-Och Harry jak ja za tobą
tęskniłem. Szepną Max gdy się od siebie oderwali. Zielonooki
uśmiechną się poczym przyciągną go do następnego pocałunku.
Uchylił usta by wpuścić język swego narzeczonego ten z chęcią
zaczął badać wnętrze jego buzi. Rozbierali się wzajemnie badając
tak dobrze znane sobie wzajemnie ciała. Ich umysły były pełne
miłości a ciała pragnęły dotyku drugiej osoby. Niebieskooki
schodził powoli po nagim i umięśnionym torsie młodego wampira
zostawiając czerwone ślady, które niedługo zmienią się w
malinki.
Dotarł do sutków Harrego
lizną jeden na co nastolatek wciągną gwałtownie powietrze.
Uśmiechną się i zaczął delikatnie gryźć jeden sutek zaś drugi
pobudzać palcami.
Harry wił się pod
dotykiem ukochanego. Każde miejsce, które dotykał Max paliły
jakby ktoś przyłożył tam rozgrzany metal. Po chwili ujrzał jak
niebieskooki puszcza sutki i schodzi niżej zataczając kółka na
brzuchu. A następnie chucha na jego erekcje. Poczuł jak przez jego
ciało przeszedł prądzik przez co nabrał gwałtownie powietrza zaś
jego umysł przysłoniła mgiełka i właśnie przez nią widział
jak Max bierze go w usta.
-Ach…. --Jęknął
chłopak czując usta które poruszały się po jego członku dając
mu rozkosz.
Max słuchał jęków,
które były muzyką dla jego ucha na przemian liżąc i ssąc
erekcje Pottera. Uśmiechną się do siebie w myślach czując
nasienie chłopaka.
By szybko nie doszedł
pozostawił jego przyrodzenie w spokoju zajął się za to jego
słodkim tyłeczkiem
najpierw wsuną jeden palec na co jak zawsze jego ukochany się
spiął. By go rozciągnąć zaczął nim poruszać, chwile później
doszedł drugi palec co wywołało cichy jęk zaś trzeci palec
spowodował iż chłopak zaczął wić się pod nim. Nagle ni z tond
ni z owąd został pociągnięty do głębokiego pocałunku poczym
zabrał palce i nie przerywając całowania Pottera wszedł w niego
jednym pchnięciem. Jako, że Potter był przyzwyczajony do bólu to
nic nie pisną czy nawet się nie skrzywił jedyne co zrobił to
odchylił głowę dając Maxowi dostęp do szyi którą on zaczął
ssać i lizać zostawiając malinki.
Harry siedział mu na
kolanach całowali się gwałtownie a zarazem namiętnie jak jakby to
był ich pierwszy raz od bardzo dawna byli tak spragnieni siebie
nawzajem iż, było czuć w powietrzu podniecenie, rozkosz a także
pot ich rozgrzanych ciał.
W końcu chłopak doszedł
tak samo jak jego partner razem upadli na łóżko i Max wbił się
kłami w szyje Harrego by po jakimś czasie dał też chłopakowi się
napić ze swojej. Harry czuł się jak w niebie. Krew Maxa dodawała
mu siły była taka słodka taka ciepła i myśl że, należała do
jego ukochanego dodawała mu siły. Oderwał się od jego szyi z
postanowieniem iż nigdy więcej nie opuści go no chyba, że sam na
to sobie zasłuży. Polizał miejsce które ugryzł by rana szybko
zniknęła poczym przytulił się do niego. Machnięciem ręki
niebieskooki sprzątnął ślady tego co się działo poczym
popatrzył Harremu w oczy cisze przerwało pukanie do drzwi.
-Harry jesteś tam ?
-Jestem Nina ale nie
radził bym……. Nie dokończył gdyż w tym momencie do pokoju
weszła cała 7
-…wchodzić - Dokończył
ze znużeniem i przykrył szczelnie kołdrą siebie i Maxa
-H..Harry kto to ?
-To..eee.
-Jestem Max dokończył
starszy wampir ukazując swoje śnieżnobiałe kły.
-Harry nie mów ze to
on?!?
- Tak to on.
-Gdzie Fred?!? Gregor
rozglądał się po pokoju nie ufnie.
Po chwili usłyszał głos
w swojej głowie.
„Fred leży w waszym
pokoju Max go zakatował więc przemieniłem go w wampira jeśli
chcesz to on po przebudzeniu przemieni ciebie”
-Kurwa mać ty cholerny
wampirze coś ty mu zrobił!!!-- Gregor zaczął się drzeć na Maxa
dał mu nawet z liścia w twarz poczym wybiegł do pokoju swojego
ukochanego.
