-Paniczu. niech się
panicz obudzi. -Taki piskliwy głosik usłyszał z samego rana.
Patryk próbował go obudzić już od godziny.
Okazało się że było
już po 9.00 i od godziny powinien być już w Sali treningowej
przerażony wyskoczył z łóżka i zaczął się szybko ubierać.
Nawet nie zapytał skrzata gdzie jego Pan. Wychodząc z pokoju wziął
księgę i poprosił go by przyniósł mu lekkie śniadanie wraz z
krwią do Sali treningowej po czym wybiegł nie oglądając się za
siebie.
Wpadł do Sali ale Maxa
tam nie było poczuł lekkie uczucie zawodu i smutku.
Odepchną te myśli od
siebie staną przy stoliku i położył tam książkę. I zaczął
wypowiadać inkantacje tak jak się tego nauczył w nocy.
„Dobrze, że nie było
mnie słychać w nocy bo miałbym już kazanie” pomyślał gdy
zaklęcie okazało się skuteczne.
Ostatnio za każdym razem
robiło mu się gorąco kiedy Max był blisko. Raz nawet Harry
prawie się na niego rzucił, gdy on zaczął przed nim paradować w
ręczniku. Wtedy zielonooki wyszedł z pokoju bardzo szybko i ukrył
się swoim. A teraz jeszcze ten sen!!!
Dziś mija już miesiąc
odkąd tu jest to dziś ma zamiar wrócić na stare śmieci jedno
jest pewne o Maxie nie zapomni, gdyż przez ten miesiąc stał się
on dla niego czymś więcej niż przyjacielem. Pierwszy raz od bardzo
dawna poczuł się tak…. „Dziwnie”.
Nawet nie zauważył kiedy
naszła pora obiadu. Mając nadzieję a za razem obawę, że go
spodka ruszył w kierunku jadalni. I się nie mylił gdyż będąc
niedaleko jadalni usłyszał jego głos. Uśmiechnął się mimo woli
ale mina mu zrzedła słysząc głos jakiejś kobiety. Niepewnie
wszedł do jadalni a 2 pary oczu skierowały się ku niemu.
-Witam widzę, że już
się obudziłeś. Dziś postanowiłem odwołać zajęcia ale widać,
nie słuchałeś Patryka. Ta dziewczyna nazywa się Vera. -Usłyszał
wesoły głos Maxa więc kiwną głową w geście powitania i usiadł
jak najdalej od nich by im nie przeszkadzać. Nie wiedział jednak,
że te niby 2 gołąbki mają jakiś cel.
Słyszał każde jego
słowo i z każdym następnym jego gniew rósł w siłę i żeby nie
wybuchnąć musiał się z tond jak najdalej wynieść.
Wyszedł nie zauważony
przynajmniej tak mu się zdawało w drzwiach usłyszał jeszcze jak
Max pyta tę piękną Wampirzycę czy może nie wyszli by na świeże
powietrze. Ta z wielką chęcią się zgodziła.
10 minut
później
„Co ja do cholery
wyprawiam” w myślach krążyły mu te słowa teraz stał i patrzył
na tę parkę z balkonu oczywiście był nie widoczny bo był pod
wpływem zaklęcia kameleona. Patrzył i dygotał ze złości nerwowo
zaciskając ręce na barierce. W myślach krzyczał na te laskę.
„Zostaw go on jest mój.
Zabieraj te łapska od niego”
„NIE!!! NIE!!! Max nie
pozwól jej, tylko ja mogę, jesteś mój”
Widząc, że nie ma u
niego szans zamkną oczy a po jego policzku spłynęła samotna łza.
Odwrócił się i ze
spuszczoną głową ruszył do pokoju. Max i Vera doskonale wiedzieli
co się stało chodź nie widzieli go to ich wyczulone zmysły
pozwoliły im dowiedzieć się co zaszło.
Wracając do Harrego który
aktualnie stał i myślał nad tym, czy chce tu zostać czy nie.
Rozważał każde „Za” i „przeciw”.
W końcu jednak postanowił
odejść i o nim zapomnieć.
-Patryku?
-Tak paniczu? -Odezwał
się skrzat, który pojawił się przed Harrym.
-Przynieś mi wszystkie
moje rzeczy. Różdżkę, pelerynę niewidkę i kufer dobrze?
-Tak jest. –skrzat
zniknął by 5 min później pojawić się z rzeczami o które
prosił.
-Czy w czymś jeszcze mogę
pomóc? –Spytał z nadzieją w głosie.
-Nie nie trzeba. Poradzę
sobie możesz odejść.
Odwrócił się postawił
kufer na łóżku i gdy skrzat znikną zaczął się pakować
Był wściekły na Maxa za
to, że nie zauważył co do niego on czuję przecież tyle razy
próbował go sprowokować. Westchną słabo i kontynuował
pakowanie.
***
Spakował się
szybko i powoli zaczął zmierzać w stronę Holu bo tylko z tam tond
można było sie teleportować. Cały czas myślał o Maxie z jednej
strony chciał żeby go powstrzymał a z drugiej wiedział, że tak
będzie lepiej jego rozmyślania przerwał głos jakby ktoś się
bardzo śpieszył.
5 min
wcześniej w ogrodzie.
Max i Vera siedzieli sobie
na ławce i rozmawiali o Harrym.
-Max nie uważasz, że
jakoś cicho się zrobiło?
-Tak Vero Harry zawszę
robi wiele hałasu ale dziś jest inaczej możliwe, że nasz plan
się udał. Patryku?
Przed nim pojawił się
uśmiechnięty skrzat w swoim czarnym garniturku.
-Tak panię?
-Nie wież może co robi
Harry?
-Panicz Harry kazał tylko
Patrykowi przynieść wszystkie swoje rzeczy i kufer.
-Cholera jasna. Dziękuje
Patryku. -Zwrócił się do skrzata a ten znikł następnie wstał i
powiedział do przyjaciółki.
-To nie był zamierzony
efekt Vero więc lepiej już pójdę, czy mogła byś?
-Jasne Max nie będę wam
przeszkadzać. Powiedziawszy to zniknęła a Max biegiem udał się
do holu. Wbiegł do domu otwierając wszystkie po kolei drzwi na
oścież. W końcu zdyszany wbiegł o holu i ujrzał Harrego z
chodzącego z kufrem na dół.
W tym samym
czasie u Harruniiaaa :*
Właśnie siłował się z
kufrem bo jakoś magii mu się nie chciało używać nie wiedział
czy to dla tego, że pragną by Max go zatrzymał czy po prostu
musiał się na czymś wyżyć. Jakieś parę sekund temu słyszał
jak ktoś biegał po domu. Odwrócił się gdy usłyszał jak ktoś z
impetem otwiera drzwi, że aż drzwi walnęły w ścianę. A w nich
staną wściekły Max. Harry spojrzał na niego i odwrócił głowę,
gdyż od razu napłynęły wspomnienia snu. Jedna cząstka w głowie
cieszyła się, że go zatrzyma a druga była wściekła. Pomyślał,
że spróbuje udać iż nic się nie stało i kto wie może Wampir
się nabierze więc dalej zaczął się siłować z kufrem.
-A ty gdzie się do jasnej
cholery wybierasz?
-Ja..Daleko ale ciebie to
nie powinno obchodzić a teraz idź do swojej dziewczyny.
Ostatnie zdanie naszego
uroczego bohatera było chłodnę i ostre jak brzytwa.
Max zaczął podchodzić
bliżej a Harry udając, że tego nie widzi szedł w stronę wyjścia.
-Nie bądź zazdrosny o
Vere to moja przyjaciółka.
- Nie jestem o nią
zazdrosny tylko wracam na stare śmieci postanowiłem,
że nie chce wiedzieć
prawdy o tobie i innych wampirach.
-Harry popatrz na mnie.
Max podszedł do niego i
gdy chłopak nie robił tego o to co go poproszono złapał go za
podbródek i zmusił by spojrzał mu w oczy.
„Dziś chwila prawdy. A
jeśli Harry mnie nie wybierze to koniec” taka myśl przeszła
przez umysł Maxa, który patrzył w oczy Harrego i ujrzał to czego
oczekiwał od bardzo dawna. Piękne oczy Harrego zaczęły się
zmieniać z zielonego na czerwone i z powrotem. Max widząc tę
zmianę szepną do młodego wampira.
-Czego uciekasz?
-Nie uciekam. Ja…
Odwrócił wzrok jego
nauczyciel ma racje on nie powinien uciekać.
Powinien stanąć do
walki.
-Wiedziałem. - Szepną mu
do ucha by następnie wziąć go na ręce i zanieść w tylko w sobie
znanym kierunku.
***
-Max puść mnie do
cholery gdzie ty mnie niesiesz. Harry darł się na niebieskookiego a
ten nic nie odpowiadał tylko szedł dalej.
W końcu doszedł do
jakichś drzwi otworzył je i wszedł trzymając 16 latka na
ramieniu. Zamknął drzwi na klucz i puścił Harrego.
-Gdzie my jesteśmy?
-To jest od dziś nasza
sypialnia.
-Jak to nasza. Co chcesz
przez to powiedzieć?
Max nie zamierzał mu tego
tłumaczyć od razu podszedł do niego złapał za podbródek i
przyciągną go do pocałunku.
Harrruś był niebo wzięty
Max sam go pocałował!!! Uchylił wargi i pozwolił by pocałunek
stał się bardziej namiętny. W końcu oderwali się od siebie
zdyszani kto by się spodziewał takiej reakcji .Teraz Max trzymał
się za piekący policzek.
-Po jaką cholerę mnie
uderzyłeś !!! -Wrzasnął.
-Po co to robisz? Dlaczego
mnie nie zostawisz w spokoju!?! -Harry odwrócił się do niego
plecami by nie widział rumieńców na Policzkach z zażenowania jak
i ze złości.
-Chciałem ci tylko wyznać
moje uczucia.
-A może tylko się ze mną
bawisz by potem mnie zostawić.
Nawet mi to przez myśl
nie przeszło Harry. Poza tym jest coś co ciebie także dotyczy.
-Więc mów i miejmy to
już z głowy.
- Kiedy pod koniec tego
roku szkolnego byłeś w zakazanym lesie zraniłeś się w ramię
prawda?
-Jak skąd ty?
-Bo ja tam byłem wtedy
poczułem twoją krew więc podążyłem za tobą i gdy cię ujrzałem
wiedziałem już, że nie pozwolę ci odejść. Zakochałem się
Harry w tobie i od tamtej pory cie śledziłem wież my wampiry mamy
specyficzną naturę.
Nie my wybieramy swoją
drugą połówkę tylko nasz instynkt chodź każdy wampir inaczej to
odczuwa.
Ja od kiedy cie zauważyłem
moim pierwszym odruchem i chęcią była ochrona ciebie. A wież po
czym poznajemy że druga osoba nas kocha?
Harry pokiwał przecząco
gdyż zszokowany nie mógł wydobyć głosu.
-Po oczach. Harry one
zmieniają barwę kiedy się spojrzy na swego partnera.
Harry patrzył na Maxa nie
owiewając nagle poczuł, że mu wieży pragną go całego chciał by
został z nim na zawszę niewiele myśląc podszedł do Maxa i
pogłaskał go w miejscu gdzie go uderzył i wyszeptał.
-Przepraszam, nie
chciałem.
Spojrzał na niego i
przyciągną ukochanego do pocałunku. Tym razem jeszcze bardziej
namiętnego. Wplótł palce we włosy ukochanego a nogi wokół pasa
zaś Max skierował ich na łóżko. I ruchem ręki pozbył ubrań.
Położył naszego
ulubieńca na łóżku i schodził powoli zostawiając czerwone
plamki na szyi. Harry zagryzł wargę i zamkną oczy z przyjemności.
Z Maxem było mu tak dobrze. Po raz pierwszy w życiu ktoś go tak
podniecił.
-Kotku nie rób tak. Chcę
słyszeć twoje jęki tak samo jak wczoraj. To jak muzyka dla mego
ucha.
-Ach… więc jednak
słyszałeś? Mmm…
-Tak… i cieszę się, że
to z mojego powodu.
Uśmiechną się i schylił
się by zacząć drażnić sutki kochanka wywołując głośniejsze
jęki sam przez nie stawał się podniecony i to BYŁO WIDAĆ. XD (
Autor: Sorry nie mogłam się powstrzymać XD)
Powoli dochodził do pępka
zataczając kółka aż wreszcie doszedł do ud omijając TE REJONY
co wywołało u Harrego jęk straty.
-Spokojnie mój mały
zaraz tam zajrzę.
I dalej zaczął badać
ciało Harrego sprawiając mu przyjemność jakiej jeszcze nie
zaznał.
W końcu ulitował się
nad nim i chuchnął w jego męskość. A chłopak aż zadrżał z
przyjemności przymykając oczy.
Po czym wziął go w rękę
i językiem zaczął lizać czerwoną główkę. Harry nie panował
już nad swoim ciałem biodra same wyrywały się do przodu. Rękę
wplótł we czarne Włosy czemu towarzyszył jęk aprobaty ze strony
niebieskookiego wampira. Max zaczął poruszać głową na członku
Harrego a tam gdzie nie był wstanie dostać nadrabiał ręką. Jego
druga ręka znajdywała się po miedzy nogami Harrego gdzie palce
kręciły kółka wokół jego wejścia. W tedy stała się rzecz
niesłychana Harry nabił się na jego palca pojękując głośno.
Max zaprzestał ruszać
ręką jak i językiem po przyrodzeniu swego kochanka nie chciał
przecież, by ten doszedł przed wcześnie więc zaczął go
rozciągać. Najpierw jeden palec potem drugi a na końcu trzeci a
gdy uznał, że jest gotowy wyją je i sięgną do szafki nocnej by
wyjąć lubrykant. Następnie rozsmarował go na swego członka i
powoli zaczął wchodzić w chłopaka.
Harry poczuł jak coś
wielkiego zaczyna w niego wchodzić, Poczuł ból ale nie był on tak
silny jak crucio więc nawet nie jękną ale w jego oczach było
widać, że cierpi.
Max zaprzestał ruchów i
czekał aż młody się przyzwyczai nie minęła minuta a Harry sam
zaczął się poruszać i ból zmieniał się w rozkosz jakiej nigdy
nie czuł.
Więc Max wychodził Mu na
wprost w końcu trafił w najczulszy punkt chłopaka. Prostatę.
-Aaaachhh jeszcze raz!!!
- O taaakkk….. Max ja
już nie mogę!!!!!!
Krzykną i doszedł a
zaraz po nim doszedł jego ukochany po czym upadł na niego.
-Kocham cię Harry.-
Szepną mu do ucha a następnie wyszedł z Niego. Ruchem ręki
wyczyścił ich obu i położył się obok.
Harry słysząc te słowa
uśmiechną się i gdy tylko niebieskooki się położył ten
przytulił się do niego i odpowiedział.
- Ja ciebie Też. –Dał
mu causa w policzek i zasną wtulony w niego. Jego ukochany patrzył
jak zasypia i gdy jego oddech się wyrównał on także pogrążył
się we śnie.
Witam,
OdpowiedzUsuńwięc Harry jest jego partnerem, to było cudowne, była prowokacja...
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie