wtorek, 11 sierpnia 2015

Rozdział 12

Pewien dom znajdujący się na Grimmauld Place 12 pękał w szwach od ilości czarodziei w nim przebywających jak i tych ciągle pojawiających się i wchodzących do niego. W kuchni gdzie akurat rozpoczynało się zebranie miłośników dropiarza trwały ciągłe dyskusje. czarodzieje przekrzykiwali siebie nawzajem nie dając McGonagall dojść do głosu a działo się tak gdyż jeszcze dyrektor się nie pojawił gdy tylko wkroczył do kuchni wszystkie wrzaski ucichły i każdy czarodziej wpatrywał się w niego jak w boga i w końcu zebranie się rozpoczęło. Cały zakon został postawiony na nogi po tym jak Harry zniknął zbierając ze sobą 1 córkę i 2 synów Artura i Molly Wesley’ów .
-I jak poszukiwania Shacklebolt natrafiliście a jakiś ślad???
-Tak Albusie wiemy, że zabrał ze sobą Deana Tomasa i Seamusa finigana ale nadal nie wiemy gdzie się udali.
-No dobrze szukajcie dalej musimy ich znaleźć jeśli Voldemort ich dopadnie to zginie nadzieja na lepsze jutro. Rozejrzał się po kuchni widział jak każdy się wzdryga słysząc imię najmroczniejszego czarnoksiężnika, który stąpał po ziemi. W jego oczach było widać rozbawienie ale i szaleństwo przemieszane z determinacją. Każdy pokiwał głowa na zgodę gdy starzec wydał im rozkazy i zaczęli wychodzić z kuchni. Sewerus Snape właśnie podnosił się z krzesła by ruszyć o wyjścia ale zatrzymała go dłoń dyrektora nakazująca mi by ponownie usiadł.
-O co chodzi Albusie??? –Młodszy czarodziej spojrzał na dyrektora ale ten tylko nakazał mu milczeć po czym odezwał się do stojącej nieopodal Molly.
-Molly czy mogłabyś sprowadzić tutaj Rona i Hermione???
-Ależ Albusie oni nie są…
Starzec przerwał jej w połowie zdania.
-Molly proszę.
Kobieta westchnęła niechętnie ale zgodziła się i wyszła z kuchni w tym czasie dyrektor wtajemniczył Snapa w cały plan a gdy tylko pojawił się rudzielec i jego dziewczyna wtajemniczył ich tylko w to co oni mieli zrobić choć rudzielec mocno protestował to w końcu się poddał i zgodził się zrobić to o co go dyrektor poprosił. W końcu dyrektor kazał im się rozejść.
Tym czasem w pięknej willi umieszczonej w okolicach Paryża Harry wraz ze swoimi przyjaciółmi pojawili się w tak dobrze znanym Harremu holu nagle przed nimi pojawił się skrzat tym razem ku zdziwieniu Harrego był to zgredek
-Zgredku czy ty nie powinieneś pracować w Hogwarcie???
-Nie paniczu Zgredek został tam wysłany by mieć na panicza oko jako że zły dyrektor jest zdolny do wszystkiego zgredek miał chronić Harrego.
-Zgredku o czym ty mówisz???
-ups…. Zgredek się zapomniał zgredek przeprasza panicza zły zgredek zły zły zły….
Skrzat podszedł do ściany i zaczął głową uderzać o nią Harry wrzasną do niego by się uspokoił ale ten nie zwracał na niego uwagi dopiero gdy Max wrócił do holu zgredek przestał ale tylko dla tego by zwrócić się po kare na którą swoim zdaniem zasługiwał.
Max nie wiedział o co chodzi ale widząc że skrzat chce kary kazał muprzygotować pokoje każdemu ze zgromadzonych wyznaczając partnera/partnerkę z która będą Dzielic pokój jako, że razem ze swoim narzeczonym chcieli trochę pomóc co oznacza, że zaczęli bawić się w swatkę. Skrzat zniknął zostawiając wszystkich zszokowanych następnie pojawił się Patryk który miał zaprowadzić wszystkich do swoich pokoi. Pokój Syriusza i Ziga mieścił się na wprost pokoju Harrego i Maxa. Draco i Matt mieli pokój z prawej strony pokoju Harrego zaś Nina i Ginny mieli z lewej strony.