-Harry co się stało?
-Fred oberwał od
rozwścieczonego wampira ale jakoś udało mi się go poskładać no
i przemieniłem go w wampira -Spojrzał smutno na zgromadzonych
poczym powiedział.
-Czy możecie pozwolić
nam się ubrać?!?
-Och jasne- pierwszy
otrząsną się Zig i wyprosił wszystkich z pokoju potem spojrzał
smutno na Harrego i wyszedł z pokoju zamykając drzwi za sobą.
-Wstawaj bo oberwiesz!!
Musimy im wytłumaczyć co się stało.
-Ok to są twoi
przyjaciele? Max pocierał bolący policzek w który uderzył go
Gregor.
-Tak oni jedni nie
odwrócili się kiedy im powiedziałem, że jestem wampirem.
-Rozumiem więc się
pośpieszmy.
30 min
później
Cisze do pokoju Freda i
Gregora przerwało wejście Harrego wraz z Maxem.
W pokoju siedzieli wszyscy
Gregor z Mattem z jednej strony Ginny z Niną z drugiej reszta przy
łóżku na fotelach. Wszyscy w tej chwili patrzyli na Harrego ze
smutkiem i można by powiedzieć, że z lekkim strachem Harry udając,
że tego nie widzi wyczarował sobie i Maxowi fotel poczym zaczął
im opowiadać jak to się stało ich wzrok padał to na jednego to na
drugiego aż wreszcie spoczął na Fredzie.
-…..I tak to było.
Teraz jeśli pozwolicie Fred musi posiedzieć pod zaklęciem czasowym
u nas minie 2h a tam tyle ile on będzie spać jeśli któreś z was
też będzie chciał przejść przemianę wtedy będziemy zamieniać
każdego z was po kolei co 2h zrozumieliście?
Odpowiedziało mu
potakiwanie lecz nikt nie powiedział słowa więc chłopak wstał z
krzesła i zaczął mówić dalej.
-Jeśli teraz zgłosi się
jedna osoba Max zamieni ją a wtedy pójdzie szybciej ale to od was
zależy. Ja nikogo nie zmuszam. Podszedł do okna i wyjrzał przez
nie chwile potem odezwał się Zig.
-Harry ja się zgłaszam,
ale mam pytanie co się wtedy z nami stanie???
-Przejdziecie szkolenie
jak ja będziecie mieli 3 oblicza takie jakie macie teraz, zwierzęce
no i nowe oblicze ale ostrzegam nowe oblicze jest na wszelki wypadek
używa się go gdy chce się uciec przed kimś albo przed czymś
rozumiecie? Nie wolno go wykorzystywać bo będzie źle. A teraz Zig
połóż się na tym łóżku- wyczarował koło szafy łóżko
szpitalne poczym podszedł do reszty i zaczął mówić.
-Słuchajcie teraz
wyjdziecie z pokoju a my się zajmiemy nimi.
-Ja zostaje. -Gregor
siedział zdeterminowany koło lóżka i trzymał ukochanego za rękę.
-Przykro mi Gregor ale
zaklęcie czasowe jest niestabilne. Człowiek będący pod jego
działaniem starzeje się znacznie szybciej. Nie da się tego
zatrzymać a nie chcesz chyba zostawić go samego- tu wskazał na
Freda poczym kontynuował.
-Dobrze skoro już
wszystko uzgodnione to wyjdź cię.
Gregor schylił się by
pocałować ukochanego poczym smutny opuścił pokój a za nim
reszta.
- Zig to zaboli tylko
troszkę zaraz po tym Max poda ci swoją krew to bardzo ważne no
chyba, że chcesz umrzeć.
Zig pokiwał głową na
znak, że nie chce umierać poczym ułożył się wygodnie na łóżku.
-Dobra Max zaczynaj.
Sam zaczął naznaczać
kręgi wokół pokoju poczym staną na środku i czekając aż Zig
wypije krew. Gdy to się stało zaczął wymawiać inkantacje w
języku wampirów. Gdy skończył po pokoju rozeszła się błękitna
tarcza sam czuł się jak gdyby został w jakiejś próżni ale to
tylko na chwile potem już mógł normalnie oddychać.
Zig już spał głębokim
snem tak samo jak Fred. Max patrzył na Harrego wyzywająco na co ten
uśmiechną się wrednie i poszedł do salonu gdzie wyczarował łóżko
i położył się spać oczywiście lewo położył głowę na
poduszce a do pokoju wszedł Max podszedł pod łóżko rozebrał się
i położył obok ukochanego. Młody wampir udawał ze śpi więc
jego narzeczony przytulił go do siebie i pogrążyli się razem w
krainie Morfeusza.
***
-Nie no ja tu zwariuje
Ginny. Wchodzę tam. –Gregor z minuty na minutę stawał się coraz
to bardziej nieznośny kilka razy próbował zajrzeć do pokoju lecz
zawsze przyłapywano go na tym. Robiła to Nina, która postanowiła
pilnować żeby nikt nie skusił się by zajrzeć do pokoju. Pomagała
jej Ginny, która jej się podobała i to bardzo. Chciała by mieć
ją przy sobie zawsze. Zależało jej na tej rudowłosej dziewczynie
bardziej niż na sobie samej tylko nie wiedziała jak jej to wyznać.
Co więcej ona jest hetero więc bała się odrzucenia.
-Nigdzie się nie ruszysz
jeśli będzie trzeba to cię do kaloryfera przywiąże i będziesz
siedział myślisz, że my się nie martwimy Matt obgryza paznokcie z
nerwów. Dean i Seamus wydeptują podłogę w swoim pokoju, zaś
Ginny nerwowo wpatruje się w zegarek jeszcze tylko godzina
wytrzymaj.
-Ale ja już nie mogę
chce być przy nim.
-Wiem Gregor a teraz
siądź na fotelu. Wybacz ale przywiąże cię o niego byś nie
zrobił nic głupiego najlepiej będzie jak się wszyscy prześpimy
albo zagrajmy w karty tak dla zabicia czasu.
-Dobra to gramy w karty w
durnia na zadania.
Ginny zawołała Deana i
Seamusa. W tym czasie Nina wyczarowała stół i krzesła w salonie
prze lewitowała tam Gregora który był przywiązany do fotela i
zasiedli do gry.
***
-Ciekawe co oni tam robią
znając Gregora to pewnie on próbuje się do pokoju dorwać. Rzekł
smutno Harry poczym spojrzał na Freda.
-Nie smuć się kochanie
jemu nic nie będzie. Miną już tydzień pamiętaj, że ty właśnie
tyle spałeś. Tyle, że ty masz wielka moc oni są o wiele słabsi
od cb więc podejrzewam, że obudzą się nie wcześniej niż za 4
dni.
-Nie chce mi się tyle
czekać idę do nich.
-Co??? O nie, nie
zostawiaj mnie samego!!!
-To będzie twoja kara ale
ja nie będę tam długo sprawdzę co robią, wezmę krew i wracam.
--Po tych słowach schylił się i pocałował namiętnie Maxa po
czym opuścił pokój. Wszedł do salonu wspólnego oczywiście te
piętro zostało wykupione na stałe więc mogli sobie za pomocą
magii poprzestawiać pokoje jak i dorobić nowe. Tak więc wyszedł
do dużego salonu drzwiami do wyjścia była winda przy niej były
wieszaki. Salon miał 4 drzwi w tym winda jedne drzwi prowadziły na
korytarz gdzie mieściły się pokoje Giny , Niny i Mata. Drugie
prowadziły do pokoju Harrego i Ziga. Trzecie z których właśnie
przyszedł prowadzą do dwóch pokoi Deana i Seamusa jak i pokoju
Freda i Gregora. Pokój wspólny był w kolorach morskiej zieleni i
w kolorze piasku zaczął się rozglądać w poszukiwaniu całej
jako, że był trochę rozkojarzony nie zauważył, że wszyscy
patrzą na niego siedząc przy stole na którym leżały karty gdy
ich zauważył uśmiechną się i podszedł bliżej ledwo zrobił
krok a otoczył go wianuszek złożony z przyjaciół no prócz
Gregora który był przywiązany do fotela.
-Harry mów jak Fred i
Zig.
- Śpią ich stan jest
stabilny nie martwcie się jak wstaną będziecie musieli przy nich
uważać.
-Jak to? Gregor
przestraszony patrzył na Harrego z panika w oczach.
-Posłuchajcie oni będą
nowonarodzonymi wampirami będzie ciężko im przyzwyczaić się. Dla
tego też będzie ciężko z przemiana każdego z was.
-Czemu przecież ty i Max
nas przemienicie.
Harry pokiwał smutno
głową dając im znak, że tak nie będzie.
-To wymaga dużego pokładu
energii poza tym ja mogę przemienić kogoś w wampira raz na rok tak
jak Max a nowonarodzeni mogą ukąsić i przemienić 2 razy ponieważ
maja nadmiar jadu ale za jakiś miesiąc się to wszystko unormuje.
