robotę i zginał a sam chce zapanować nad światem. Tak nam się przynajmniej wydaje…
-Skoro ty jestes wampirem to znaczy ze Harry tez nim jest…
-Tak profesorze jestem wampirem jak każdy z moich przyjaciół…
-Ginny Fred i Gregor…
-Tak oni tez ale Remusie ja ich nie zmuszałem sami chcieli nic nie mogłem zrobić
-Rozumiem…
-A teraz wybacz Remusie ale musisz złożyć nam wieczystą przysięgę ze nikt się nie dowie o tym co wież o nas. dobrze?
Były profesor kiwną głową ciągle był oszołomiony tym co zobaczył jak przez mgłę widział jak jego ręka podnosi się a jego usta wypowiadają słowa przysięgi wieczystej rękę jego i Syriusza oplotły złote łańcuszki zacieśniły się na ich rekach i wsiąkły w nich po chwili magia wokoło nich opadła a Remusa zwaliło z nóg opadł na fotel tuż za nim i siedział zamyślony.
-W takim razie ja wracam do reszty… Harry nie patrząc już na siedzących w gabinecie mężczyzn ruszył do wyjścia i za brama teleportował się powrotem do klubu…
-Czemu tak długo..
-Wybaczcie kochani Syriusz pokazywał Remusowi całą prawdę o Albusie sądzę ze mamy kolejnego sojusznika..
Uśmiechną się do nich i pozwolił by Max go objął i razem balowali już do rana.

***
-Haroldzie Jamesie Potterze gdzie żeś ty się podziewał!!!! Ginny, Fred, Gregor wy tak samo !!!
-A balowaliśmy w jednym z barów, ale to tylko bar dla takich jak my. Ludzi hetero tam nie wpuszczają….
Te słowa zamknęły usta pani Wesley popatrzyła na swoich synów dziwnie i na swoją córkę
Po chwili odezwała się Hermiona..
-czegoś tu nie rozumiem…. Skoro Fred i Gregor są gejami (słowo to wręcz wypluła) to czemu nigdy nie widziałam ich z żadnym innym chłopakiem zawsze pchają się wszędzie we dwóch…
Chyba że…?
-nie idiotko oni nie są parą.. Wcześniej tez tak myślałam ale okazało się, że żadnemu z nich jeszcze żaden chłopak się nie spodobał po prostu czekają i wypatrują.
Ginny stanęła w obronie braci i dała im dyskretnie do zrozumienia by przywdziali dobra minę do złej gry..
-Boże Ginny ty myslałaś ze ja i Gregor… hahahahhahaahaaaaa
Fred zgiął się w pół ze śmiechu a Gregor udawał, że jest w szoku a może nie udawał…. Patrzył to na Hermionę to na swoją matkę i z powrotem wszyscy oczekiwali jego reakcji w końcu jego wzrok spoczął na Fredzie jego twarz wyrażała obrzydzenie chodź oczy mówiły co innego
-Ja miałbym całować się z nim!!!! Czy ty żeś kompletnie oszalała?!? Może ta ciąża tak na ciebie działa?? To jest mój brat co ja mógłbym w nim widzieć?!? Hmm? Tak dla waszej wiadomości już się z kimś spotykam. Fred zna go Harry tak samo wy tez może go poznacie.. kiedyś… A teraz idę do pokoju napisać list do mojego mam nadzieje przyszłego chłopaka może się zgodzi przyjechać do mnie żeby rozwiać te wasze bzdurne myśli…
Po tych słowach ruszył na górę po schodach lecz zatrzymał go głos Hermiony
-przepraszam…. To było głupie Gregor nie musisz tego robić wierze ci Więc nie sprowadzaj tutaj kolejnego dziwoląga ok…
Po tych słowach Hermiona weszła do kuchni a cała paczka omijając mamę bliźniaków i Ginny skierowała się za Gregorem.
***
-Niewiele brakowało…
-Masz racje co my teraz zrobimy???
-Na razie nic.. poczekajmy aż będą chcieli spotkania wtedy coś wymyślimy… teraz jednak nie zawracajmy sobie tym głowy ważne ze odpuścili nam..
-Ale Harry a co jeśli oni się domyślą?
-Raczej nie nie martwcie się chłopaki coś wymyślimy
Po tym wszyscy ruszyli do kuchni by dokuczać Zakonnikom…
I tak przez całe wakacje dokuczali im, bawili się i podsłuchiwali zebrania zakonu. Chodź nie musieli bo Remus zawsze mówił im dokładnie o co chodziło na każdym spotkaniu. Ron i Hermiona mieli brać jutro ślub wiec w norze trwały przygotowania do tej uroczystości oczywiście Ginny Fred Gregor musieli pomóc i to robili bez zarzutu bo stała nad nimi Pani Wesley a gdy tylko się oddalała to oni uciekali w końcu dała sobie spokój z zaganianiem ich do pracy i poprosiła o pomoc członków zakonu a ci z ochotą ruszyli do pomocy…
Ceremonia ślubna odbyła się na zewnątrz byli zaproszeni wszyscy z zakonu cała rodzina Wesleyów i oczywiście cała paczka Harrego Hermiona która była w białej sukni ślubnej na nieszczęście ponieważ spryciula zrobiła sobie jej kopie chyba się domyślała ze ktoś będzie próbował jej zepsuć ślub i jak się spodziewała następnego ranka w dniu ślubu ujrzała czarną suknie z dziurami a jakim zaskoczeniem dla Ginny i Niny było to iż wyszła w białej sukni uśmiechając się z wyższością. No na początku wszystko było normalne drużbą Rona był Moody na początku miał to być Charli lub Bill ale ci się nie zgodzili widząc jak traktuje gejów i Lesbijki jak to ujeli sami są gejami zaś Remus wykręcił się tym iż Wilkołak nie może być drużbą u kogoś na ślubie… wesele było spokojne do czasu gdy Ron nie wydarł się na paczkę Harrego
-jak śmiecie robić to tak otwarcie na moim weselu!!! Draco i Matt oderwali się od siebie niechętnie i spojrzeli na wiewióra.
-potrzebujesz czegoś? Mała pało? Ze się czepiasz?
-Ty…
-tak? Odezwał się Draco…
-Wynoś się stąd spedalony śmierciożerco
- O nie mniemasz prawa go tak nazywać!!!! Matt wstał z kolan Draco i grzmotną pięścią w twarz rudego poczym wziął ukochanego za rękę i oddalił się do reszty
-Jaka z niego świnia… zaczął to przy rodzicach swojej żony
-Po ich minach wnioskuję (tu odezwał się Max) że nie są zadowoleni z tego iż jest ich zięciem
-Też tak myślę chodźmy trzeba dać mu nasz napoik
-Fred Gregor działajcie. ja i Nina zajmiemy się nagłośnieniem
Chwile później wzniesiono toast potem było jeszcze gorzej gdyż Ron nie umiał trzymać języka za zębami na końcu obraził rodziców Hermiony nazywając ich głupimi mugolami przez co Hermiona się popłakała dała Ronowi w twarz i uciekła. W końcu dyrektor wziął sprawy w swoje ręce odczarował Rona i sprawił ze rodzice Hermiony zapomnieli o tym co jej mąż powiedział a Hermionie powiedział ze ktoś specjalnie sabotuje ich wesele przez co ta wybaczyła Ronowi i złowróżbnie spoglądała w stronę Harrego i jego paczki.
Chłopak widząc ten wzrok odwrócił się do przyjaciół i telepatycznie zagadnął
=wiecie co? Niechce mi się tutaj siedzieć znudziło mi się patrzenie na tych błaznów…
=no taak samo jak mi.. stwierdził Max
Reszta także się z nim zgodziła
=chodźmy gdzieś
=tylko gdzie..
=hm już wiem chodźcie
Razem zgodnie ruszyli do wyjścia co nie uszło uwadze dyrektora
-Severusie?
-Tak?
-nasz rozrabiaka Harry i jego przyjaciele gdzieś idą…
-i pewnie rozkażesz mi za nimi iść..Dobra ale jeśli nie dostanę podwyżki to więcej tego nierobie!!! I jeszcze jedno biorę ze sobą Lupina może mi się przyda…
-dobrze.
Starzec kiwnął głową na zgodę i ponownie pogrążył się w rozmowie z jakimiś ludźmi z ministerstwa zaś Snape kiwając porozumiewawczo głową do Lupina ruszył za chłopakami.
Widząc że skierowali isę do pokoju uśmiechnął się i wraz z Lupinem usiedli salonie obok w rzeczywistości był to pokój lecz przemeblowano go na salon tak wiec siedli tam rozmawiając i popijając trunek.
***
Harry wraz z Maxem ruszyli ku własnemu pokojowi chłopak uśmiechnął się zamykając drzwi i nie patrząc na niebieskookiego zaczął się rozbierać gdy już stał nagi ruszył ku drzwiom na balkon spojrzał na niego przelotnie a zarazem kusząco i ruszył na plaże w stronę wody. Nie musiał długo czekać chwile później gdy stał do pasa zanurzony w wodzie poczuł mokre pocałunki na szyi i plecach potem znalazł się w jego objęciach. Oparł się o klatkę ukochanego i patrzył jak zachodzi słońce. Był szczęśliwy mając go obok.
-Ale tu jest pięknie…
-Masz racje Harry ale samo to ze jesteś obok mnie sprawia że jestem szczęśliwy mógłbym pójść za tobą na koniec świata i powrotem.
Zielonooki słysząc to uśmiechnął się obrócił głowę i pocałował Maxa namiętnie po czym uśmiechnął się wrednie i ochlapał go i sam zniknął pod wodą.
-o ty wredny…
Max uśmiechnął się u zanurkował zaraz za czarnym.
I tak zleciała im reszta dnia śmiali się wariowali chlapali a na koniec położyli się na łóżku i zasnęli. Nie minęło duzo czasu a na korytarzu rozległ się jakiś wrzask przerażeni zerwali się z łóżka szybko ubrali i wyszli z pokoju
-Co się dzieje?
W salonie byli wszyscy nawet Zig i Syri którzy wrócili dzień wcześniej
-Nic takiego… tylko drops próbuje wejść do naszych komnat. Rzekł zirytowany Matt
-Co?!?
-uspokój się Harry bo rozniesiesz cały salon..
-Ja mu kurwa dam.
Harry wściekły ruszył do drzwi za nim Max a reszta stałą niedaleko w pogotowiu czekali na rozwój wydarzeń w całym pokoju dało się wyczuć magie emanującą z Pottera wiec nikt nie chciał go powstrzymywać bojąc się ze stanie się coś złego.
Chłopak podszedł do drzwi otworzył je z rozmachem a przed nim w drzwiach stał dyrektor
Po jego obu stronach lupin i Snape i inni członkowie zakonu Feniksa.
-Mogę wiedzieć co wy tu robicie?!?
-Przepraszam Harry próbowałem wejść do waszego pokoju…
-Po jaką cholerę!!!!!
-Martwię się o ciebie nie wychodziliście z pokoju wiec postanowiłem sprawdzić co u was i jak wy się tam pomieściliście…
-nie Pana interes a teraz proszę odejść albo pan mnie popamięta
Jak na sygnał w korytarzu magia Harrego zgęstniała tak ze ciężko było oddychać..
-Harry przyjdź jutro do mnie po spotkaniu zakonu chce porozmawiać z tobą sam na sam dobrze?
-Pomyśle o Tym a teraz odejdźcie…
Stał przed drzwiami do tond Aż wszyscy sobie poszli następnie odwrócił się do portretu
=nic ci nie jest? Salazarze ?
= Nie Harry Potterze już 4 raz tak mnie męczy boje się ze w końcu zechce mnie spalić.
=niedopuszczeń do tego zajmiemy się tym i będziesz miał dobrą ochronę uśmiechnął się do niego poczym skierował się do salonu
-Matt, Nina weźcie Draco Ginny i w bibliotece poszukajcie jakiś zaklęć ochronnych by ochronić nasz pokój a szczególnie obraz Salazara okazało się ze już 4 raz dyrektor próbował dostać się do naszych kwater… Fred Gregor bierzcie Deana i Seamusa i zajmijcie się jakimiś sprytnymi pułapkami które można będzie założyć na drzwi oczywiście niech będą takie dzieki którym nikt oczywiście nie zginie i ostrzegam żadnej czarnej magii bo drops to wyczuje nie chcemy mieć kłopotów prawda?
- a wy co będziecie robić ?
My zajmiemy się bardzo ważną sprawą dotyczącą naszego przeniesienia i jeszcze paru innych spraw… a teraz idźcie spać… po tych słowach złapał Maxa za rękę i pociągnął do pokoju . otworzył drzwi ściągnął z siebie ubranie i położył się na łóżku niebieskooki podążył za nim. Panowała miedzy nimi cisza lecz Max bardzo dobrze wiedział iż Harry myśli
-Co mogę zrobić by dowiedzieć się o czym myslisz?
-Mysle nad wszystkim boje się ze drops zauważy coś dziwnego co mam zrobić? Jeśli da mi coś co powinni zaszkodzić naszej rasie?
-Nie martw się jeśli będzie próbował to ja tam będę z tobą oczywiście drops mnie nie wyczuje ale i mój ojciec nie dopuści do tego by dyro cie otruł, pamiętaj ze to mojemu ojcu zleca przyrządzanie mikstur wiec nie martw się o to. Ja się wszystkim zajmę uśmiechnął się i złożył na jego ustach pocałunek poczym przytulił go do siebie mówiąc.
-a teraz chodź spać kochanie jutro ciężki dzień.. po tych słowach zasnęli
Wczesnym rankiem Max wstał i po cichu wyszedł z ich komnat.
***
Harry obudził się nie czując znajomego i tak bardzo bliskiego mu ciała obok szybko się rozbudził… wziął szybki prysznic ubrał się i ruszył na poszukiwanie Maxa… okazało się że już od wczesnego ranka trwały przygotowania w salonie rozsiedli się wszyscy i energicznie przeszukiwali księgi Max oczywiście Także
-Cześć czemu mnie nie obudziliście? Pomógł bym wam…
-Wiemy Harry.. ty Za dużo myślisz i chcesz pomagać odpocznij sobie trochę my się zajmiemy zabezpieczaniem naszego pokoju ty lepiej przygotuj się na spotkanie z dropsem…
-Tia tu masz racje Syriuszu swoją drogą ciekaw jestem co drops zamierza zrobić
-Dziś byłem u Matki (tak mówi Max o Snapie) okazuje się ze Dyrcio kazał mu uwarzyć eliksir mający na celu demaskowanie wampirów…
-No pięknie to co teraz zrobimy?
-Założę się że Severus nie da dropsowi zdemaskować Harrego zapewne drops tylko przypuszcza iż Harry jest wampirem zapewne nasz mistrz eliksirów poda czarnemu jakiś eliksir wzmacniający wampiry albo coś co raczej polepszy Stan Harrego zamiast pogorszyć
-Zapewne jak zwykle poda mi ten eliksir w herbacie…
-Myślę że tak.. wiez co Harry na twoim miejscu odwrócił bym uwagę dropsa i zamienił to co on ci dał na normalną Herbatę…
-To jest myśl Dean tylko jak odwrócić jego uwagę…
-Nie martw się ktoś zapewne pohałasuje..
Bliźniaki Matt i Draco uśmiechnęli się wrednie po czym dołączyła do nich Nina i Ginny zapewne któryś z chłopaków wtajemniczył ich w plan..
-A może byście i nas w to wtajemniczyli com?
-To jest niespodzianka… Zigowi i Syriemu Zostawiamy szukanie Zaklęć by chronić pokój
-A czemu tylko nam dwóm? Do diabła ja byłem kiedyś Huncwotem i dalej jestem, mogę się przydać..
-Wybacz Syri ale kiedyś trzeba dać młodzieży się wypróbować pyzatym chcemy się sprawdzić czy nadajemy się na nowych huncwotów..
Syriusz poddał się zrezygnowany oczywiście nie miał im tego za złe, że chcą sprawdzić jak im pójdzie po chwili jego rozmyślania przerwała ręka która bezkarnie wędrowała bo jego udzie należała ona do Ziga cieszył się ze jest w szatach czarodzieja tyle ze pod spodem był nagi i a osoba do której należała ta ręka bardzo dobrze o tym wiedziała.
=Chcesz bym zrobił to tu i teraz.. Tak przy wszystkich?
=Nie zrobisz tego nie chcesz by widział mnie nago ktoś Inny poza tobą…
=W sumie masz racje ale jeśli nie przestaniesz to późno w nocy będziesz błagał o więcej…
Groźba wisiała w powietrzu czego nie zauważyli inni a jeśli już to się nie odzywali na ten temat… Zig posłusznie zabrał rękę wolał dojść w nocy niż męczyć się będąc już na granicy a wiedział ze Syriusz jest do tego zdolny bo już tak zrobił nie raz…
Przynajmniej poprawił mu nastrój.
***

-Dobrze wiec ja idę a wy szykujcie swoją dywersję ale pamiętajcie tylko wtedy kiedy ja wam dam sygnał gdy wszyscy przytaknęli Harry wyszedł a zaraz za nim Max pod peleryną niewidka i zaklęciem maskującym….

Rozdział 14

-Jak dobrze być w domu…
Max uśmiechnął się do wszystkich Sewerus także uczynił to samo.
-czujcie się jak u siebie w domu. Skierował te słowa do nich poczym wezwał Patryka
-Tak panie?
-Nie wież gdzie jest mój mąż?
-U siebie w gabinecie.
-Dziękuję możesz odejść.
Skrzat zniknął a Snape udał się do gabinetu Toma.
Zaś cała paczka skierowała się do jadalni by poczekać na nich.
Tom zjawił się razem z mężem chwile potem uśmiechnął się do nich poczym usiadł na swoim miejscu.
-To powiecie mi co tam narozrabialiście?
-hmm… Dużo tego jest .. Zielonooki uśmiechnął się z satysfakcją
Kiwnął głową na bliźniaków by zaczęli opowiadać co jak co ale bliźniacy się do tego najlepiej nadawali
Oczywiście gdy czegoś zapominali ktoś z paczki dodawał brakujący element zaś Marvolo skręcał się ze śmiechu raz za razem Harry nawet puścił mu ten filmik Ginny, której nie było wcześniej na premierze zaczęła się śmiać a jej komentarz rozjebał wszystkich.
-Kurwa no nie wiedziałam ze Ron ma taką małą pałę, a Hermiona mogła by sobie chociaż zgolić te siano miedzy nogami.
Teraz wszyscy śmiali się z tego Gregor mało nie spadł z krzesła zaś Draconowi ze śmiechu łzy popłynęły po policzkach
-wiecie co zmieńmy przezwisko Roniaczkowi z wiewiórki na małą pałę…
teraz to Fred dosłownie rozjebał system Harrego już brzuch ze śmiechu bolał a Max ledwo łapał oddech…
po jakimś czasie uspokoili się i zaczęli omawiać plany
gdy wszystko zostało już ustalone Zig wraz z Syriuszem teleportowali się by załatwić mugolskie sprawy a reszta oczywiście bez Toma i jego męża udali się na imprezę do jakiegoś mugloskiego klubu
znaleźli się przy barze w którym było wejście na ulice pokątną i jako ze harry prowadził ruszyli chodnikiem przed siebie nie zatrzymując się . w końcu weszli do jakiegoś Klubu mimo ze z zewnątrz był dosyć obskurny ale w środku było o 100 kroć lepiej. Wszystko było nowe i bogato zdobione. W środku Aż kłębiło się od ludzi jedni już wychodzili ale przychodzili nowi. Od razu widać ze to klub dla gejów i lesbijek cała paczka stała przy wejściu Harry jako pierwszy z ciągnął kaptur i ruszył ku miejscu gdzie jak można było się domyśleć były prywatne loże gdyż stal tam prywatny ochroniarz a przed wejściem był łańcuch który oznaczał ze nie wolno wchodzić.
Harry ruszył ku wejściu nawet nie oglądając się na nich za nim poszli Nina ciągnąc Ginny a zaraz za nimi kroczył Matt reszta bez namysłu także ruszyła w tę samą stronę.
-Wstęp wzbroniony!
-Wiem Rino przepuść mnie
-kim do diabła jesteś skąd….
Harry spojrzał na niego i posłał mu zawadiacki uśmiech to wystarczyło.
-Czarny…
Zielonooki kiwnął głową a uśmiech ochroniarza się rozszerzył jeszcze bardziej
-Eeeeeej Ludziskaa…. Czarny nas ponownie odwiedził!!!!!
-Cichoooo !!!!
Ryknęli równocześnie Harry Nina i Matt
-No ale czemu…
-jak widzisz Rino nie jesteśmy dziś sami w sumie to już nigdy sami nie będziemy ale mniejsza o to wpuścisz nas?
-No pewnie wasz stolik zawsze na was czeka wskakujcie.
Ochroniarz odczepił łańcuch i wpuścił ich do środka. Cała paczka ruszyła do stolika który stał w rogu ale tak by było z niego widać całe pomieszczenie Nina machnęła ręka stawiając zaklęcie wyciszające wokół stolika a Matt przedłużył stolik i do czarował krzesła. Po tej kuracji cała grupa siadła sobie wygodnie i zaczęli rozmawiać.
Nie minęło 15 minut a do pomieszczenia wparował Kira rozglądał się dziko a gdy ujrzał Harrego zaczął iść w jego stronę.
-No to mamy problem…. Mruknęła Nina ściągając uwagę Matta i Harrego
-Co się dzieje? Spytał Harry usłyszał nagle głos Niny w głowie
„Patrz kto tu idzie”
Spojrzał w stronę która skinęła mu przyjaciółka i jego spojrzenie skrzyżowało się ze spojrzeniem Kiry
Z ust wyrwały mu się tylko ..
-O cholera….
Zacisnął palce na reku Maxa Az ten syknął cicho.
-No to się zaczyna …. Skomentowała Nina .
Po tych słowach Kira stanął przed ich stolikiem i patrzył to na Harrego to na Maxa w końcu jednak jego wzrok utknął na Harrym już miał coś powiedzieć ale w mig Nina i Matt znaleźli się po obu jego stronach złapali go za ramiona i odsunęli kawałek dalej za ten czas Harry wstał od stołu nakazując Maxowi zostać podszedł do nich Nina i Matt wrócili na swoje miejsca a harry dyskretnie nałożył zaklęcie wyciszające i się zaczęło.
-Kto to jest? Ten typek co siedzi koło ciebie ?
-To jest mój chłopak
-Chłopak?
-Ta … a masz coś do tego?
-WIEC PIEPRZYŁEŚ SIĘ ZE MNA MAJAC FACETA!!!!
-To jest zbyt skomplikowane dla ciebie
-A może mi WYJAŚNISZ?!?
-Raczej wątpię… ŻEGNAM ..
Już miał odejść gdy ten złapał go i obrócił do siebie twarzą był tak strasznie blisko, za blisko
Tę chwile wybrał sobie Max by wkroczyć ….
Złapał Kirę za ubranie i przyszpilił do ściany.
-Nigdy więcej go nie dotykaj!!!
-Bo co? Ty jesteś chłopakiem jego powiedz mi ile razem jesteście? Mówił ci ze cie zdradził ze mną paręnaście dni temu? Widać nie jesteś dla niego zbyt dobry skoro wybrał mnie…
Chłopak uśmiechną się triumfalnie harry stał jak sparaliżowany nigdy nie widział takiego zachowania u Maxa nie zachowywał się tak nawet wtedy kiedy zaatakował Freda…
-On nigdy by ciebie nie wybrał… nie mógł by to niemożliwe… oczy Maxa zaczeły się zmieniać przez co mina Kirze zrzedła przestraszył się.
-K..kim ty jesteś?
-Kim jestem? Ha ha ha ha….. to już niech cie nie interesuje albo się od niego odczepisz albo nie dożyjesz starości Czy mnie zrozumiałeś!!!!
-On jest mój…
-Wręcz przeciwnie on jest mój wiec lepiej bierz dupę w kroki inaczej zobaczysz coś czego żaden mu… człowiek nie powinien widzieć.. a teraz zmiataj stąd..
Przerażony chłopak wyrwał się mu i udał się w stronę Harrego stanął przed nim spojrzał mu w oczy
Zamachnął się i już miał go uderzyć ale Harry był szybszy uchylił się…
-Jesteś świnia…. obyś zdechł szybko śmieciu….
Warknął Kira przez łzy i wybiegł z pokoju. Gdy tylko wybiegł Harry nałożył zaklęcie wyciszające na cały pokój i podszedł do Maxa.
-Kochanie?
-Harry czy ty… czy to co on powiedział to prawda?
-Max on był zabawka do łóżka Ziga spałem z nim jeszcze przed tym jak ciebie poznałem. On mnie nie dotykał bo mu nie pozwoliłem. Pewnie myślał, że jestem już jego skoro się z nim przestałem. Chociaż nawet nie spałem z nim jak zasnął to przeniosłem go do innego pokoju.
-Rozumiem.
Zdenerwowanie Maxa opadło oczy wróciły do poprzedniego stanu i bez żadnych ceregieli przytulił Harrego.
A zielonooki szepną mu do ucha „Za bardzo cie kocham i pragnę by ktoś inny zdołał mnie od ciebie odciągnąć „
po tych słowach zdjęli zaklęcia wyciszające oprócz tego który był nałożony na ich stolik nie minęła chwila a wpadła ochrona z Kira na czele
-To on mi groził zabierzcie go i wywalcie…
Uśmieszek na jego ustach wskazywał na to ze zwyciężył ale teraz to harry nie zamierzał dopuścić by Max przez przypadek coś roztrzaskał np. głowę tego idioty akurat wychodził z łazienki i widział to wszystko w końcu się odezwał
-Masz coś o mojego chłopaka Kira?
Na jego głos głowy ochroniarzy obróciły się w jego kierunku.
-Czarny…
-Cześć chłopaki co wam naopowiadał ten chłopak?
- ze ten chłopak (tu wskazał na Maxa) mu groził i ze jest nie bezpieczny
-Tak… a czy widzicie żeby cokolwiek tutaj wskazywało na walkę albo coś innego?
-N… nie…
-A czy widzicie żeby ten oto mój chłopak był niebezpieczny?
-No nie…
-Wiec jak widać zostaliście na próżno tutaj wezwani . ten chłopak was okłamał
-Wcale nie kłamałem on mnie przyszpilił do ściany!!!
-A czy ktoś może to potwierdzić (spytał jeden z ochroniarzy)
-Oni (tu wskazał na przyjaciół Harrego)
-Czy widzieliście żeby tutaj cos zaszło? Cokolwiek?
Wszyscy jednogłośnie pokiwali głowami na nie
-Tak wiec zabierzemy stąd tego kłamcę
-Ja nie KLAMIE to oni Kłamią PUŚCIĆIE MNIE!!!!
Kira zaczął się wyrywać ale 4 umięśnionych facetów spokojnie dała sobie z nim radę…
Gdy wyszli Harry usiadł obok ukochanego i wtulił się w niego reszta rozmawiała a oni cieszyli się swoja bliskością. Nawet nie zauważyli ze salka dla VIPów zaczęła się zapełniać…
Nagle nie stąd nie zowąd usłyszał ciepły głos przy uchu
-zatańczymy?
To był głos jego ukochanego . mimowolnie zgodził się… został wyprowadzony z loży i poprowadzony na parkiet akurat leciała wolna nuta wiec obią Maxa i zaczęli tańczyć. Tańczyli do póki Harremu nie za chciało się pić wiec wrócili do loży byli sami cała paczka była na dole i tańczyła. Oni teraz razem objęci całowali się.
-przeszkadzam?
Ten głos tak dobrze mu znany to niemożliwe !!!
Oderwał się od Maxa i spojrzał na przybysza
Osobnik był ubrany w czarną pelerynę z kapturem zakrywającym twarz
Był wysoki szczupły tyle można było o nim powiedzieć.
-Remus co ty tu robisz?
-jakim cudem nas tu znalazłeś ??
-Harry o co chodzi?
Na pytanie zadane przez Maxa osobnik ściągnął kaptur i ich oczom ukazał się Remus Lupin wilkołak, który jeden z zakonników i podwładny dropsa
Max spiął się i przysunął Harrego bliżej siebie.
-Śledziłem was mam bardzo dobry węch nie zdziwiło mnie to że przychodzicie do gejowskiego klubu ale zdziwiło mnie jednak to ze pachniecie jakoś inaczej ze teleportujecie się nie używacie różdżek Porozumiewacie się telepatycznie a do waszego pokoju nie da rady wejść ten obraz nawet dyrektora nie chce przepuścić…. Kim wy jesteście.
-Remus?
-Harry musimy znikać.. za chwile pewnie pojawi się tutaj zakon….
-Nikt się nie pojawi (przerwał Maxowi Remus)
-jak to?
-przybyłem tu prywatnie
„Max wezwij tu resztę…. Tak na wszelki wypadek”
„ok.”
-prywatnie? Nie wiedziałem ze ktoś z zakonu ma czas prywatny ?!?
-Harry… Przyszedłem tu dla tego ze chce z wami porozmawiać. Chce wiedzieć dla czego nienawidzisz Albusa…
-Ty się jeszcze pytasz!!!!
W wejściu stanęła reszta i widząc co się dzieje zablokowała drzwi jako ze nikogo nie było bo wszyscy byli na dole i tańczyli następnie wiec podeszli do nich?
W sali powietrze zaczęło gęstnieć od mocy Harrego. Moc pojawiła się tak szybko i tak szybko zniknęła stało się tak tylko dla tego iż Max złapał ukochanego w pasie i przytulił do siebie.
-Remusie… nienawidzę Albusa dla tego że to on zabił moich rodziców….

-Co jak to możliwe?!?!?!?

Rozdział 13

Był ranek słońce wznosiło się z nad horyzontu jasne promienie przebijały się przez drzewa i wpadały przez okno. Oświetlając pokój jak i osoby śpiące na łóżku. Osobami tymi byli nie, kto inny jak Harry i Max.
Jako ze czarnowłosy przez te właśnie promienie słoneczne nie mógł ponownie zasnąć zrezygnowany wstał z łóżka i skierował się ku łazience. Zaś jego ukochany nadal spał smacznie. Po szybkim prysznicu wyszedł z łazienki a na łóżku siedział niebieskooki. Gdy zauważył go uśmiechnął się wstał podszedł do niego składając mu na ustach Pocałunek by następnie skierować swe kroki do łazienki.
Gdy wyszedł obaj skierowali się do jadalni by poczekać na przyjaciół Harrego no i na rodzinkę Maxa.
Nie czekali długo gdy się zebrali kruczowłosy wstał by im powiedzieć o planie który wymyślił wszyscy zareagowali z entuzjazmem co oznaczało ze plan zostanie wcielony w życie. (drodzy czytelnicy nie wyjawię wam tego planu, gdyż nie będzie wtedy niespodzianki :p :Autorka)
Tak wiec wszyscy spakowani stali teraz w holu wejściowym i po kolei zaczęli znikać Harry jako pierwszy znalazł się przy domu który znał tak dobrze i który teraz należał do niego.
Znajdywali się teraz przed Grimmauld place 12 gdzie znajdywała się kwatera zakonu feniksa chodź jego inna nazwa brzmiała kwatera miłośników dropsów. Uśmiechną się z satysfakcja widząc wszystkich obok siebie.
spojrzał na ukochanego poczym na resztę
-No to co idziemy? Pora sie trochę zabawić i podręczyć dropsa i jego wiernych.
Wszyscy ruszyli za Harrym nawet Syriusz który był w swojej innej postaci szedł nie wiedząc czego się spodziewać. Doszli do drzwi Harry spojrzał na swoich towarzyszy i uśmiechną się z satysfakcja w tym momencie powinno sie Kończyc zebranie jak poinformował ich Snape. Harry kazał im się odsunąć i z całej siły kopną w drzwi krzycząc na całe gardło
-DOWNY WRÓCIŁEEEEEM!!!!!
Drzwi wyleciały z zawiasów jak wtedy gdy Hagrid przyszedł po niego gdy miał 11 lat.
Matka Syriusza od razu dała o sobie znać Potter zirytowany ze musi wysłuchiwać tej popierdolonej kobiety machną ręka mrucząc przy tym jakieś zaklęcie dzięki któremu babka się zamknęła i obraz zleciał ze ściany chwile później z kuchni zaczęli wybiegać ludzie wszyscy zdziwieni byli widząc obraz leżący na podłodze potem ujrzeli Harrego wpatrującego się w nich z satysfakcją nagle przez tłum zaczął się przedzierać Dumbledore i Snape a za nimi Lupin haremu jedynie Lupina było szkoda był jednym z przyjaciół jego ojca i matki ale nie okazał tego w żaden sposób jedynie spojrzał na dyrektora z maską która pokazywała ze będą mieli przez niego wielkie kłopoty. Głos dropsa przerwał trwającą cisze dzieląca ich.
-Harry gdzie się podziewałeś cały zakon cie szuka ministerstwo postawiło wszystkich Aurorów w stan gotowości i wysłało grupy na poszukiwanie ciebie i twoich przyjaciół.
-to gdzie byłem dyrektorze niech zostanie tajemnica moja i moich przyjaciół. *(słowo dyrektorze wręcz wypluł)
Nagle całe zamieszanie przerwała Molly Wesley wymijając dyrektora i biegnąc by przytulic się do swojej córki i synów potem kompletnie ignorując domowników ruszyli na górę lecz ponownie przeszkodził im drops
-Harry gdy się rozpakujecie przyjdź do kuchni musimy porozmawiać
-ta jasne przyjdziemy prawda?
Te słowa skierował do swoich przyjaciół ci kiwnęli głowami na zgodę i już razem poszli do miejsca gdzie został przygotowany dla nich pokój a w nim był taki sam rozkład pokoi jak w hotelu.
Wchodząc do pokoju przesłał telepatycznie każdemu hasło i pokazał ze by wejść do pokoju trzeba dotknąć obraz i przesłać telepatycznie hasło do obrazu oczywiście wejścia strzegł nie kto inny jak Salazar Sliterin wiec jeśli pokazało by mu sie swoje kły to i tak by wpuścił ich do środka ale oczywiście każdy wiedział ze nie mogą się zdemaskować bo to jest zbyt niebezpieczne. Jest przecież coś takiego jak eliksir wielosokowy na szczęście i tak dana osoba nie będzie wiedziała jak wejść do pokoju nawet sam dyrektor . w pokoju mieli to co było im potrzebne normalnie osobny dom każdy znalazł tam cos dla siebie oprócz pokoi mieli tam kuchnie sale do ćwiczeń w której były wszystkie rodzaje broni jakie można było kiedykolwiek spotkać pokoje były duże jak i ładnie ozdobione były też wyjścia na taras. Matt wlazł bezczelnie do pokoju Harrego otworzył drzwi na balkon i wyszedł Harry i Max podążyli za nim i to co ujrzeli zdziwiło ich z balkonu można było wyjść na piękną plaże było też może i to tak piękne aż strach zamknąć oczy bo gdy to zrobisz masz wrażenie ze to tylko wyobraźnia Plata ci figle ale nie Harry zamrugał i odwrócił się jego oczom ukazała się ściana lasu ale dom w którym byli nawet nie przypominał domu na Grimmauld place 12 jego rozmyślanie przerwał głos Maxa
-czytałem kiedyś o tym.
-Tak?
Chłopak spojrzał na niego z pytaniem widocznym na twarzy widać było ze chce o tym usłyszeć.
-tak wiec gdzieś czytałem o tym zjawisku podobno na zrobienie czegoś takiego idzie sporo magii
Widać ze ktoś robiąc to zużył jej bardzo wiele gdy przechodziliśmy przez próg nie poczuliśmy nawet zmiany otoczenia to tak jakbyśmy się teleportowali a jednak byli w tym samym miejscu drzwi są jak by przejściem wszyscy myślą ze jesteśmy w tamtym domu bo nas wyczuwają ale my jesteśmy gdzie indziej. Myślę ze magia stosuje się do naszych upodobań jakby robiła to co my chcemy jeśli chodzi o ten pokój.
-pewnie tak ale wiecie ze wy macie plaże to ja z Draco mamy Paryż Fred i Gregor maja jakąś wysepkę chyba chodzi o takie tropikalne wież by znajdywać składniki do eliksirów. Nie wiem co mają Syri i Zig bo nie pozwalają wejść do pokoju tak samo jak Ginny i Nina a do pokoju Deana i Seamusa nawet nie zaglądałem bo słychać głośne jęki. Uśmiechną się poczym ruszył w stronę domu. Harry jeszcze chwile patrzył na plaże westchną i ruszył za resztą do domu po jego głowie krążyły myśli jak by tu uprzykrzyć życie dropsowi jednym ruchem różdżki rozpakował się i skierował swe kroki do salonu westchną widząc Matta Draco Maxa Ginny Ninę Syriusza i Ziga niebyło śladu po Deanie i jego chłopaku jak i bliźniakach uśmiechną się wrednie i skierował swoje kroki do pokoju bliźniaków okazał się ze zapomnieli i bo bardziej interesowała ich wyspa zielonooki przywalił im w łeb po czym za nogi wyciągną ich z pokoju .Potem zostali Dean i seamus wtargnął do ich pokoju bez pukania drąc się na cały ryj ze im zaraz cos zrobi jeśli nieprzestaną się ruchać powiedział im tez ze mają na to noc a w dzień mają lepsze zajęcia takie jak wkurwianie całego zakonu feniksa. Pięć minut później wszyscy stali już w salonie Max podejrzewając iż dyrcio użyje serum prawdy by zmusić ich do wyjawienia ich miejsca pobytu podał każdemu z nich coś co zniweluje jego skutki gdy wszyscy byli już gotowi wyszli.
Szli parami nie patrząc czy ktoś stoi im na drodze czy nie śmiali się i żartowali miedzy sobą jak gdyby nigdy nic dopóki nie natknęli się na matkę która biegała uradowana z pokoju do pokoju pewnie szykując je dla nich. Wampiry nawet nie pisnęły słówka tylko skierowali swoje kroki na dół do kuchni gdzie ponownie trwała debata pt. gdzie się podziewał złoty chłopiec i jak wyciągnąć z niego informacje o jego pobycie. Tak jak poprzednio chłopak kopną w drzwi lecz tak by się otworzyły a nie wyleciały z zawiasów. Wszyscy wpatrywali się w nich jak w kosmitów ci nic sobie z tego nie robiąc weszli do kuchni i zajęli wolne krzesła.
-przyszliśmy jak tego oczekiwałeś Dumbledore a teraz mów czego chcesz.
staruch westchną poczym zaczął mówić.
-Harry może herbatki?
Machną ręką a przy nich pojawiła się herbata .
Zapach herbaty był pomieszany z Veritaserum nie było to wyczuwalne dla człowieka lecz dla wampira jak najbardziej.
Uśmiechną się w myślach i postanowił podziękować Maxowi ten widać był bardzo dobrze przygotowany lecz udając człowieka spojrzał dyrektorowi prosto w oczy i powiedział
-nie chce mi się pić.
-ależ nalegam każdemu z nas przyda się trochę odprężenia klasnął w dłonie i przed każdym zakonnikiem pojawiła się herbatka nastolatek uśmiechną się zachęcająco do swoich przyjaciół co oznaczało ze gra się rozpoczęła wziął kubek dopust jak każdy gdy go odstawił dyrektor zaczął swoją triadę .
-Harry gdzie byłeś?
-chłopak po czół słabą fale bólu która trwała tylko chwilkę gdyż przełamał zaklęcie telepatycznie urządzili sobie naradę pod czujnym spojrzeniem dyrektora.
=to co mu powiemy ?
=Może grajmy na zwłokę albo nie wyprowadźmy go w pole udajmy ze porwało nas Ufo i uciekliśmy Marsjanom
Odpowiedziały mu śmiechy przyjaciół chodź żad no z nich nie pokazało swoich uczuć nawet na chwile
-dyrektorze to było przykre doświadczenie dla każdego z nas udał ból jak na Komendę każdy nawet Draco udawał ze boli go wspominanie tego.
-to był na prawdę dziwny dzień miałem wrażenie ze ktoś mnie cały czas obserwuje no nie tylko mnie każdego z nas jak się później dowiedziałem . nie wiem dokładnie która to była godzina ale rozpoczęła się walka byli śmierciożercy ale nagle pojawiło się cos na niebie nad moim domem mam na myśl Privet driver i co dziwniejsze nagle wszystko zniknęło zrobiło się mi ciemno w oczach. Gdy się obudziłem byłem w jakiejś klatce tak samo jak moi znajomi ale u nich nie było walki jak u mnie. Wiec jak mówiłem zacząłem się rozglądać i ujrzałem dziwnego stwora z jakąś bańką na głowie nie był jedyny potem dołączył do niego drugi i trzeci. Oni….
Wtedy Harry zrobił pauzę udawał strach i bardzo dobrze mu to wychodziło .
Max widząc ze on chce się śmiać zaczął kontynuować
-Harry chce powiedzieć ze oni się nad nami znęcali psychicznie jak i fizycznie to było okropne ale zdołaliśmy im uciec potem Harry przyszedł po Ginny i jej braci wraz z nimi uciekliśmy potrzebowaliśmy spokoju pewnie dyrektor wie gdzie byliśmy….
-tak a czy mogę wiedzieć kim jesteś?
-Jestem Max Astus (astus oznacza przebiegły) uśmiechną się smutno a tutaj siedzą Matt Sezario obok niego siedzi jego chłopak Draco Malfoy Następnie Nina Sezario siostra Matta i jej dziewczyna Ginny Wesley Potem obaj bliźniacy Fred i Gregor Wesleyowie następnie Dean i seamus którzy też są parą to samo też tyczy się siedzącego tutaj Ziga Sezario który jest prawnym opiekunem Matta i Niny a jest z nim Syriusz Niger(na polski oznacza czarny zaś na angielski Black)
-a kim ty jesteś dla Harrego ze tak go obejmujesz? Odezwał się Ron stojący w drzwiach
-to jest mój chłopak czy coś ci nie pasuje?
Tu odezwał się Harry któremu ta łasica mogła popsuć plany. Miny jego przyjaciół mówiły mu ze wiedzą o tym bardzo dobrze.
-co ty tutaj robisz?
Odezwał się pierwszy raz od początku rozmowy Fred. Gregor mu przytaknął ich miny mówiły jak bardzo nie są z tego powodu zadowoleni.
-jestem tu na rozkaz dyrektora i mnie nie obchodzi czy wam to przeszkadza czy nie zamierzam tu zostać.
-w takim razie my wychodzimy prawda?
Przyjaciele kiwnęli głowami zgadzając nie i razem wstali z krzeseł. Potem zwrócił się do dyrektora.
-mam nadzieje ze ta wersja jest dla was wystarczająca innej wam nie podamy
dyrektor siedział skamieniały widocznie zatkało go nie sądził iż chłopak przełamie Veritaserum a morze wziął fiolkę która miała mu pomóc go przezwyciężyć.
Po tych słowach wyszedł z kuchni a za nim jego przyjaciele.
-Albusie co robimy?
Moody patrzył na dyrektora a jego wzrok pokazywał iż miał go za boga
-Od dziś chce by ci którzy nie mają misji siedzieli tutaj musimy przypilnować ich w szczególności Harrego nie możemy pozwolić mu wychodzić poza ten dom jeżeli wpadnie w łapy Voldemorta zniknie nadzieja na lepsze jutro. Po tych słowach wstał i opuścił KG. Zaś wampirki siedziały w pokoju wspólnym z kieliszkiem krwi w ręku i obmyślali plany.
***
Nie minął tydzień od powrotu Harrego a w KG wrzało. Cała paczka przeszła samych siebie. Każdy chodził jak struty gdyż każdemu przytrafiło się co było nie dość, że żenujące to jeszcze wstydliwe. Moody’ego przykleili tyłkiem do krzesła ale nie przez zaklęcie raczej dzięki mugolskiemu klejowi zwą go kropelka Fred i Gregor cały dzień śpiewali wtedy.
„Co kropelka sklei, sklei żadna siła nie rozklei”
I taka była prawda czarodzieje nie mogli odkleić Moody’iego żadnym sposobem w końcu Snape podrzucił pomysł by przeciąć spodnie by mógł się uwolnić. Wszyscy staliw około i patrzyli jak pani Pomfry klęka przed aurorem z nożyczkami w ręku. W tym samym czasie komuś się wyrwało.
-Moody ty się lepiej módl by ci nie staną.
to spowodowało ze pielęgniarka wraz z poszkodowanym spiekli raka a wszyscy się zaczęli śmiać. Moody zaczął klnąc na czym świat stoi gdy się okazało ze bielizna także zostanie odcięta zaś Draco ukrywał śmiech widząc bokserki na których były małe podobizny Albusa Dumbledora .
-Co jak co ale nikt przy zdrowych zmysłach nie założył by takich gaci… rzekła sarkastycznie Ginny
-Ginny język… rzekła srogo pani Wesley na to ruda parsknęła śmiechem i pocałowała Ninę.
Zaś następnego dnia na kolacji pokazał się bardzo drastyczny film wszyscy wtedy siedzieli przy stole
Zielonooki postanowił zrobić przyjaciołom niespodziankę machnął pod stołem ręką i nagle z nikąd pojawił się nowoczesny rzutnik 2 metry przed nim pojawiła się mapa tyle ze odwrócona tyłem powieszona na stojaku wszyscy zdziwieni niewiedzieni co się dzieje i nim ktokolwiek zdążył się ruszyć zaczął lecieć film na ekranie pojawił się pokój Hermiony przez chwile nic się nie działo ale potem weszła Hermiona z Ronem zaczęli się całować i rozbierać potem Ron wypalił ze jest prawiczkiem na to Hermiona ze ona jest dziewica ale chce to z nim zrobić i tak wiewiór i panna ja wiem wszystko uprawiali swój pierwszy sex. Przez tydzień były pokazywane różne sceny raz nawet Ron torturował Hermione na ten widok odezwał się Draco ledwo powstrzymujący się przed parsknięciem.
-No wiewiórze nie spodziewałem się tego po tobie a ty Granger nie wiedziałem ze jesteś fetyszystką…
I wtedy parsknął śmiechem a reszta mu zawtórowała Hermiona chciała wstać lecz nie mogła się ruszyć Harry uśmiechną się pod nosem i ponownie spojrzał w stronę lecącego filmiku. Ron czerwony jak burak nie patrzył na to co leci patrzył na Harrego jakby chciał go zabić. Max spoglądał na niego i widział rękę sięgającą po cos do kieszeni chyba chodziło o różdżkę wiec machną ręka a różdżka wyrwała się Wesleyowi z ręki która miał pod Stołem i poleciała pod stołem ku niemu… ten zaczął rozglądać się o nie wiedział kto to zrobił w końcu jego wzrok padł na Maxa ten uśmiechnął się do niego drwiąco i pokazał mu różdżkę to go jeszcze bardziej rozwścieczyło ale się nie odezwał. Nie mógł to przez silencjo które zostało na niego rzucone.
Syriusz i Zig całowali się nie patrząc na nikogo Dean i seamus rozłożeni na krzesła każdy z błogą miną wiec można się domyśleć ze jeden drugiemu dogadza Nina i Ginny gdzieś znikły a Fred i Gregor śmiali się cichutko cały czas nagrywając to co się teraz dzieje. Gdy się film skończył twarze wszystkich skierowały się to na Rona to na Hermione .
-Hermiono, Ronaldzie zawiodłam się na was teraz widząc to co się dzieje będziecie mieć kare ale nie cofniemy tego co już było niewiadomo czy Hermiona jest w ciąży czy nie teraz powinniście być zadowoleni ponieważ musimy urządzić wam ślub…. Matka Rona była czerwona na twarzy nie tylko ze złości ale też i z zażenowania .
Harry powstrzymywał parskniecie machną ręka na Rona i Hermione pod Stolem tak by ich uwolnić od czarów które na nich nałożono i wstał dziękując za pyszny posiłek Fredowi i Gregorowi kazał zostać dowiedzieć się co się dzieje a sam z Marxem i reszta poszli do pokoju Harry musiał zaspokoić swoje pragnienie bo po tym kiepskim pornolu miał ochotę na Maxa co jak co ale na niego zawsze ma ochotę. I gdyby nie rzucone na ich komnatę zaklęcie dało by się słyszeć ich w całej kwaterze.
Po szybik numerku wrócili do salonu a tam czekali na nich już Fred z Gregorem.
Max uśmiechną się do swojego o przyszłego męża i przysiedli się do reszty.
-Cieszcie się ze was tam nie było… -odezwał się Gregor
- Ron i Hermiona maja przerąbane okazuje się ze będą musieli wziąć jak najszybciej ślub bo jak to mówi Ron na Hermione ? A tak… bo Miona jest w ciąży.
-szkoda mi dziecka i założę się ze będzie ono wychowane tak by nienawidziło homofobów skrzywił się Fred.
-A kiedy ten ślub?
Spłat z ciekawości Max czując ze Harry ma ochotę po rozrabiać.
-Pod koniec wakacji zdaje się ze tydzień przed zakończeniem roku Ron cos mówił ze nie chce was zapraszać ale ja, Gregor i Ginny oświadczyliśmy ze jeśli was nie będzie to nas tez nie zobaczą to oznacza ze cała nasza paczka będzie czy to się im podoba czy nie..
-no to chłopcy zabierajcie się do produkowania nowych produktów by móc zadręczać brata.
Uśmiechną się Syriusz.
-Harry musze wrócić do mugloskiego świata na parę dni obiecuje wrócić zresztą zabieram Syriego jak będę miał dla was zadanie to was powiadomię. Zig uśmiechnął się wrednie poczym pocałował Syriego i siadł mu na kolanach.
-dobrze a co wy na toby dziś zabrać się dziś z kwatery? Najpierw odwiedzimy dwór Toma a potem idziemy się bawić do jakiegoś pubu.
Widząc ze wszyscy się zgadają pociągną Maxa by się ubrać.
Po godzinie wyszli kompletnie ubrani zresztą jak każdy i razem ruszyli z pokoju . portret zamknął się i zabezpieczyli go zaklęciami następnie ruszyli w stronę kuchnie gdzie trwała narada nic sobie z tego nie robiąc wtargnęli do kuchnie napili się soku i rozmawiając wesoło o tym co będą dziś robić wyszli oczywiście przed wyjściem zatrzymał ich dyrektor
-Harry gdzie idziecie?
-zabawić się? Harry widząc Rona stojącego na szczycie schodów uśmiechną się wrednie.
- zabierzcie ze sobą kogoś z zakonu
-wybacz dyrektorze raczej w zakonie nie ma żadnego geja czy Bi a my właśnie się wybieramy na orgie wątpię czy komuś się spodoba a Ron Wesley chyba wie to najlepiej on tak bardzo nienawidzi wszystkich którzy interesują się ta samą płcią.
Po tych słowach wyszli budynku.
-Severusie??
-tak Albusie??
-idź za nimi pilnuj ich i jak by cos się działo daj znać..
-po jaka cholerę każesz mi Łazic za Potterem wyślij kogoś innego!!!
-Severusie… Proszę
-No dobra ale chce podwyżki.
Po tych słowach wyszedł
„stójcie idę z wami drops kazał mi was pilnować ależ on jest głupi”
„ojcze zaczekamy na ciebie w parku”
„dobrze a co będziecie robić”
„naturalnie zabieramy się do dworu”
„no to się cieszę dawno nie widziałem twojego ojca Max stęskniłem się”
„czy moglibyście skończyć nie chce wiedzieć co Severus zrobi z tomem bo wtedy sam nie wypuszczę Maxa z lóżka”
„mnie się to podoba kotku”
„dobra koniec tej rozmowy bo Harry wraz z Marxem gotowi nam się tu rozebrać przy wszystkich i się pieprzyc” przekazał telepatycznie Syriusz.

Chwile potem dołączył do nich Snape i razem teleportowali się do wiecznego dworu. Nie wiedząc ze ktos ich obserwuje…

Rozdział 12

Pewien dom znajdujący się na Grimmauld Place 12 pękał w szwach od ilości czarodziei w nim przebywających jak i tych ciągle pojawiających się i wchodzących do niego. W kuchni gdzie akurat rozpoczynało się zebranie miłośników dropiarza trwały ciągłe dyskusje. czarodzieje przekrzykiwali siebie nawzajem nie dając McGonagall dojść do głosu a działo się tak gdyż jeszcze dyrektor się nie pojawił gdy tylko wkroczył do kuchni wszystkie wrzaski ucichły i każdy czarodziej wpatrywał się w niego jak w boga i w końcu zebranie się rozpoczęło. Cały zakon został postawiony na nogi po tym jak Harry zniknął zbierając ze sobą 1 córkę i 2 synów Artura i Molly Wesley’ów .
-I jak poszukiwania Shacklebolt natrafiliście a jakiś ślad???
-Tak Albusie wiemy, że zabrał ze sobą Deana Tomasa i Seamusa finigana ale nadal nie wiemy gdzie się udali.
-No dobrze szukajcie dalej musimy ich znaleźć jeśli Voldemort ich dopadnie to zginie nadzieja na lepsze jutro. Rozejrzał się po kuchni widział jak każdy się wzdryga słysząc imię najmroczniejszego czarnoksiężnika, który stąpał po ziemi. W jego oczach było widać rozbawienie ale i szaleństwo przemieszane z determinacją. Każdy pokiwał głowa na zgodę gdy starzec wydał im rozkazy i zaczęli wychodzić z kuchni. Sewerus Snape właśnie podnosił się z krzesła by ruszyć o wyjścia ale zatrzymała go dłoń dyrektora nakazująca mi by ponownie usiadł.
-O co chodzi Albusie??? –Młodszy czarodziej spojrzał na dyrektora ale ten tylko nakazał mu milczeć po czym odezwał się do stojącej nieopodal Molly.
-Molly czy mogłabyś sprowadzić tutaj Rona i Hermione???
-Ależ Albusie oni nie są…
Starzec przerwał jej w połowie zdania.
-Molly proszę.
Kobieta westchnęła niechętnie ale zgodziła się i wyszła z kuchni w tym czasie dyrektor wtajemniczył Snapa w cały plan a gdy tylko pojawił się rudzielec i jego dziewczyna wtajemniczył ich tylko w to co oni mieli zrobić choć rudzielec mocno protestował to w końcu się poddał i zgodził się zrobić to o co go dyrektor poprosił. W końcu dyrektor kazał im się rozejść.
Tym czasem w pięknej willi umieszczonej w okolicach Paryża Harry wraz ze swoimi przyjaciółmi pojawili się w tak dobrze znanym Harremu holu nagle przed nimi pojawił się skrzat tym razem ku zdziwieniu Harrego był to zgredek
-Zgredku czy ty nie powinieneś pracować w Hogwarcie???
-Nie paniczu Zgredek został tam wysłany by mieć na panicza oko jako że zły dyrektor jest zdolny do wszystkiego zgredek miał chronić Harrego.
-Zgredku o czym ty mówisz???
-ups…. Zgredek się zapomniał zgredek przeprasza panicza zły zgredek zły zły zły….
Skrzat podszedł do ściany i zaczął głową uderzać o nią Harry wrzasną do niego by się uspokoił ale ten nie zwracał na niego uwagi dopiero gdy Max wrócił do holu zgredek przestał ale tylko dla tego by zwrócić się po kare na którą swoim zdaniem zasługiwał.
Max nie wiedział o co chodzi ale widząc że skrzat chce kary kazał muprzygotować pokoje każdemu ze zgromadzonych wyznaczając partnera/partnerkę z która będą Dzielic pokój jako, że razem ze swoim narzeczonym chcieli trochę pomóc co oznacza, że zaczęli bawić się w swatkę. Skrzat zniknął zostawiając wszystkich zszokowanych następnie pojawił się Patryk który miał zaprowadzić wszystkich do swoich pokoi. Pokój Syriusza i Ziga mieścił się na wprost pokoju Harrego i Maxa. Draco i Matt mieli pokój z prawej strony pokoju Harrego zaś Nina i Ginny mieli z lewej strony.
Fred z Gregorem mieli z prawej strony pokoju Syriusza i Ziga a Dean i Seamus z lewej. Gdy wszyscy się rozeszli do pokoi nasi uroczy narzeczeni udali się do siebie by porozmawiać.
-Harry co ci powiedział zgredek?
-Och to nic Kotku naprawdę.
-Harry powiedz co ci powiedział on nawet mnie i mojemu ojcu Nie chciał powiedzieć co widział.
-Ech no dobrze powiem ci. Powiedział, że miał mnie chronić, by nikt mnie nie skrzywdził chodziło chyba o dropsa.
- Ten człowiek jest naprawdę zdolny do wszystkiego.
Szepnął ze znużeniem potem zmienił temat.
-Harry przebierz się zaraz idziemy na kolacje musisz w końcu poznać mojego drugiego ojca.
-eeee…. A kto nim jest?
-Niech to będzie niespodzianka.
-Max ale przecież 2 facetów nie może mieć dziecka.
-Tak to prawda ale w przypadku wampirów jest inaczej usiądź wygodnie i słuchaj.
Niebieskooki spojrzał na zegarek były jeszcze 2h do kolacji więc zdąży mu to wytłumaczyć.
-Więc tak Harry jak mówiłem wampiry nie mogą mieć dzieci ale jest sposób by jednak to się stało.
Widząc pytające spojrzenie nastolatka kontynuował.
-W sierocińcu jest wiele dzieci niemowlaków jak i starszych my zmieniamy je w swoje dzieci dając im dom, rodzinę i miłość. Tak ja tez jestem z sierocińca powinieneś wiedzieć że aby dziecko było podobne do obojga rodziców musi zostać ugryzione przez nich by zaszło przemieszanie krwi i genów wtedy zachodzi przemiana i dziecko staje się podobne do swoich opiekunów tak samo się stało zemną czy wieloma innymi dzieciakami.
-Więc to nie oznacza że rodzicami muszą być kobieta i mężczyzna???
-Zgadza się Harry.
-Więc to oznacza że twoim drugim ojcem jest mężczyzna???
Max kiwną głową potwierdzając słowa chłopaka.
-A znam może tę osobę???
-Nie powiem sam z resztą poznasz.
-No ok.
Harry wstał i udał się do łazienki założył pentle czasową i wziął długą kąpiel gdy wyszedł usiadł na łóżku nie ruszając nawet się by sięgnąć po nowe rzeczy tylko czekał aż Max wyjdzie z łazienki. Gdy niebieskooki wyszedł z łazienki z ręcznikiem przepasanym na biodrach tak samo jak Harry jako że mieli jeszcze półtorej godziny 19 latek siadł w fotelu. Zielonooki tylko na to czekał uśmiechną się drapieżnie a zarazem uwodzicielsko i usiadł swojemu ukochanemu na kolanach ten spojrzał na niego z zaskoczeniem.
-Jeszcze ci mało???
-No oczywiście wież ciebie to ja nigdy nie będę miał dosyć.
Po tych słowach schylił się i pocałował go gdy się oderwali od siebie usłyszał przy uchu szept.
-Za kare będzie bolało.
Poczuł jak starszy wampir podnosi jego ciało do góry poczym szybkim ruchem wszedł w niego. Chłopak jęknął co prawda bez przygotowania boli ale on był do bólu przyzwyczajony nie płakał ale czuł jakby został rozrywany od środka ledwo zdążył się chodź trochę rozluźnić gdy poczuł jak niebieskooki zaczął się w nim poruszać by stłumić swoje jęki schylił się by ponownie go pocałować zaś ręka sięgnął do swojego penisa i zaczął go stymulować.
Nie musiał długo się stymulować gdyż jego ukochany zaczął uderzać w prostatę przez co doszedł z głośnym jękiem Max czując mięśnie zaciskające się na jego przyrodzeniu doszedł zaraz po nim.
Tak im zleciała godzina.
Gdy odpoczęli zaczęli się zbierać. Harremu szło to dość opornie gdyż przy każdym ruchu krzywił się z bólu.
-Czy musiałeś mnie brać tak gwałtownie?!?
-No cóż sam tego chciałeś. Lecz widząc niezadowolenie swojego kochanka wezwał skrzata by przyniósł mu pewna miksturę.
Gdy tylko ona znalazła się w rękach zielonookiego ten bez najmniejszego ale wypił ją do dna poczym razem ze swym ukochanym udał się do jadalni.
Gdy się tam znaleźli nie było ani Toma ani jego męża wiec podekscytowany chłopak zajął miejsce obok ukochanego kładąc rękę na udo dzięki czemu został nagrodzony cichym jęknięciem. Max widząc jego pod denerwowanie uśmiechną się do niego uspokajająco i ścisnął rękę znajdującą się Na jego udzie dodając tym samym otuchy ukochanemu. Czekali…. Dla Harrego to była wieczność ale w końcu drzwi się otworzyły i wszedł przez nie Tom wraz ze….. SNAPEM!!!
Teraz szczęka Harrego uderzyłaby o stół gdyby było to Możliwe. Jego oczy wyrażały jedynie szok spojrzał na Maxa, którego nagle bardzo zaczął interesować jego własny talerz. Odwrócił wzrok był wściekły ze się dowiedział dopiero teraz przecież Snape go nienawidzi zmrużył oczy oczekując iż ktoś mu to wyjaśni i rzeczywiście chwile później odezwał się Tom.
-Witam was bardzo a ciebie w szczególności Harry po posiłku musimy porozmawiać tak więc ty mój syn i przyjaciele zostają tak samo jak ich mentorzy którzy Będą prowadzić trening nowonarodzonych.
Po tych słowach kiwnął głowa by następnie zając miejsce. Snape ciągle się przyglądał Harremu a ten próbował udawać że tego nie dostrzega. Jednak mimo wszystko było trochę niezręcznie więc postanowił porozmawiać ze swoim narzeczonym poprzez telepatie.
--Max jak mogłeś mi nie powiedzieć że twym ojcem jest Snape!!!
--A co miałem ci powiedzieć coś w stylu „hej kotku wież ze moim ojcem jest twój nauczyciel od eliksirów.” Wtedy to byś mnie wyśmiał!!!
--Ech ale i tak zachowałeś się wobec mnie chamsko mieliśmy sobie wszystko mówić.
--Harry nie denerwuj się to nie było umyślnie… Max zaczął przepraszać zielonookiego
Wiedział, że chłopak zdolny jest do wszystkiego i już mu to udowodnił.
--Możesz mnie przepraszać ile chcesz ale i tak masz kare…
--Co!!! Proszę tylko nie.. –Nie dokończył gdyż przerwał mu Harry mówiąc.
--Zero sexu aż do odwołania.
--Ale…
--Niema żadnych ale. Harry spojrzał na niego ostro po czym powrócił do jedzenia. Gdy podniósł głowę ujrzał co najmniej 15 osób, które przyglądały się im z zainteresowaniem. Chłopak widząc to jeszcze raz posłał swemu ukochanemu karcące spojrzenie po czym wymknął się z jadalni pod pretekstem pójścia do toalety ale tak na prawdę udał się do pokoju nakazując Patrykowi by poinformował go jak tylko skończy się kolacja. Sam udał się do ogrodu znalazł tam idealną dla siebie kryjówkę z, której było dobrze widać dom i okolice ale nie była ona widoczna.
Uśmiechnął się do siebie „będę miał idealną kryjówkę” pomyślał i poszedł do tej samej ławki na której kiedyś siedział Max z Werą chodź nie było to dawno to i tak wspomnienie tego dnia i tamtych chwil sprawiało, że robił się zazdrosny westchnął i oparł się wygodnie spoglądając na niebo na, którym zaczęły pojawiać się już gwiazdy a horyzont gdzie zaszło słońce miał kolor ognia.
Nagle z cichym pop pojawił się Patryk informując, że kolacja dobiegła końca wiec chłopak chcąc nie chcąc udał się w stronę salonu gdzie przebywała teraz cała królewska rodzinka wraz z jego przyjaciółmi. Gdy tylko wszedł do salonu wszelkie pary oczu zwróciły się w jego kierunku skrzywił się wyczarował sobie krzesło obok swego narzeczonego i usiadł spojrzał pytająco na Snapa. Ten kiwną głową i szturchnął Toma by te zaczął mówić.
-Dobrze skoro już tu wszyscy jesteśmy możemy omówić… - tu spojrzał na przyjaciół Harrego i kontynuował -…wasze szkolenie tak więc Lucjusz i Narcyza wezmą pod swe skrzydła Deana i Seamusa, Syriusz weźmie Ziga, Draco Matta, Freda i Gregora weźmie Avery i MCinar zaś Ninę i Ginny weźmie Bella z mężem.
Osoby wytypowane wstały zabierając swych uczniów zapewne na natychmiastowe szkolenie.
-Dobrze wszyscy już przydzieleni teraz możemy porozmawiać o ważniejszych sprawach Harry musisz uważać w tym roku drops ma co do ciebie plany Wesley i i panna wiem wszystko najlepiej dostali rozkaz ponownego przyjaźnienia się z tobą będą też próbowali cię skłócić z całym Gryfindorem ale to Itak nie wyjdzie im bo wczoraj pogadałem sobie z tiarą, która powiedziała mi ze już wcześniej chciała cie przydzielić do Sliterinu ale wtedy ty nie chciałeś teraz zostaniesz przeniesiony do Sliterinu i jeszcze jedno w tym roku Max pójdzie z tobą do szkoły będziecie na tym samym roku w tym samym domu pewnie twoi przyjaciele pójdą razem z tobą Sewerus mi powiedział o planach dropsa ale tylko tyle na razie mogę wam powiedzieć reszta jest spekulacjami i myślami, któro powoli wejdą w życie jeśli w ogóle wejdą a teraz skoro wszystko wam wyjaśniłem to może macie jakieś pytania.
Odpowiedziała mu grobowa cisza ale po chwili odezwał się oczywiście zielonooki było u niego widać stan lekkiego pod kurwienia.
-To chyba już czas się zabawić. Szepnął z mściwą satysfakcją poczym wstał z fotelu i udał się w stronę wyjścia.
-Harry co masz na myśli??? –Snape wstał i spojrzał na chłopaka pierwszy raz odkąd go widzi ma wrażenie że go nie zna sam zapytał siebie co się z nim stało kiedy on się tak drastycznie zmienił nawet mu przez myśl nie przyszło ze chłopak udawał przez cały pobyt w Hogwarcie i poza nim. Pierwszy raz nie mógł wyczytać z twarzy chłopaka o co mu chodzi dokładnie. Jakie zdziwienie zapanowało kiedy chłopak się odwrócił i powiedział z nutka tajemniczości w głosie.
-Dowiecie się jak wszyscy wrócą ze szkolenia uśmiechną się do nich poczym zniknął za drzwiami przekazując jednocześnie Maxowi że musi pobyć sam by pomyśleć i, że wróci kiedy wszystko przemyśli.
Niebieskooki uśmiechnął się smutno gdy wyszedł juz miał wstawać lecz poczuł na ramieniu dłoń odwrócił się i ujrzał swego ojca Severusa.
-Tak ojcze???
-Synu uważaj na niego jeśli dropsowi nie uda się zapanować nad nim ten będzie chciał go zabić wmawiając wszystkim, że dołączył do wroga no i zmieni trochę treść przepowiedni przez co pewnie nada miano wybawiciela któremuś z Wesleyów.
Młodemu mężczyźnie mina zrzedła co prawda wampirów się nie da zabić ale można ich nieźle poranić dopiero odcięcie głowy i wyrwanie serca pomoże ale Avada nic mu zrobić nie może nie pozwoli temu dropsowi skrzywdzić jego ukochanego cicho podziękował ojcu a potem ruszył do pokoju wziąć jakieś ważne dokumenty i udać się z nimi gdzieś.
Harry siedział w kryjówce, którą znalazł niedawno tak wiele pomysłów miał ale nie wiedział, który przypadł mu do gustu (Autorka: nie powiem jaki ma plan;D) ten, który wydał mu się najlepszy zaczął rozpracowywać w głowie pewnie wtajemniczy wszystkich których chciał ze sobą zabrać. Toma i Snapa też.
Siedział tak chwile do póki z zamyślenia nie wyrwał go pewien głos.
-Cudowne miejsce prawda Harry?
Przez ten głos zielonooki zachwiał się i zaczął spadac jedynie gdyby nie złapał się gałęzi już by leżał na ziemi
-Snape…. czy mógłbyś Mie nie straszyć!!!!
-Pomyślmy… mógłbym ale co będę z tego miał???
-Masz już wystarczająco dużo czego ci jeszcze potrzeba??
-Chciałbym wiedzieć kiedy się tak zmieniłeś. Niedawno mogłem czytać z ciebie jak z otwartej księgi a teraz nie potrafię
-Ja byłem taki od 7 roku życia w wieku 6 lat Dursleyowie wywalili mnie na ulice potem znalazłem się w mafii i teraz jestem najlepszy. W szkole wolałem udawać by nie narazić się na Azkaban albo coś gorszego gdyż zabiłem wielu mugoli.
-Rozumiem teraz czemu taki jesteś.
-Mam pytanie czemu jesteś dla mnie miły???
-Bo jesteś juz moja rodziną.
-ale w szkole…
-Harry w szkole gram swoją role bo tego ode mnie oczekuje dyrektor. Nigdy nie byłem wściekły na twoją rodzinę bo miałem Toma w tym roku już nie będę na ciebie wściekły i nie będę ci punktów odejmował w prawdzie od początku miałeś najlepsze eliksiry ale ech ślizgoni lubili ci pomagać w warzeniu dodając coś gdy nie patrzyłeś. Teraz już nie musze grac tego obślizgłego dupka chodź wredny będę zawsze.
Sewerus uśmiechnął się przez co Harremu szczęka opadła chciał coś powiedzieć ale Snape Odwrócił się mówiąc że musi zająć się czymś ważnym i się pożegnał.
Coś takiego Snape się uśmiecha” usiadł ponownie na gałęzi i rozmyślał zaś z buzi nie schodził mu uśmiech. O tak nasz zielonooki przystojniak ma plan widać to po jego uśmiechu a w oczach ukryte iskierki zadowolenia przemieszane z satysfakcją i nutką radości.
Zielonooki nie wiedział ile przesiedział na tym drzewie jego rozmyślania przerwał Patryk pojawiający się przed nim z cichym „POP”.
-Paniczu książę Max się o panicza martwi prosi byś przybył do komnat bo ma dla panicza niespodziankę.
-Dobrze już idę. Patryku?
-Tak panie?
-Nikomu nie mów o tej kryjówce. dobrze?
-Tak jest.
Po tych słowach skrzat zniknął tak jak się pojawił Harry chcąc nie chcąc zeskoczył z drzewa i ruszył w stronę domów od razu zauważył pokój w którym spał ze swoim przyszłym mężem widząc, że drzwi są uchylone wolał iść skrótem. Jako, że pokój znajdował się na 2 piętrze więc spokojnie po balkonach mógł wejść. I nawet się nie zmęczył po prostu wskoczył. Przystanął na balkonie by spojrzeć jeszcze raz na psią gwiazdę swego czasu stało się nawykiem patrzenie chodź Syriusz żyje i ma się dobrze to i tak często stoi i patrzy się na tę jedną samotną gwiazdę. Nagle poczuł czyjeś ręce obejmujące go w pasie a ciepły oddech na szyi utwierdził go w przekonaniu iż to jego ukochany.
-Szukałem cię kochanie.
-Wiem Max. Musiałem pomyśleć.
-Rozumiem chodźmy spać.
Niebieskooki pociągnął go do pokoju zamykając drzwi na balkon pociągnął do łazienki by wziąć prysznic a potem razem udali się do łóżka. Jeszcze przed snem miał wrażenie że ta sytuacja była jak ten sen, który miał za pierwszym razem i był on pierwszym w którym przyśnił się mu Max. Ale odrzucił tę myśl gdyż zasnął.
***
-Aaaaaaa…….
-Harry.. co się dzieję obudź się.
Przerażony Max próbuje pobudzić Harrego młody wampir pierwszy raz od jakiegoś czasu ma koszmar.
-Harry obudź się kochanie OBUDŹ SIĘ!!!!
Młodzieniec otworzył oczy był cały mokry to co przed chwilą ujrzał przeraziło go nie na żarty.
Chwile potrwało zanim się uspokoił teraz widział Maxa siedzącego bok i wpatrującego się w niego z troską.
-Kotku co ci się śniło?
-Max to było straszne śniłeś mi się. T….to było okropne…
Na samą myśl Harremu przeszły ciarki po plecach ale zmusił swe ciało do mówienia.
-Śniło mi sie że drops odciął ci głowę i wyrwał serce…
-Chodź przytul się do mnie.
Gryfon przytulił się do księcia i ponownie zapadł w niespokojny sen.
My zostawiamy tą naszą uroczą wampirzą parkę i przenosimy się do nowonarodzonych a konkretnie do Syriusza, który uczył Ziga wszystkiego czego powinien się nauczyć o wampirach. W tym momencie akurat Syriusz kończył trening z nim by wyćwiczyć jego ciało.
Zig nie protestował chodź Syrii jest trochę zbyt wymagający chodź poza salą ćwiczeń jest naprawdę sexowny, miły, sympatyczny i pociągający to gdy przejdzie przez próg Sali staję się bliższy sadysty. Można powiedzieć, że on potrafi oddzielić prace od życia prywatnego. Zig cały czas próbuje nie myśleć o nim jak o kimś kogo kocha po prostu cały czas go od siebie odpycha nawet Syriusz to zauważył co prawda lubi tego czarnowłosego dupka można powiedzieć że jest on jego wampirzym wybrankiem ale cóż zrobić skoro nowonarodzony nawet nie daje mu się do siebie zbliżyć może się boi Syri nie wiedział pozostało mu jedynie wierzyć. Skoro przystawianie się nie pomaga zaczął go więc ignorować jak do tej pory na treningach dawał mu wycisk a poza salą był miły teraz po prostu zamiast spędzać z nim czas znikał po treningach. Po prostu zaszywał się w swoim pokoju na początku myślał, że nadal będą mieli razem pokój ale okazało się ze w tym pokoju były 2 sypialnie salon pokój do ćwiczeń było tam wszystko co mogło być przydatne do nauki była tez biblioteczka. Siedział w swoim pokoju teraz okropnie mu się nudziło bez tego mafijnego drania. Tak huncwot wiedział, że jest on szefem mafii ale mu to nie przeszkadzało pochłaniał wiedze bardzo szybo no może nie tak jak Harry ale był tak samo zdolny po mimo wieku. Właśnie wyszedł z pokoju kierując się do biblioteki po jakąś książkę wchodząc nie zauważył siedzącego Ziga skierował się do półek by znaleźć jakąś interesującą książkę poszukiwania przerwał mu niski głos:
-zdaje się czy mnie unikasz?
Syriemu po plecach przeszły ciarki spojrzał w stronę z której nadszedł a tam stał Zig oparty o jeden z regałów spojrzał mu w oczy widział jak zmieniają barwę z czarnego na srebrne i z powrotem uśmiechnął się w duchu po czym powrócił do swojej czynności nie odzywając się.
Poczuł silne szarpnięcie okazało się że to Zig obrócił go z swoją stronę przyciskając go do jednego z regałów.
-żądam wyjaśnień.
-jakich wyjaśnień??? –Syriusz postanowił grać głupka i nawet bardzo dobrze mu szło wiedział że to zdenerwuje czarnowłosego wiec grał dalej.
-nie wież??? a może ci powtórzyć!!! czemu MNIE unikasz?!?
Syriusz udał zdziwionego
-Ja? Niby czemu mam ciebie unikać!!! Nie pomyślałeś może że jestem zwyczajnie zajęty!!!
Teraz Syriusz zaczął się wyrywać z uścisku oczywiście cały czas grał wiec nie używał pełni siły tylko polowe teraz Zig myśląc że jest silniejszy złapał jego ręce i umocował je nad jego głowę wsunął kolano miedzy jego nogi.
Szczerze był tak wściekły, że działał instynktownie wiedział że Syriusz chciał coś powiedzieć lecz instynkt nakazał mu zamknąć jego usta a że miał 2 ręce zajęte więc pocałował go. Gdy ich usta złączyły się cała złość wyparowała z 30-dziesto latka poczuł tak zwane motyle w brzuchu a po plecach przeszło mu stado pająków. Miał ochotę na swego mentora cały miesiąc się powstrzymywał teraz jego kontrola znikła. W końcu oderwali się od siebie Zig cofnął się o krok lecz potknął się o książkę i razem z Syriuszem upadli z łoskotem na podłogę.
-Nie ma to jak po mistrzowsku wywinąć orła. --zaśmiał się Syriusz, który leżał na Zigu
Uśmiechną się do niego prowokująco poczym się odezwał.
-powinieneś widzieć jak twoje tęczówki zmieniają kolor z czarnego na srebrny tak samo jak u mnie a to oznacza, że ty jesteś mi przeznaczony a ja tobie.
Po tych słowach jego usta zostały zmiażdżone przez mężczyznę leżącego pod nim
Uśmiechną się w myślach i uchylił usta pozwalając by wsunął się do nich język ukochanego. Pieścili się nawzajem ich jęki dało się słyszeć w każdym pokoju. Nawet nie pamiętali jakim cudem znaleźli się w pokoju w tym momencie Syriusz był nad czarnowłosym i całował go namiętnie tak bardzo chciał już być w środku tego młodego wampira bez żadnych pieszczot wsunął jeden palec rozciągając go potem doszedł 2 palec czemu towarzyszyło sapnięcie gdy miejsce zajął 3 usłyszał jęk. Uśmiechną się i pochylił nad kochankiem by złożyć na jego ustach pocałunek następnie wyjął palce i zastąpił je czymś większym poczuł jak ciało kochanka napina się więc pogłaskał go delikatnie po brzuchu nadal całując następnie ręka zeszła na przyrodzenie i zaczeła się poruszać Syriusz też poruszył isę na próbę gdy dobiegł go jęk ponowił swe działania poruszając się
Wewnątrz niego ich rozgrzane ciała ocierały się o siebie pot lał się z nich w końcu Zig doszedł a po nim Syriusz upadając na niego ze zmęczenia gdy tylko odzyskał trochę siły wstał i położył się obok niego składając na jego ustach pocałunek.

Nie minęło 30 min a Zig zaczął się obierać do niego Syriusz zaśmiał się wiedział, że teraz on będzie też chciał więc zgodził się tym razem to Zig bez żadnych ceregieli zaczął rozciągać szatyna ten jęczał powodując że kruczowłosy coraz bardziej się podniecał w końcu nie wytrzymał wbił się w niego szybkim ruchem czując jak mięśnie kochanka zaciskają sie lekko na nim zaczął się poruszać Syriusz poczuł na początku ból który po każdym pchnięciu zamieniał się w rozkosz w końcu stymulowany przez kochanka doszedł opadając na posłanie chwile później dołączył do niego Zig. Obaj wykończeni zasnęli wtuleni w siebie.