Fred z Gregorem mieli z prawej strony pokoju Syriusza i Ziga a Dean i Seamus z lewej. Gdy wszyscy się rozeszli do pokoi nasi uroczy narzeczeni udali się do siebie by porozmawiać.
-Harry co ci powiedział zgredek?
-Och to nic Kotku naprawdę.
-Harry powiedz co ci powiedział on nawet mnie i mojemu ojcu Nie chciał powiedzieć co widział.
-Ech no dobrze powiem ci. Powiedział, że miał mnie chronić, by nikt mnie nie skrzywdził chodziło chyba o dropsa.
- Ten człowiek jest naprawdę zdolny do wszystkiego.
Szepnął ze znużeniem potem zmienił temat.
-Harry przebierz się zaraz idziemy na kolacje musisz w końcu poznać mojego drugiego ojca.
-eeee…. A kto nim jest?
-Niech to będzie niespodzianka.
-Max ale przecież 2 facetów nie może mieć dziecka.
-Tak to prawda ale w przypadku wampirów jest inaczej usiądź wygodnie i słuchaj.
Niebieskooki spojrzał na zegarek były jeszcze 2h do kolacji więc zdąży mu to wytłumaczyć.
-Więc tak Harry jak mówiłem wampiry nie mogą mieć dzieci ale jest sposób by jednak to się stało.
Widząc pytające spojrzenie nastolatka kontynuował.
-W sierocińcu jest wiele dzieci niemowlaków jak i starszych my zmieniamy je w swoje dzieci dając im dom, rodzinę i miłość. Tak ja tez jestem z sierocińca powinieneś wiedzieć że aby dziecko było podobne do obojga rodziców musi zostać ugryzione przez nich by zaszło przemieszanie krwi i genów wtedy zachodzi przemiana i dziecko staje się podobne do swoich opiekunów tak samo się stało zemną czy wieloma innymi dzieciakami.
-Więc to nie oznacza że rodzicami muszą być kobieta i mężczyzna???
-Zgadza się Harry.
-Więc to oznacza że twoim drugim ojcem jest mężczyzna???
Max kiwną głową potwierdzając słowa chłopaka.
-A znam może tę osobę???
-Nie powiem sam z resztą poznasz.
-No ok.
Harry wstał i udał się do łazienki założył pentle czasową i wziął długą kąpiel gdy wyszedł usiadł na łóżku nie ruszając nawet się by sięgnąć po nowe rzeczy tylko czekał aż Max wyjdzie z łazienki. Gdy niebieskooki wyszedł z łazienki z ręcznikiem przepasanym na biodrach tak samo jak Harry jako że mieli jeszcze półtorej godziny 19 latek siadł w fotelu. Zielonooki tylko na to czekał uśmiechną się drapieżnie a zarazem uwodzicielsko i usiadł swojemu ukochanemu na kolanach ten spojrzał na niego z zaskoczeniem.
-Jeszcze ci mało???
-No oczywiście wież ciebie to ja nigdy nie będę miał dosyć.
Po tych słowach schylił się i pocałował go gdy się oderwali od siebie usłyszał przy uchu szept.
-Za kare będzie bolało.
Poczuł jak starszy wampir podnosi jego ciało do góry poczym szybkim ruchem wszedł w niego. Chłopak jęknął co prawda bez przygotowania boli ale on był do bólu przyzwyczajony nie płakał ale czuł jakby został rozrywany od środka ledwo zdążył się chodź trochę rozluźnić gdy poczuł jak niebieskooki zaczął się w nim poruszać by stłumić swoje jęki schylił się by ponownie go pocałować zaś ręka sięgnął do swojego penisa i zaczął go stymulować.
Nie musiał długo się stymulować gdyż jego ukochany zaczął uderzać w prostatę przez co doszedł z głośnym jękiem Max czując mięśnie zaciskające się na jego przyrodzeniu doszedł zaraz po nim.
Tak im zleciała godzina.
Gdy odpoczęli zaczęli się zbierać. Harremu szło to dość opornie gdyż przy każdym ruchu krzywił się z bólu.
-Czy musiałeś mnie brać tak gwałtownie?!?
-No cóż sam tego chciałeś. Lecz widząc niezadowolenie swojego kochanka wezwał skrzata by przyniósł mu pewna miksturę.
Gdy tylko ona znalazła się w rękach zielonookiego ten bez najmniejszego ale wypił ją do dna poczym razem ze swym ukochanym udał się do jadalni.
Gdy się tam znaleźli nie było ani Toma ani jego męża wiec podekscytowany chłopak zajął miejsce obok ukochanego kładąc rękę na udo dzięki czemu został nagrodzony cichym jęknięciem. Max widząc jego pod denerwowanie uśmiechną się do niego uspokajająco i ścisnął rękę znajdującą się Na jego udzie dodając tym samym otuchy ukochanemu. Czekali…. Dla Harrego to była wieczność ale w końcu drzwi się otworzyły i wszedł przez nie Tom wraz ze….. SNAPEM!!!
Teraz szczęka Harrego uderzyłaby o stół gdyby było to Możliwe. Jego oczy wyrażały jedynie szok spojrzał na Maxa, którego nagle bardzo zaczął interesować jego własny talerz. Odwrócił wzrok był wściekły ze się dowiedział dopiero teraz przecież Snape go nienawidzi zmrużył oczy oczekując iż ktoś mu to wyjaśni i rzeczywiście chwile później odezwał się Tom.
-Witam was bardzo a ciebie w szczególności Harry po posiłku musimy porozmawiać tak więc ty mój syn i przyjaciele zostają tak samo jak ich mentorzy którzy Będą prowadzić trening nowonarodzonych.
Po tych słowach kiwnął głowa by następnie zając miejsce. Snape ciągle się przyglądał Harremu a ten próbował udawać że tego nie dostrzega. Jednak mimo wszystko było trochę niezręcznie więc postanowił porozmawiać ze swoim narzeczonym poprzez telepatie.
--Max jak mogłeś mi nie powiedzieć że twym ojcem jest Snape!!!
--A co miałem ci powiedzieć coś w stylu „hej kotku wież ze moim ojcem jest twój nauczyciel od eliksirów.” Wtedy to byś mnie wyśmiał!!!
--Ech ale i tak zachowałeś się wobec mnie chamsko mieliśmy sobie wszystko mówić.
--Harry nie denerwuj się to nie było umyślnie… Max zaczął przepraszać zielonookiego
Wiedział, że chłopak zdolny jest do wszystkiego i już mu to udowodnił.
--Możesz mnie przepraszać ile chcesz ale i tak masz kare…
--Co!!! Proszę tylko nie.. –Nie dokończył gdyż przerwał mu Harry mówiąc.
--Zero sexu aż do odwołania.
--Ale…
--Niema żadnych ale. Harry spojrzał na niego ostro po czym powrócił do jedzenia. Gdy podniósł głowę ujrzał co najmniej 15 osób, które przyglądały się im z zainteresowaniem. Chłopak widząc to jeszcze raz posłał swemu ukochanemu karcące spojrzenie po czym wymknął się z jadalni pod pretekstem pójścia do toalety ale tak na prawdę udał się do pokoju nakazując Patrykowi by poinformował go jak tylko skończy się kolacja. Sam udał się do ogrodu znalazł tam idealną dla siebie kryjówkę z, której było dobrze widać dom i okolice ale nie była ona widoczna.
Uśmiechnął się do siebie „będę miał idealną kryjówkę” pomyślał i poszedł do tej samej ławki na której kiedyś siedział Max z Werą chodź nie było to dawno to i tak wspomnienie tego dnia i tamtych chwil sprawiało, że robił się zazdrosny westchnął i oparł się wygodnie spoglądając na niebo na, którym zaczęły pojawiać się już gwiazdy a horyzont gdzie zaszło słońce miał kolor ognia.
Nagle z cichym pop pojawił się Patryk informując, że kolacja dobiegła końca wiec chłopak chcąc nie chcąc udał się w stronę salonu gdzie przebywała teraz cała królewska rodzinka wraz z jego przyjaciółmi. Gdy tylko wszedł do salonu wszelkie pary oczu zwróciły się w jego kierunku skrzywił się wyczarował sobie krzesło obok swego narzeczonego i usiadł spojrzał pytająco na Snapa. Ten kiwną głową i szturchnął Toma by te zaczął mówić.
-Dobrze skoro już tu wszyscy jesteśmy możemy omówić… - tu spojrzał na przyjaciół Harrego i kontynuował -…wasze szkolenie tak więc Lucjusz i Narcyza wezmą pod swe skrzydła Deana i Seamusa, Syriusz weźmie Ziga, Draco Matta, Freda i Gregora weźmie Avery i MCinar zaś Ninę i Ginny weźmie Bella z mężem.
Osoby wytypowane wstały zabierając swych uczniów zapewne na natychmiastowe szkolenie.
-Dobrze wszyscy już przydzieleni teraz możemy porozmawiać o ważniejszych sprawach Harry musisz uważać w tym roku drops ma co do ciebie plany Wesley i i panna wiem wszystko najlepiej dostali rozkaz ponownego przyjaźnienia się z tobą będą też próbowali cię skłócić z całym Gryfindorem ale to Itak nie wyjdzie im bo wczoraj pogadałem sobie z tiarą, która powiedziała mi ze już wcześniej chciała cie przydzielić do Sliterinu ale wtedy ty nie chciałeś teraz zostaniesz przeniesiony do Sliterinu i jeszcze jedno w tym roku Max pójdzie z tobą do szkoły będziecie na tym samym roku w tym samym domu pewnie twoi przyjaciele pójdą razem z tobą Sewerus mi powiedział o planach dropsa ale tylko tyle na razie mogę wam powiedzieć reszta jest spekulacjami i myślami, któro powoli wejdą w życie jeśli w ogóle wejdą a teraz skoro wszystko wam wyjaśniłem to może macie jakieś pytania.
Odpowiedziała mu grobowa cisza ale po chwili odezwał się oczywiście zielonooki było u niego widać stan lekkiego pod kurwienia.
-To chyba już czas się zabawić. Szepnął z mściwą satysfakcją poczym wstał z fotelu i udał się w stronę wyjścia.
-Harry co masz na myśli??? –Snape wstał i spojrzał na chłopaka pierwszy raz odkąd go widzi ma wrażenie że go nie zna sam zapytał siebie co się z nim stało kiedy on się tak drastycznie zmienił nawet mu przez myśl nie przyszło ze chłopak udawał przez cały pobyt w Hogwarcie i poza nim. Pierwszy raz nie mógł wyczytać z twarzy chłopaka o co mu chodzi dokładnie. Jakie zdziwienie zapanowało kiedy chłopak się odwrócił i powiedział z nutka tajemniczości w głosie.
-Dowiecie się jak wszyscy wrócą ze szkolenia uśmiechną się do nich poczym zniknął za drzwiami przekazując jednocześnie Maxowi że musi pobyć sam by pomyśleć i, że wróci kiedy wszystko przemyśli.
Niebieskooki uśmiechnął się smutno gdy wyszedł juz miał wstawać lecz poczuł na ramieniu dłoń odwrócił się i ujrzał swego ojca Severusa.
-Tak ojcze???
-Synu uważaj na niego jeśli dropsowi nie uda się zapanować nad nim ten będzie chciał go zabić wmawiając wszystkim, że dołączył do wroga no i zmieni trochę treść przepowiedni przez co pewnie nada miano wybawiciela któremuś z Wesleyów.
Młodemu mężczyźnie mina zrzedła co prawda wampirów się nie da zabić ale można ich nieźle poranić dopiero odcięcie głowy i wyrwanie serca pomoże ale Avada nic mu zrobić nie może nie pozwoli temu dropsowi skrzywdzić jego ukochanego cicho podziękował ojcu a potem ruszył do pokoju wziąć jakieś ważne dokumenty i udać się z nimi gdzieś.
Harry siedział w kryjówce, którą znalazł niedawno tak wiele pomysłów miał ale nie wiedział, który przypadł mu do gustu (Autorka: nie powiem jaki ma plan;D) ten, który wydał mu się najlepszy zaczął rozpracowywać w głowie pewnie wtajemniczy wszystkich których chciał ze sobą zabrać. Toma i Snapa też.
Siedział tak chwile do póki z zamyślenia nie wyrwał go pewien głos.
-Cudowne miejsce prawda Harry?
Przez ten głos zielonooki zachwiał się i zaczął spadac jedynie gdyby nie złapał się gałęzi już by leżał na ziemi
-Snape…. czy mógłbyś Mie nie straszyć!!!!
-Pomyślmy… mógłbym ale co będę z tego miał???
-Masz już wystarczająco dużo czego ci jeszcze potrzeba??
-Chciałbym wiedzieć kiedy się tak zmieniłeś. Niedawno mogłem czytać z ciebie jak z otwartej księgi a teraz nie potrafię
-Ja byłem taki od 7 roku życia w wieku 6 lat Dursleyowie wywalili mnie na ulice potem znalazłem się w mafii i teraz jestem najlepszy. W szkole wolałem udawać by nie narazić się na Azkaban albo coś gorszego gdyż zabiłem wielu mugoli.
-Rozumiem teraz czemu taki jesteś.
-Mam pytanie czemu jesteś dla mnie miły???
-Bo jesteś juz moja rodziną.
-ale w szkole…
-Harry w szkole gram swoją role bo tego ode mnie oczekuje dyrektor. Nigdy nie byłem wściekły na twoją rodzinę bo miałem Toma w tym roku już nie będę na ciebie wściekły i nie będę ci punktów odejmował w prawdzie od początku miałeś najlepsze eliksiry ale ech ślizgoni lubili ci pomagać w warzeniu dodając coś gdy nie patrzyłeś. Teraz już nie musze grac tego obślizgłego dupka chodź wredny będę zawsze.
Sewerus uśmiechnął się przez co Harremu szczęka opadła chciał coś powiedzieć ale Snape Odwrócił się mówiąc że musi zająć się czymś ważnym i się pożegnał.
Coś takiego Snape się uśmiecha” usiadł ponownie na gałęzi i rozmyślał zaś z buzi nie schodził mu uśmiech. O tak nasz zielonooki przystojniak ma plan widać to po jego uśmiechu a w oczach ukryte iskierki zadowolenia przemieszane z satysfakcją i nutką radości.
Zielonooki nie wiedział ile przesiedział na tym drzewie jego rozmyślania przerwał Patryk pojawiający się przed nim z cichym „POP”.
-Paniczu książę Max się o panicza martwi prosi byś przybył do komnat bo ma dla panicza niespodziankę.
-Dobrze już idę. Patryku?
-Tak panie?
-Nikomu nie mów o tej kryjówce. dobrze?
-Tak jest.
Po tych słowach skrzat zniknął tak jak się pojawił Harry chcąc nie chcąc zeskoczył z drzewa i ruszył w stronę domów od razu zauważył pokój w którym spał ze swoim przyszłym mężem widząc, że drzwi są uchylone wolał iść skrótem. Jako, że pokój znajdował się na 2 piętrze więc spokojnie po balkonach mógł wejść. I nawet się nie zmęczył po prostu wskoczył. Przystanął na balkonie by spojrzeć jeszcze raz na psią gwiazdę swego czasu stało się nawykiem patrzenie chodź Syriusz żyje i ma się dobrze to i tak często stoi i patrzy się na tę jedną samotną gwiazdę. Nagle poczuł czyjeś ręce obejmujące go w pasie a ciepły oddech na szyi utwierdził go w przekonaniu iż to jego ukochany.
-Szukałem cię kochanie.
-Wiem Max. Musiałem pomyśleć.
-Rozumiem chodźmy spać.
Niebieskooki pociągnął go do pokoju zamykając drzwi na balkon pociągnął do łazienki by wziąć prysznic a potem razem udali się do łóżka. Jeszcze przed snem miał wrażenie że ta sytuacja była jak ten sen, który miał za pierwszym razem i był on pierwszym w którym przyśnił się mu Max. Ale odrzucił tę myśl gdyż zasnął.
***
-Aaaaaaa…….
-Harry.. co się dzieję obudź się.
Przerażony Max próbuje pobudzić Harrego młody wampir pierwszy raz od jakiegoś czasu ma koszmar.
-Harry obudź się kochanie OBUDŹ SIĘ!!!!
Młodzieniec otworzył oczy był cały mokry to co przed chwilą ujrzał przeraziło go nie na żarty.
Chwile potrwało zanim się uspokoił teraz widział Maxa siedzącego bok i wpatrującego się w niego z troską.
-Kotku co ci się śniło?
-Max to było straszne śniłeś mi się. T….to było okropne…
Na samą myśl Harremu przeszły ciarki po plecach ale zmusił swe ciało do mówienia.
-Śniło mi sie że drops odciął ci głowę i wyrwał serce…
-Chodź przytul się do mnie.
Gryfon przytulił się do księcia i ponownie zapadł w niespokojny sen.
My zostawiamy tą naszą uroczą wampirzą parkę i przenosimy się do nowonarodzonych a konkretnie do Syriusza, który uczył Ziga wszystkiego czego powinien się nauczyć o wampirach. W tym momencie akurat Syriusz kończył trening z nim by wyćwiczyć jego ciało.
Zig nie protestował chodź Syrii jest trochę zbyt wymagający chodź poza salą ćwiczeń jest naprawdę sexowny, miły, sympatyczny i pociągający to gdy przejdzie przez próg Sali staję się bliższy sadysty. Można powiedzieć, że on potrafi oddzielić prace od życia prywatnego. Zig cały czas próbuje nie myśleć o nim jak o kimś kogo kocha po prostu cały czas go od siebie odpycha nawet Syriusz to zauważył co prawda lubi tego czarnowłosego dupka można powiedzieć że jest on jego wampirzym wybrankiem ale cóż zrobić skoro nowonarodzony nawet nie daje mu się do siebie zbliżyć może się boi Syri nie wiedział pozostało mu jedynie wierzyć. Skoro przystawianie się nie pomaga zaczął go więc ignorować jak do tej pory na treningach dawał mu wycisk a poza salą był miły teraz po prostu zamiast spędzać z nim czas znikał po treningach. Po prostu zaszywał się w swoim pokoju na początku myślał, że nadal będą mieli razem pokój ale okazało się ze w tym pokoju były 2 sypialnie salon pokój do ćwiczeń było tam wszystko co mogło być przydatne do nauki była tez biblioteczka. Siedział w swoim pokoju teraz okropnie mu się nudziło bez tego mafijnego drania. Tak huncwot wiedział, że jest on szefem mafii ale mu to nie przeszkadzało pochłaniał wiedze bardzo szybo no może nie tak jak Harry ale był tak samo zdolny po mimo wieku. Właśnie wyszedł z pokoju kierując się do biblioteki po jakąś książkę wchodząc nie zauważył siedzącego Ziga skierował się do półek by znaleźć jakąś interesującą książkę poszukiwania przerwał mu niski głos:
-zdaje się czy mnie unikasz?
Syriemu po plecach przeszły ciarki spojrzał w stronę z której nadszedł a tam stał Zig oparty o jeden z regałów spojrzał mu w oczy widział jak zmieniają barwę z czarnego na srebrne i z powrotem uśmiechnął się w duchu po czym powrócił do swojej czynności nie odzywając się.
Poczuł silne szarpnięcie okazało się że to Zig obrócił go z swoją stronę przyciskając go do jednego z regałów.
-żądam wyjaśnień.
-jakich wyjaśnień??? –Syriusz postanowił grać głupka i nawet bardzo dobrze mu szło wiedział że to zdenerwuje czarnowłosego wiec grał dalej.
-nie wież??? a może ci powtórzyć!!! czemu MNIE unikasz?!?
Syriusz udał zdziwionego
-Ja? Niby czemu mam ciebie unikać!!! Nie pomyślałeś może że jestem zwyczajnie zajęty!!!
Teraz Syriusz zaczął się wyrywać z uścisku oczywiście cały czas grał wiec nie używał pełni siły tylko polowe teraz Zig myśląc że jest silniejszy złapał jego ręce i umocował je nad jego głowę wsunął kolano miedzy jego nogi.
Szczerze był tak wściekły, że działał instynktownie wiedział że Syriusz chciał coś powiedzieć lecz instynkt nakazał mu zamknąć jego usta a że miał 2 ręce zajęte więc pocałował go. Gdy ich usta złączyły się cała złość wyparowała z 30-dziesto latka poczuł tak zwane motyle w brzuchu a po plecach przeszło mu stado pająków. Miał ochotę na swego mentora cały miesiąc się powstrzymywał teraz jego kontrola znikła. W końcu oderwali się od siebie Zig cofnął się o krok lecz potknął się o książkę i razem z Syriuszem upadli z łoskotem na podłogę.
-Nie ma to jak po mistrzowsku wywinąć orła. --zaśmiał się Syriusz, który leżał na Zigu
Uśmiechną się do niego prowokująco poczym się odezwał.
-powinieneś widzieć jak twoje tęczówki zmieniają kolor z czarnego na srebrny tak samo jak u mnie a to oznacza, że ty jesteś mi przeznaczony a ja tobie.
Po tych słowach jego usta zostały zmiażdżone przez mężczyznę leżącego pod nim
Uśmiechną się w myślach i uchylił usta pozwalając by wsunął się do nich język ukochanego. Pieścili się nawzajem ich jęki dało się słyszeć w każdym pokoju. Nawet nie pamiętali jakim cudem znaleźli się w pokoju w tym momencie Syriusz był nad czarnowłosym i całował go namiętnie tak bardzo chciał już być w środku tego młodego wampira bez żadnych pieszczot wsunął jeden palec rozciągając go potem doszedł 2 palec czemu towarzyszyło sapnięcie gdy miejsce zajął 3 usłyszał jęk. Uśmiechną się i pochylił nad kochankiem by złożyć na jego ustach pocałunek następnie wyjął palce i zastąpił je czymś większym poczuł jak ciało kochanka napina się więc pogłaskał go delikatnie po brzuchu nadal całując następnie ręka zeszła na przyrodzenie i zaczeła się poruszać Syriusz też poruszył isę na próbę gdy dobiegł go jęk ponowił swe działania poruszając się
Wewnątrz niego ich rozgrzane ciała ocierały się o siebie pot lał się z nich w końcu Zig doszedł a po nim Syriusz upadając na niego ze zmęczenia gdy tylko odzyskał trochę siły wstał i położył się obok niego składając na jego ustach pocałunek.

Nie minęło 30 min a Zig zaczął się obierać do niego Syriusz zaśmiał się wiedział, że teraz on będzie też chciał więc zgodził się tym razem to Zig bez żadnych ceregieli zaczął rozciągać szatyna ten jęczał powodując że kruczowłosy coraz bardziej się podniecał w końcu nie wytrzymał wbił się w niego szybkim ruchem czując jak mięśnie kochanka zaciskają sie lekko na nim zaczął się poruszać Syriusz poczuł na początku ból który po każdym pchnięciu zamieniał się w rozkosz w końcu stymulowany przez kochanka doszedł opadając na posłanie chwile później dołączył do niego Zig. Obaj wykończeni zasnęli wtuleni w siebie.

1 komentarz:

  1. Witam,
    no, no Severus jest drugim ojcem Maxa, Syriusz i Zig świetnie, ciekawe na co wpadł Harry...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń