wtorek, 11 sierpnia 2015

Rozdział 10

-Och Harry jak ja za tobą tęskniłem. Szepną Max gdy się od siebie oderwali. Zielonooki uśmiechną się poczym przyciągną go do następnego pocałunku. Uchylił usta by wpuścić język swego narzeczonego ten z chęcią zaczął badać wnętrze jego buzi. Rozbierali się wzajemnie badając tak dobrze znane sobie wzajemnie ciała. Ich umysły były pełne miłości a ciała pragnęły dotyku drugiej osoby. Niebieskooki schodził powoli po nagim i umięśnionym torsie młodego wampira zostawiając czerwone ślady, które niedługo zmienią się w malinki.
Dotarł do sutków Harrego lizną jeden na co nastolatek wciągną gwałtownie powietrze. Uśmiechną się i zaczął delikatnie gryźć jeden sutek zaś drugi pobudzać palcami.
Harry wił się pod dotykiem ukochanego. Każde miejsce, które dotykał Max paliły jakby ktoś przyłożył tam rozgrzany metal. Po chwili ujrzał jak niebieskooki puszcza sutki i schodzi niżej zataczając kółka na brzuchu. A następnie chucha na jego erekcje. Poczuł jak przez jego ciało przeszedł prądzik przez co nabrał gwałtownie powietrza zaś jego umysł przysłoniła mgiełka i właśnie przez nią widział jak Max bierze go w usta.
-Ach…. --Jęknął chłopak czując usta które poruszały się po jego członku dając mu rozkosz.
Max słuchał jęków, które były muzyką dla jego ucha na przemian liżąc i ssąc erekcje Pottera. Uśmiechną się do siebie w myślach czując nasienie chłopaka.
By szybko nie doszedł pozostawił jego przyrodzenie w spokoju zajął się za to jego słodkim tyłeczkiem najpierw wsuną jeden palec na co jak zawsze jego ukochany się spiął. By go rozciągnąć zaczął nim poruszać, chwile później doszedł drugi palec co wywołało cichy jęk zaś trzeci palec spowodował iż chłopak zaczął wić się pod nim. Nagle ni z tond ni z owąd został pociągnięty do głębokiego pocałunku poczym zabrał palce i nie przerywając całowania Pottera wszedł w niego jednym pchnięciem. Jako, że Potter był przyzwyczajony do bólu to nic nie pisną czy nawet się nie skrzywił jedyne co zrobił to odchylił głowę dając Maxowi dostęp do szyi którą on zaczął ssać i lizać zostawiając malinki.
Harry siedział mu na kolanach całowali się gwałtownie a zarazem namiętnie jak jakby to był ich pierwszy raz od bardzo dawna byli tak spragnieni siebie nawzajem iż, było czuć w powietrzu podniecenie, rozkosz a także pot ich rozgrzanych ciał.
W końcu chłopak doszedł tak samo jak jego partner razem upadli na łóżko i Max wbił się kłami w szyje Harrego by po jakimś czasie dał też chłopakowi się napić ze swojej. Harry czuł się jak w niebie. Krew Maxa dodawała mu siły była taka słodka taka ciepła i myśl że, należała do jego ukochanego dodawała mu siły. Oderwał się od jego szyi z postanowieniem iż nigdy więcej nie opuści go no chyba, że sam na to sobie zasłuży. Polizał miejsce które ugryzł by rana szybko zniknęła poczym przytulił się do niego. Machnięciem ręki niebieskooki sprzątnął ślady tego co się działo poczym popatrzył Harremu w oczy cisze przerwało pukanie do drzwi.
-Harry jesteś tam ?
-Jestem Nina ale nie radził bym……. Nie dokończył gdyż w tym momencie do pokoju weszła cała 7
-…wchodzić - Dokończył ze znużeniem i przykrył szczelnie kołdrą siebie i Maxa
-H..Harry kto to ?
-To..eee.
-Jestem Max dokończył starszy wampir ukazując swoje śnieżnobiałe kły.
-Harry nie mów ze to on?!?
- Tak to on.
-Gdzie Fred?!? Gregor rozglądał się po pokoju nie ufnie.
Po chwili usłyszał głos w swojej głowie.
Fred leży w waszym pokoju Max go zakatował więc przemieniłem go w wampira jeśli chcesz to on po przebudzeniu przemieni ciebie”
-Kurwa mać ty cholerny wampirze coś ty mu zrobił!!!-- Gregor zaczął się drzeć na Maxa dał mu nawet z liścia w twarz poczym wybiegł do pokoju swojego ukochanego.
-Harry co się stało?
-Fred oberwał od rozwścieczonego wampira ale jakoś udało mi się go poskładać no i przemieniłem go w wampira -Spojrzał smutno na zgromadzonych poczym powiedział.
-Czy możecie pozwolić nam się ubrać?!?
-Och jasne- pierwszy otrząsną się Zig i wyprosił wszystkich z pokoju potem spojrzał smutno na Harrego i wyszedł z pokoju zamykając drzwi za sobą.
-Wstawaj bo oberwiesz!! Musimy im wytłumaczyć co się stało.
-Ok to są twoi przyjaciele? Max pocierał bolący policzek w który uderzył go Gregor.
-Tak oni jedni nie odwrócili się kiedy im powiedziałem, że jestem wampirem.
-Rozumiem więc się pośpieszmy.
30 min później
Cisze do pokoju Freda i Gregora przerwało wejście Harrego wraz z Maxem.
W pokoju siedzieli wszyscy Gregor z Mattem z jednej strony Ginny z Niną z drugiej reszta przy łóżku na fotelach. Wszyscy w tej chwili patrzyli na Harrego ze smutkiem i można by powiedzieć, że z lekkim strachem Harry udając, że tego nie widzi wyczarował sobie i Maxowi fotel poczym zaczął im opowiadać jak to się stało ich wzrok padał to na jednego to na drugiego aż wreszcie spoczął na Fredzie.
-…..I tak to było. Teraz jeśli pozwolicie Fred musi posiedzieć pod zaklęciem czasowym u nas minie 2h a tam tyle ile on będzie spać jeśli któreś z was też będzie chciał przejść przemianę wtedy będziemy zamieniać każdego z was po kolei co 2h zrozumieliście?
Odpowiedziało mu potakiwanie lecz nikt nie powiedział słowa więc chłopak wstał z krzesła i zaczął mówić dalej.
-Jeśli teraz zgłosi się jedna osoba Max zamieni ją a wtedy pójdzie szybciej ale to od was zależy. Ja nikogo nie zmuszam. Podszedł do okna i wyjrzał przez nie chwile potem odezwał się Zig.
-Harry ja się zgłaszam, ale mam pytanie co się wtedy z nami stanie???
-Przejdziecie szkolenie jak ja będziecie mieli 3 oblicza takie jakie macie teraz, zwierzęce no i nowe oblicze ale ostrzegam nowe oblicze jest na wszelki wypadek używa się go gdy chce się uciec przed kimś albo przed czymś rozumiecie? Nie wolno go wykorzystywać bo będzie źle. A teraz Zig połóż się na tym łóżku- wyczarował koło szafy łóżko szpitalne poczym podszedł do reszty i zaczął mówić.
-Słuchajcie teraz wyjdziecie z pokoju a my się zajmiemy nimi.
-Ja zostaje. -Gregor siedział zdeterminowany koło lóżka i trzymał ukochanego za rękę.
-Przykro mi Gregor ale zaklęcie czasowe jest niestabilne. Człowiek będący pod jego działaniem starzeje się znacznie szybciej. Nie da się tego zatrzymać a nie chcesz chyba zostawić go samego- tu wskazał na Freda poczym kontynuował.
-Dobrze skoro już wszystko uzgodnione to wyjdź cię.
Gregor schylił się by pocałować ukochanego poczym smutny opuścił pokój a za nim reszta.
- Zig to zaboli tylko troszkę zaraz po tym Max poda ci swoją krew to bardzo ważne no chyba, że chcesz umrzeć.
Zig pokiwał głową na znak, że nie chce umierać poczym ułożył się wygodnie na łóżku.
-Dobra Max zaczynaj.
Sam zaczął naznaczać kręgi wokół pokoju poczym staną na środku i czekając aż Zig wypije krew. Gdy to się stało zaczął wymawiać inkantacje w języku wampirów. Gdy skończył po pokoju rozeszła się błękitna tarcza sam czuł się jak gdyby został w jakiejś próżni ale to tylko na chwile potem już mógł normalnie oddychać.
Zig już spał głębokim snem tak samo jak Fred. Max patrzył na Harrego wyzywająco na co ten uśmiechną się wrednie i poszedł do salonu gdzie wyczarował łóżko i położył się spać oczywiście lewo położył głowę na poduszce a do pokoju wszedł Max podszedł pod łóżko rozebrał się i położył obok ukochanego. Młody wampir udawał ze śpi więc jego narzeczony przytulił go do siebie i pogrążyli się razem w krainie Morfeusza.
***
-Nie no ja tu zwariuje Ginny. Wchodzę tam. –Gregor z minuty na minutę stawał się coraz to bardziej nieznośny kilka razy próbował zajrzeć do pokoju lecz zawsze przyłapywano go na tym. Robiła to Nina, która postanowiła pilnować żeby nikt nie skusił się by zajrzeć do pokoju. Pomagała jej Ginny, która jej się podobała i to bardzo. Chciała by mieć ją przy sobie zawsze. Zależało jej na tej rudowłosej dziewczynie bardziej niż na sobie samej tylko nie wiedziała jak jej to wyznać. Co więcej ona jest hetero więc bała się odrzucenia.
-Nigdzie się nie ruszysz jeśli będzie trzeba to cię do kaloryfera przywiąże i będziesz siedział myślisz, że my się nie martwimy Matt obgryza paznokcie z nerwów. Dean i Seamus wydeptują podłogę w swoim pokoju, zaś Ginny nerwowo wpatruje się w zegarek jeszcze tylko godzina wytrzymaj.
-Ale ja już nie mogę chce być przy nim.
-Wiem Gregor a teraz siądź na fotelu. Wybacz ale przywiąże cię o niego byś nie zrobił nic głupiego najlepiej będzie jak się wszyscy prześpimy albo zagrajmy w karty tak dla zabicia czasu.
-Dobra to gramy w karty w durnia na zadania.
Ginny zawołała Deana i Seamusa. W tym czasie Nina wyczarowała stół i krzesła w salonie prze lewitowała tam Gregora który był przywiązany do fotela i zasiedli do gry.
***
-Ciekawe co oni tam robią znając Gregora to pewnie on próbuje się do pokoju dorwać. Rzekł smutno Harry poczym spojrzał na Freda.
-Nie smuć się kochanie jemu nic nie będzie. Miną już tydzień pamiętaj, że ty właśnie tyle spałeś. Tyle, że ty masz wielka moc oni są o wiele słabsi od cb więc podejrzewam, że obudzą się nie wcześniej niż za 4 dni.
-Nie chce mi się tyle czekać idę do nich.
-Co??? O nie, nie zostawiaj mnie samego!!!
-To będzie twoja kara ale ja nie będę tam długo sprawdzę co robią, wezmę krew i wracam. --Po tych słowach schylił się i pocałował namiętnie Maxa po czym opuścił pokój. Wszedł do salonu wspólnego oczywiście te piętro zostało wykupione na stałe więc mogli sobie za pomocą magii poprzestawiać pokoje jak i dorobić nowe. Tak więc wyszedł do dużego salonu drzwiami do wyjścia była winda przy niej były wieszaki. Salon miał 4 drzwi w tym winda jedne drzwi prowadziły na korytarz gdzie mieściły się pokoje Giny , Niny i Mata. Drugie prowadziły do pokoju Harrego i Ziga. Trzecie z których właśnie przyszedł prowadzą do dwóch pokoi Deana i Seamusa jak i pokoju Freda i Gregora. Pokój wspólny był w kolorach morskiej zieleni i w kolorze piasku zaczął się rozglądać w poszukiwaniu całej jako, że był trochę rozkojarzony nie zauważył, że wszyscy patrzą na niego siedząc przy stole na którym leżały karty gdy ich zauważył uśmiechną się i podszedł bliżej ledwo zrobił krok a otoczył go wianuszek złożony z przyjaciół no prócz Gregora który był przywiązany do fotela.
-Harry mów jak Fred i Zig.
- Śpią ich stan jest stabilny nie martwcie się jak wstaną będziecie musieli przy nich uważać.
-Jak to? Gregor przestraszony patrzył na Harrego z panika w oczach.
-Posłuchajcie oni będą nowonarodzonymi wampirami będzie ciężko im przyzwyczaić się. Dla tego też będzie ciężko z przemiana każdego z was.
-Czemu przecież ty i Max nas przemienicie.
Harry pokiwał smutno głową dając im znak, że tak nie będzie.
-To wymaga dużego pokładu energii poza tym ja mogę przemienić kogoś w wampira raz na rok tak jak Max a nowonarodzeni mogą ukąsić i przemienić 2 razy ponieważ maja nadmiar jadu ale za jakiś miesiąc się to wszystko unormuje.
-A czy będzie to niebezpieczne? --Harry skrzywił się tak Nina trafiła w sedno.
-Tak wiąże się to z ryzykiem nowonarodzeni nie umieją panować nad pragnieniem. Jeśli jest tu ktoś kto nie chce stać się wampirem to niech teraz to powie bo potem nie będzie odwrotu.
Spojrzał na każdego lecz wszyscy stali z minami, które wyrażały zdecydowanie jak i strach.
-A tak zmieniając temat to co wy tu robicie teraz?
-Gramy w karty tak dla zabicia czasu przyłączysz się ?
- Nie mogę musze wracać bo jak się obudzą to muszą wypić krew więc Nina idź do mojego pokoju tam za obrazem jest mały sejf. -Schylił się i wyszeptał jej do ucha kod poczym dokończył –I przynieś mi z tamta całą krew pospiesz się oni mogą obudzić się w każdej chwili. Dziewczyna kiwnęła głową i razem z Ginny pognały do pokoju Harrego.
Wróciły jakieś 4 min później lewitując duży stos woreczków krwi chłopak kiwną głową poczym za pomocą ręki przejął cały ten stos i sam zaczął lewitować pożegnał się z nimi i ruszył w drogę powrotną.
-Wreszcie wróciłeś wież jak mi się nudziło przez te 36 godziny.
-W to nie wątpię. -Zaśmiał się chłopak. Prze lewitował całą krew do lodówki, która wyczarował Max poczym usiadł mu na kolanach.
Zaczęli się namiętnie całować lecz jak zawsze ktoś lub coś musiało im przerwać tym razem okazało się, że był to Fred, który zaczął się budzić.
-No reszcie chodź jeden z nich zaczął się budzić. --Uradował się Harry szybko zszedł z Maxa którego, mina mówiła jedno „Czy on musiał się teraz zacząć budzić?!?” Jednak wstał szybko z fotela kazał Harremu naszykować kufel pełen krwi na wszelki wypadek. Po czym podszedł do łóżka Freda i zaczął sprawdzać czy z nim wszystko porządku. Po jakiś 30 minutach chłopak otworzył oczy i i spojrzał na Maxa pierwsze co zrobił to odsunął się od niego a jego mina wyrażała strach z jego twarzy można było wyczytać nieme pytanie „kim jesteś”
-Spokojnie. –odezwał się stojący nieopodal Harry.
-To jest mój narzeczony o którym ci wspomniałem Fred. Pamiętasz?
--Chłopak nie pewnie kiwną głową a potem spytał –Co się stało?
-Ech ja jak za pewne wież jestem wampirem jako że my Wampiry jesteśmy szalenie zazdrośni to nie panujemy nad swoim zachowaniem w obliczu sytuacji które mogą doprowadzić do tego że, ich partner/partnerka może zdradzić.
-Czy to oznacza….
-Tak Fred jesteś wampirem Harry próbował cię uratować za pomocą magii ale to nie dało rady więc cię przemienił.
--Z ust jego przyjaciela dało się usłyszeć ciche… Och
Lecz nie tym momencie Max podał mu kielich.
-Co to?
-A jak myślisz? To jest krew wypij tyle ile możesz potem się połóż musisz odpocząć.
Gdy wypił zadał mu następne pytanie.
-Gdzie reszta, gdzie Gregor???
-Siedzą w salonie i przygotowują się mentalnie na przemianę.
-Jak to???
-Każdy z nich chce przemienić się w wampira jak ty, my czy leżący nieopodal Zig. Ale żeby tego dokonać potrzebni nam jesteście wy ponieważ staliście się nowonarodzonymi przez co macie nadmiar jadu dzięki któremu dojdzie do szybszej przemiany was wszystkich. Teraz śpij bo potem jak się Zig obudzi będziesz musiał przemienić 2 osoby.
-No dobra ale czy nie skrzywdzę ich?
-To bardzo możliwe, ale nie martw się o to, my tu jeszcze jesteśmy a teraz śpij.

Po tych słowach Max wziął rękę Harrego i pociągną do Bawialni a na drzwiach wyczarował plakietkę „Nie Przeszkadzać” 

1 komentarz:

  1. Witam,
    no i wszyscy postanowili zostać wampirami, George bardzo martwi się o swojego brata....
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń