-Witaj
Harry..
-Do rzeczy czego pan ode mnie chce??
-usiądź porozmawiajmy
Chłopak usiadł posłusznie i czekał na dalsze posunięcie dyrektora
-Może herbaty chłopcze?
-Nie dziękuje piłem już…
-Nalegam..
Dyrcio uśmiechnął się tak jak to miał w zwyczaju
I przed nimi stały 2 Herbaty ale Harry odsunął napój od siebie dając do wiadomości że nie chce pić.
-Dyrektor wstał i zaczął chodzić po pokoju zapewne myślał jak by tu zmusić w chłopaka ten eliksir zaś Harry korzystając z tej okazji zamienił napój z Herbaty zmieszanej z eliksirem na zwykłą herbatę.
-Harry dlaczego tak się zachowujesz.. czemu ranisz swych przyjaciół i rodzinę Ja chłopcze mam cię za swojego wnuka mimo iż nie łączą nas więzy krwi to opiekuję się tobą jak tylko mogę…
-bardzo ciekawe dyrektorze chciałbym się dowiedzieć jakim sposobem ranię przyjaciół przecież by mi powiedzieli jeśli robił bym coś nie tak..
-Mam na myśli Rona i Hermionę…
-wybaczy pan oni sami wybrali swoją drogę zerwali przyjaźń i nawet nie kwapili się do tego by to naprawić…
-Może ty powinieneś spróbować?
Harry upił łyk Herbaty po czym odpowiedział dyrektorowi
-i chciał pan o tym ze mną porozmawiać? Bo ja jakoś nie widzę sensu w tej rozmowie…
-Harry wybacz ale muszę postawić sprawę jasno… Twoi przyjaciele… widzę jak oni cię demoralizują chłopcze jestem zmuszony usunąć ich z tego domu..
-wybacz dyrektorze ale nie ma pan do tego prawa… Ten dom należy do mnie jako spadek po moim chrzestnym tak więc albo pan da sobie spokój albo… To ja wyrzucę pana i ten cały śmieszny Zakon feniksa.. zresztą jeszcze tylko tydzień do rozpoczęcia roku szkolnego tak więc chyba zgodzi się pan ze mną ze nie ma sensu teraz nikogo wyrzucać…
Chłopak uśmiechną się z satysfakcją Jako iż nie miał już ochoty na rozmowę z dyrektorem wiec telepatycznie dał sygnał swym przyjaciołom naglę było słychać jakieś wrzaski potem rozległ się krzyk pani Wesley… Harry nie patrząc na dyrektora wybiegł z pokoju na schodach leżał Ron a w około niego stała jego Matka, Hermiona i wielu innych ludzi z zakonu
-Co się stało? Dyrektor podszedł do Rona wskazał na niego różdżką szepcząc jakieś zaklęcie
Do akcji wkroczyła Ginny.
-To był wypadek Ron zaczął się nas czepiać w końcu zaczął się szarpać z Draco i przez przypadek spadł ze schodów.
Draco zrobił smutna minę..
-Naprawdę nie chciałem by coś mu się stało to był wypadek przepraszam..
Zielonooki spojrzał na nich i silił się na to by się nie uśmiechać jak głupek przybrał smutna minkę
Po chwili dyrektor kazał wezwać Pomfrey na jego twarzy widać było ślady zmęczenia Tak więc Harry wyminął ich
-widzę, że już po rozmowie Dyrektorze więc Do widzenia…
Nim dyrektor coś odpowiedział chłopak zniknął… jak się okazało Ron miał tylko połamane kilka kości i wstrząs mózgu mimo wszystko chłopaki mieli nadzieje że będzie miał coś więcej poobijane…
-Do rzeczy czego pan ode mnie chce??
-usiądź porozmawiajmy
Chłopak usiadł posłusznie i czekał na dalsze posunięcie dyrektora
-Może herbaty chłopcze?
-Nie dziękuje piłem już…
-Nalegam..
Dyrcio uśmiechnął się tak jak to miał w zwyczaju
I przed nimi stały 2 Herbaty ale Harry odsunął napój od siebie dając do wiadomości że nie chce pić.
-Dyrektor wstał i zaczął chodzić po pokoju zapewne myślał jak by tu zmusić w chłopaka ten eliksir zaś Harry korzystając z tej okazji zamienił napój z Herbaty zmieszanej z eliksirem na zwykłą herbatę.
-Harry dlaczego tak się zachowujesz.. czemu ranisz swych przyjaciół i rodzinę Ja chłopcze mam cię za swojego wnuka mimo iż nie łączą nas więzy krwi to opiekuję się tobą jak tylko mogę…
-bardzo ciekawe dyrektorze chciałbym się dowiedzieć jakim sposobem ranię przyjaciół przecież by mi powiedzieli jeśli robił bym coś nie tak..
-Mam na myśli Rona i Hermionę…
-wybaczy pan oni sami wybrali swoją drogę zerwali przyjaźń i nawet nie kwapili się do tego by to naprawić…
-Może ty powinieneś spróbować?
Harry upił łyk Herbaty po czym odpowiedział dyrektorowi
-i chciał pan o tym ze mną porozmawiać? Bo ja jakoś nie widzę sensu w tej rozmowie…
-Harry wybacz ale muszę postawić sprawę jasno… Twoi przyjaciele… widzę jak oni cię demoralizują chłopcze jestem zmuszony usunąć ich z tego domu..
-wybacz dyrektorze ale nie ma pan do tego prawa… Ten dom należy do mnie jako spadek po moim chrzestnym tak więc albo pan da sobie spokój albo… To ja wyrzucę pana i ten cały śmieszny Zakon feniksa.. zresztą jeszcze tylko tydzień do rozpoczęcia roku szkolnego tak więc chyba zgodzi się pan ze mną ze nie ma sensu teraz nikogo wyrzucać…
Chłopak uśmiechną się z satysfakcją Jako iż nie miał już ochoty na rozmowę z dyrektorem wiec telepatycznie dał sygnał swym przyjaciołom naglę było słychać jakieś wrzaski potem rozległ się krzyk pani Wesley… Harry nie patrząc na dyrektora wybiegł z pokoju na schodach leżał Ron a w około niego stała jego Matka, Hermiona i wielu innych ludzi z zakonu
-Co się stało? Dyrektor podszedł do Rona wskazał na niego różdżką szepcząc jakieś zaklęcie
Do akcji wkroczyła Ginny.
-To był wypadek Ron zaczął się nas czepiać w końcu zaczął się szarpać z Draco i przez przypadek spadł ze schodów.
Draco zrobił smutna minę..
-Naprawdę nie chciałem by coś mu się stało to był wypadek przepraszam..
Zielonooki spojrzał na nich i silił się na to by się nie uśmiechać jak głupek przybrał smutna minkę
Po chwili dyrektor kazał wezwać Pomfrey na jego twarzy widać było ślady zmęczenia Tak więc Harry wyminął ich
-widzę, że już po rozmowie Dyrektorze więc Do widzenia…
Nim dyrektor coś odpowiedział chłopak zniknął… jak się okazało Ron miał tylko połamane kilka kości i wstrząs mózgu mimo wszystko chłopaki mieli nadzieje że będzie miał coś więcej poobijane…
Dni
w KG mijały im szybko aż w końcu nastał 1 września. Cała paczka
Harrego niecierpliwiła się ponieważ dziś był ich przydział ich
pierwszy dzień w szkole jeśli chodzi o Matta, Nine i Maxa. Od
samego rana wszyscy biegali w poszukiwaniu ich zgubionych rzeczy.
Wszyscy oprócz tej małej grupki osób, która w tym momencie
spakowana siedziała w swoim salonie.
-Wiecie co? Będę tęsknił za tym miejscem
-Nie martw się Draco rozmawiałem z Salazarem i okazuje się iż te pokoje wędrują za nami do Hogwartu jak się dobrze orientuje w lochach jest jego portret i tak się składa, że na przeciwko wejścia do dormitorium Slitterinu tam też będzie wejście do naszego pokoju a i jeszcze jedno by się dyro nie skapnął że mieszkamy gdzieś indziej do czaruje nowe drzwi które będą wychodziły obok sypialni więc to kolejny plus.
-I zatrzymamy swoje pokoje? i te ładne widoki????
z tego co mówił mi Salazar to chyba tak… do tego nawet Syriusz i reszta będą mogli do niego przychodzić tylko będzie trzeba powiesić taki sam obraz w willi Twojego ojca Max… było by łatwiej
-Powiem o tym ojcu nie martw się
Max uśmiechnął się i skierował się do pokoju by napisać list.
reszta postanowiła zostawić swoje ubrania w tym pokoju bo przecież jeszcze tu wrócą.
W całym domu panował kompletny harmider wszyscy biegali w poszukiwaniu swoich rzeczy co zawdzięczali Fredowi i Gregorowi którzy postanowili zrobić im kawał i pochować różne rzeczy.
w końcu gdy poznajdywali swoje ubrania przenieśli się na King cross a stamtąd na peron 9 i 3/4.
znaleźli sobie wolny przedział i aby się w nim pomieścić trochę go powiększyli mimo iż ukrywali swe emocje każdy z nich nie mógł się doczekać przeniesienia.
Przejazd pociągiem był spokojny a także droga do zamku ale musieli się rozdzielić wiec Harry Draco i Ginny jechali do szkoły powozem, które ciągnęły testrale a Max, Nina i Matt musieli płynąć razem z pierwszorocznymi co jak co ale to tradycja…
uzgodnili, że na początku usiądą tak jak jest czyli Harry i Ginny usiądą przy Gryffindorze a potem zobaczą jak się to wszystko potoczy.
-Witam was moi Drodzy uczniowie i grono pedagogiczne w nowym roku szkolnym. Mam nadzieje iż zaowocuje on w nowe przyjaźnie i dobre oceny liczę na to iż będziecie siebie wspierać nawzajem. Jak co roku mam dla was zakazy i przypominam że wstęp do Zakazanego lasu jest kategorycznie zabroniony a nasz woźny wywiesił listę rzeczy, które będą konfiskowane więc radze wam byście zapoznali się z listą wiszącą u woźnego a teraz niech rozpocznie się przydział.
dyrektor usiadł i profesor McGonagall wyjęła listę.
-Pierwsi pójdą pierwszoroczni a potem przydzielę osoby, które przeniosły się w tym roku.
Po tych słowach zaczęła wywoływać maluchy. Gdy skończyła wezwała do siebie Matta Nine i Maxa. Tiara wysłała ich do Slitterinu a potem gdy nauczycielka miała ją zabrać zaczęła swoją tyrade…
jam jest tiara przydziału
i nadszedł czas bym pewne błędy naprawiła
muszę zmienić domy niektórym gdyż są inne od ich współdomowników
Po tych słowach wyrwała sie profesorce i podleciała do Ginny Wesley
opadła na jej głowe a po chwili krzyknęła:
-Slitterin.
Następnie opadłą Na głowe Harrego i zaczęła się debata
„jesteś tego pewien chłopcze nie będzie odwrotu wiem ze go kochasz i masz racje tam będziesz najlepiej się czuł.. Nie martw się nie powiem nic dyrektorowi… a potem wrzasnęła:
-Slitterin!
i zniknęła. Cała sala patrzyła na nich w szoku. Harry spojrzał na Ginny. Uśmiechnęli się do siebie po czym wstali i równym krokiem skierowali się do stołu Slitterinu gdzie Draco i reszta trzymali dla nich miejsce a na powiększenie szoku pocałował Maxa w usta.
Pierwszy otrząsnął się dyrektor
-Cóż nie spodziewałem się takiego obrotu spraw ale nic nie zrobimy teraz proszę jedzcie i rozejdźcie się do swoich dormitorium.
klasnął w dłonie po czym usiadł i pogrążył się w intensywnej rozmowie z Mcgonagall przy okazji ukradkiem obserwując Harry'ego.
Zaś Harry i reszta cicho rozmawiali między sobą nie zwracając uwagi na starego zgrzybiałego dropsa i plotki krążące przy stołach innych domów. Po kolacji ruszyli do dormitorium Slitterinu, gdzie wisiał obraz samego Salazara gdyż byli czujnie obserwowani przez ślizgonów więc nie mogli wejść innym wejściem. Przeszli przez niego do swoich prywatnych pokoi pogrążając się w rozmowie i zaspokajaniu swojego pragnienia krwi.
-Wiecie co? Będę tęsknił za tym miejscem
-Nie martw się Draco rozmawiałem z Salazarem i okazuje się iż te pokoje wędrują za nami do Hogwartu jak się dobrze orientuje w lochach jest jego portret i tak się składa, że na przeciwko wejścia do dormitorium Slitterinu tam też będzie wejście do naszego pokoju a i jeszcze jedno by się dyro nie skapnął że mieszkamy gdzieś indziej do czaruje nowe drzwi które będą wychodziły obok sypialni więc to kolejny plus.
-I zatrzymamy swoje pokoje? i te ładne widoki????
z tego co mówił mi Salazar to chyba tak… do tego nawet Syriusz i reszta będą mogli do niego przychodzić tylko będzie trzeba powiesić taki sam obraz w willi Twojego ojca Max… było by łatwiej
-Powiem o tym ojcu nie martw się
Max uśmiechnął się i skierował się do pokoju by napisać list.
reszta postanowiła zostawić swoje ubrania w tym pokoju bo przecież jeszcze tu wrócą.
W całym domu panował kompletny harmider wszyscy biegali w poszukiwaniu swoich rzeczy co zawdzięczali Fredowi i Gregorowi którzy postanowili zrobić im kawał i pochować różne rzeczy.
w końcu gdy poznajdywali swoje ubrania przenieśli się na King cross a stamtąd na peron 9 i 3/4.
znaleźli sobie wolny przedział i aby się w nim pomieścić trochę go powiększyli mimo iż ukrywali swe emocje każdy z nich nie mógł się doczekać przeniesienia.
Przejazd pociągiem był spokojny a także droga do zamku ale musieli się rozdzielić wiec Harry Draco i Ginny jechali do szkoły powozem, które ciągnęły testrale a Max, Nina i Matt musieli płynąć razem z pierwszorocznymi co jak co ale to tradycja…
uzgodnili, że na początku usiądą tak jak jest czyli Harry i Ginny usiądą przy Gryffindorze a potem zobaczą jak się to wszystko potoczy.
-Witam was moi Drodzy uczniowie i grono pedagogiczne w nowym roku szkolnym. Mam nadzieje iż zaowocuje on w nowe przyjaźnie i dobre oceny liczę na to iż będziecie siebie wspierać nawzajem. Jak co roku mam dla was zakazy i przypominam że wstęp do Zakazanego lasu jest kategorycznie zabroniony a nasz woźny wywiesił listę rzeczy, które będą konfiskowane więc radze wam byście zapoznali się z listą wiszącą u woźnego a teraz niech rozpocznie się przydział.
dyrektor usiadł i profesor McGonagall wyjęła listę.
-Pierwsi pójdą pierwszoroczni a potem przydzielę osoby, które przeniosły się w tym roku.
Po tych słowach zaczęła wywoływać maluchy. Gdy skończyła wezwała do siebie Matta Nine i Maxa. Tiara wysłała ich do Slitterinu a potem gdy nauczycielka miała ją zabrać zaczęła swoją tyrade…
jam jest tiara przydziału
i nadszedł czas bym pewne błędy naprawiła
muszę zmienić domy niektórym gdyż są inne od ich współdomowników
Po tych słowach wyrwała sie profesorce i podleciała do Ginny Wesley
opadła na jej głowe a po chwili krzyknęła:
-Slitterin.
Następnie opadłą Na głowe Harrego i zaczęła się debata
„jesteś tego pewien chłopcze nie będzie odwrotu wiem ze go kochasz i masz racje tam będziesz najlepiej się czuł.. Nie martw się nie powiem nic dyrektorowi… a potem wrzasnęła:
-Slitterin!
i zniknęła. Cała sala patrzyła na nich w szoku. Harry spojrzał na Ginny. Uśmiechnęli się do siebie po czym wstali i równym krokiem skierowali się do stołu Slitterinu gdzie Draco i reszta trzymali dla nich miejsce a na powiększenie szoku pocałował Maxa w usta.
Pierwszy otrząsnął się dyrektor
-Cóż nie spodziewałem się takiego obrotu spraw ale nic nie zrobimy teraz proszę jedzcie i rozejdźcie się do swoich dormitorium.
klasnął w dłonie po czym usiadł i pogrążył się w intensywnej rozmowie z Mcgonagall przy okazji ukradkiem obserwując Harry'ego.
Zaś Harry i reszta cicho rozmawiali między sobą nie zwracając uwagi na starego zgrzybiałego dropsa i plotki krążące przy stołach innych domów. Po kolacji ruszyli do dormitorium Slitterinu, gdzie wisiał obraz samego Salazara gdyż byli czujnie obserwowani przez ślizgonów więc nie mogli wejść innym wejściem. Przeszli przez niego do swoich prywatnych pokoi pogrążając się w rozmowie i zaspokajaniu swojego pragnienia krwi.