-A czy będzie to
niebezpieczne? --Harry skrzywił się tak Nina trafiła w sedno.
-Tak wiąże się to z
ryzykiem nowonarodzeni nie umieją panować nad pragnieniem. Jeśli
jest tu ktoś kto nie chce stać się wampirem to niech teraz to
powie bo potem nie będzie odwrotu.
Spojrzał na każdego lecz
wszyscy stali z minami, które wyrażały zdecydowanie jak i strach.
-A tak zmieniając temat
to co wy tu robicie teraz?
-Gramy w karty tak dla
zabicia czasu przyłączysz się ?
- Nie mogę musze wracać
bo jak się obudzą to muszą wypić krew więc Nina idź do mojego
pokoju tam za obrazem jest mały sejf. -Schylił się i wyszeptał
jej do ucha kod poczym dokończył –I przynieś mi z tamta całą
krew pospiesz się oni mogą obudzić się w każdej chwili.
Dziewczyna kiwnęła głową i razem z Ginny pognały do pokoju
Harrego.
Wróciły jakieś 4 min
później lewitując duży stos woreczków krwi chłopak kiwną
głową poczym za pomocą ręki przejął cały ten stos i sam zaczął
lewitować pożegnał się z nimi i ruszył w drogę powrotną.
-Wreszcie wróciłeś wież
jak mi się nudziło przez te 36 godziny.
-W to nie wątpię.
-Zaśmiał się chłopak. Prze lewitował całą krew do lodówki,
która wyczarował Max poczym usiadł mu na kolanach.
Zaczęli się namiętnie
całować lecz jak zawsze ktoś lub coś musiało im przerwać tym
razem okazało się, że był to Fred, który zaczął się budzić.
-No reszcie chodź jeden z
nich zaczął się budzić. --Uradował się Harry szybko zszedł z
Maxa którego, mina mówiła jedno „Czy on musiał się teraz
zacząć budzić?!?” Jednak wstał szybko z fotela kazał Harremu
naszykować kufel pełen krwi na wszelki wypadek. Po czym podszedł
do łóżka Freda i zaczął sprawdzać czy z nim wszystko porządku.
Po jakiś 30 minutach chłopak otworzył oczy i i spojrzał na Maxa
pierwsze co zrobił to odsunął się od niego a jego mina wyrażała
strach z jego twarzy można było wyczytać nieme pytanie „kim
jesteś”
-Spokojnie. –odezwał
się stojący nieopodal Harry.
-To jest mój narzeczony o
którym ci wspomniałem Fred. Pamiętasz?
--Chłopak nie pewnie
kiwną głową a potem spytał –Co się stało?
-Ech ja jak za pewne wież
jestem wampirem jako że my Wampiry jesteśmy szalenie zazdrośni to
nie panujemy nad swoim zachowaniem w obliczu sytuacji które mogą
doprowadzić do tego że, ich partner/partnerka może zdradzić.
-Czy to oznacza….
-Tak Fred jesteś wampirem
Harry próbował cię uratować za pomocą magii ale to nie dało
rady więc cię przemienił.
--Z ust jego przyjaciela
dało się usłyszeć ciche… Och
Lecz nie tym momencie Max
podał mu kielich.
-Co to?
-A jak myślisz? To jest
krew wypij tyle ile możesz potem się połóż musisz odpocząć.
Gdy wypił zadał mu
następne pytanie.
-Gdzie reszta, gdzie
Gregor???
-Siedzą w salonie i
przygotowują się mentalnie na przemianę.
-Jak to???
-Każdy z nich chce
przemienić się w wampira jak ty, my czy leżący nieopodal Zig. Ale
żeby tego dokonać potrzebni nam jesteście wy ponieważ staliście
się nowonarodzonymi przez co macie nadmiar jadu dzięki któremu
dojdzie do szybszej przemiany was wszystkich. Teraz śpij bo potem
jak się Zig obudzi będziesz musiał przemienić 2 osoby.
-No dobra ale czy nie
skrzywdzę ich?
-To bardzo możliwe, ale
nie martw się o to, my tu jeszcze jesteśmy a teraz śpij.
Po tych słowach Max wziął
rękę Harrego i pociągną do Bawialni a na drzwiach wyczarował
plakietkę „Nie Przeszkadzać”
Witam,
OdpowiedzUsuńno i wszyscy postanowili zostać wampirami, George bardzo martwi się o swojego brata....
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie