Obudziły go promienie
słońca i śpiew ptaków czuł się jakoś inaczej. Otworzył oczy
by od razu je zamknąć, gdyż było zbyt jasno.
„Czy to jest niebo?”
pomyślał i ponownie je otworzył.
Jego oczom ukazał się
zielony baldachim. Dość niepewnie zaczął się rozglądać.
Okazało się, że znajdował się w niewielkim pokoju takiego samego
koloru ścian jak jego oczy. Było w nim wyjście na balkon jak i 2
pary drzwi a to co za nimi się znajdywało, było niewiadomą. W
pokoju stała szafa, komoda i fotel w którym o dziwo ktoś spał.
Zielonooki próbował się podnieść lecz przeszył go ostry ból w
klatce piersiowej. Opadł bezsilnie na poduszki. Spojrzawszy w dół
i ujrzał bandaże. Musiał wiec przyznać przed sobą, że to jednak
nie jest niebo i że to też nie piekło.
Jego rozmyślania przerwał
męski głos.
-Nie radzę się podnosić.
Rany niedawno się zagoiły więc musisz odpoczywać Harry.
-Gdzie jestem i kim ty
jesteś?
-Jesteś u mnie w domu a
ja jestem Max.
-Jakim cudem..
-Żyjesz? To proste. Ja
cię uratowałem i żeby to zrobić musiałem przemienić cię w
Vampira.
-Dlaczego?
-Co dlaczego?- Zdziwił
się Max. Myślał że chłopak zacznie histeryzować a tu taka
reakcja.
-Dlaczego mnie uratowałeś?
-Dowiesz się nie długo.
A teraz masz wypij to.
Mężczyzna podał mu
kielich z czerwoną cieczą chłopak przyjrzał się lecz wzrok mu
się rozmazywał .
-Co to?
-Krew wypij to lepiej się
poczujesz i rany się szybciej zagoją.
-Nie lubię krwi nie masz
czegoś innego?
-Niestety nie. A teraz
pij.
Kruczowłosy chłopak
chcąc nie chcąc wypił zawartość kielicha i ze zdziwieniem
stwierdził że mu smakuje.
Gdy skończył oddał
kielich właścicielowi po chwili wzrok mu się wyostrzył jak i inne
narządy teraz spojrzał na mężczyznę . Ujrzał dobrze zbudowanego
i nieziemsko przystojnego chłopaka miał on najwyżej 17 lat czyli
był starszy od Harrego o rok. Krótkie czarne włosy opadały mu na
niebieskie oczy.
-Dziś masz wolne od jutra
zaczynamy trening.- Oświadczył władczo i usiadł powrotem na
miejsce. Harry patrzył jak zahipnotyzowany w oczy starszego Vampira,
które zmieniały barwę z niebieskiego na czerwone i z powrotem.
Miał tyle pytań, jednak na razie najbardziej męczyło go to ile
spał. Vampir jakby czytając w jego głowie powiedział:
-Spałeś tydzień.
-Cooooo !?!
-Nie martw się chłopie
na mój dom zostało rzucone zaklęcie pętli czasowej, więc kiedy
tu minie miesiąc tam zaledwie 2 dni.
-Aha, a czemu twoje oczy
zmieniają barwę na czerwono?
-Jak już mówiłem na
wszystkie pytania odpowiem nie długo.
Vampir uśmiechną się do
Harrego, aż przyprawił go o szybsze bicie serca. Co oczywiście
sam usłyszał.
-Ok. A o co chodzi z tym
treningiem?
-Jutro ci powiem dziś
musisz odpoczywać.-Stwierdził niebieskooki i podniósł się z
fotela by skierować swe kroki do drzwi, które zapewne były
skierowane na korytarz.
Przed wyjściem Harry
usłyszał jeszcze.
-Mam pokój na wprost
jakby co to tam mnie znajdziesz.
Po chwili drzwi się za
min zamknęły cichutko.
Harry oklapł na poduszki.
Teraz dopiero zdał sobie sprawę co się stało. Ruchem ręki
wyczarował lusterko spojrzał w nie i ujrzał siebie. Teraz był
przystojniejszy.
Jego wzrok padł na zęby
i ze zdziwieniem stwierdził że są normalne.
-„Pewnie gdy poczuje
krew tak się dzieje”- pomyślał.
W końcu po jakimś czasie
dal sobie z tym spokój. Gdy był na granicy jawy i snu przez umysł
przeszła mu jedna myśl:
-„Co sobie o mnie
pomyślą przyjaciele jak się dowiedzą.”- Nie zdążył nad tym
pomyśleć, gdyż wpadł w ramiona morfeusza.
***
Obudziło go pukanie do
drzwi .
-Harry to ja Max. Mogę
wejść?
-Jasne wejdź.
Drzwi się otworzyły i do
pokoju wszedł ten sam chłopak co wczoraj ubrany w biały
bezrękawnik i niebieskie spodenki. Okazało się, że był wyższy
od Harrego co mu się spodobało.
Chłopak spojrzał mu w
oczy i ujrzał tak samo zmieniające się oczy. W tym momencie
zapragną jednego a mianowicie Maxa i co bo bardzo zdziwiło chciał
go poczuć w sobie.
Ale nie zamierzał czekać
na jego ruch sam chciał wcielić swój plan w życie.
Tak więc wstał z łóżka
i nie zważając na to, że jest w slipach ruszył do łazienki po
drodze zahaczył o Szafkę z której wygrzebał jakieś ciuchy.
Po kąpieli wyszedł już
zupełnie ubrany w koszulkę do końca nie dopiętą jak i czarne
dżinsy opinające jego zgrabny tyłek i oparł się o szafę.
-Gdzie moje ubrania?
-Zostały wywalone. My
vampiry nie możemy pozwolić sobie na takie zaniedbanie.
-Ok. A gdzie moja różdżka
peleryna niewidka jak i inne rzeczy?
-Schowane w bezpiecznym
miejscu ale i tak obaj wiemy, że i bez nich sobie
Świetnie radzisz.
-Z kąt wież…. Zaraz,
więc to ty mnie obserwowałeś?
-Może?
-Tak czy nie???
-Zbyt dużo chciałbyś
wiedzieć. A teraz chodź idziemy na śniadanie.
Potem mamy trening.
-A co będziemy trenować?
-Magie starożytną,
Vampirzą i twoją kondycje. Nauczę cie też panować nad wampirze
naturą i zmieniać się w inną formę czyli człowieka tylko
będziesz inaczej wyglądał. A teraz chodźmy.
Wyszli z pokoju i znaleźli
się w bogato zdobionym korytarzu. Podłoga była z marmuru a na
ścianach wisiały magiczne obrazy podobne do tych w Hogwarcie tyle,
że one przedstawiały innych ludzi.
Szli tym korytarzem i
stanęli na wprost wielkich mosiężnych drzwi. Max podszedł i pchną
je lekko a one się otworzyły. wszedł do środka gestem zapraszając
Harrego by podążył za nim.
Kruczowłosy chłopak
wszedł do pomieszczenia, które okazało się być Jadalnią.
Podłoga była wyłożona płytkami a na ścianach co dziwne nie było
obrazów lecz piękna tapeta w paski. na stole stała bogato zdobiona
zastawa zaś ten stół był nakryty tylko dla dwóch osób.
„czuje się jakbym był
na jakiejś randce.” -pomyślał chłopak
-tu jest miejsce dla
ciebie Harry.
Max wskazał mu miejsce na
wprost siebie i sam usiadł do stołu.
Klasną w dłonie a obok
niego pojawił się skrzat ubrany w marynarkę i uśmiechnięty.
- W czym mogę służyć
paniczu?
-Witaj Patryku przynieś
śniadanie dla dwóch osób krew także.
-Tak jest paniczu.
Po chwili skrzat znikną.
A przed nimi pojawiły się naleśniki z dżemem, jajka z bekonem,
dzbanek z kawą, herbatą, sokiem i dwa kieliszki krwi.
-No to smacznego Harry
najpierw zjedz a potem napij się krwi dobrze?
Chłopak energicznie
pokręcił głową że się zgadza i zabrał się za naleśniki
Max kątem oka spoglądał
na chłopaka chciał mu powiedzieć wszystko lecz nie mógł takie są
zasady. Skrzywił się co ni uszło uwadze chłopaka.
-Czy coś się stało,
może coś cię boli?
-Nie nie wszystko ok.
-Na pewno?
-Tak.
Na potwierdzenie swoich
słów uśmiechną się do zielonookiego na co ten wbił wzrok w
talerz.
Gdy kończyli jeść Max
zaprowadził Harrego do sali treningowej tam zaczął go uczyć.
-Nie. Nie tak Harry,
pamiętaj by nie myśleć twoje odruchy mają być bez warunkowe
musisz się skupić.
Max okazał się być
dobrym nauczycielem. Dwie godziny ćwiczyli kondycje jego mentor
pokazał mu proces przemiany i wytłumaczył, że spokojnie zajmie mu
to jakiś miesiąc bo on jest silniejszy nawet od niebieskookiego.
3 godziny zajęły mu
podstawy magii starożytnej potem był obiad następnie 3 godziny
podstaw z magii wampirów i kolacja. Codziennie ćwiczyli Max nawet
dał mu księgi, z których miał się nauczyć podstaw. Harremu się
to co raz bardziej podobało poznawał Maxa coraz bardziej i bardzo
go polubił czasem nawet przyłapywał się na tym jak myśli o nim
ale to normalne jak się kogoś lubi
Przynajmniej tak to sobie
tłumaczył, aż pewnej nocy mu się nie przyśnił.
Wspomnienie
snu
Stał w na balkonie i się
rozglądał tylko za czym? Nie wiedział.
Naglę jakieś silne
ramiona złapały go w pasie a na swojej szyi poczuł ciepły oddech.
-szukałem cię kochanie.
Ten głos był mu tak
dobrze znany nie chciał coś powiedzieć nie mógł i nagle z jego
ust wydobyły się słowa:
-Wiem Max ale musiałem
pomyśleć.
Odwrócił się w jego
stronę i pocałował Mocno a zrazem namiętnie.
Niebieskooki nie
pozostawał dłużny zmusił go by splótł nogi wokół jego tali
I zaniósł swego
ukochanego do pokoju.
Machnięciem ręki
pozbawił ich ubrań położył go na łóżku.
Powoli zaczął z chodzić
niżej zostawiając czerwone plamki jak i mokre ślady.
Harry czul się jak w
niebie każde miejsce na skórze którego dotkną Max paliły jakby
ktoś przyłożył tam żelazo i jego erekcja domagała się
pieszczot. Jęczał i wymawiał to wykrzykiwał jego imię.
Max doszedł do jego
pulsującego członka z zamiarem wzięcia go do buzi
Lecz wtedy Harry się
obudził.
Koniec
wspomnienia sennego
„ech co ja robie nie
powinienem o tym śnie myśleć…. Kurwa mac skup się”
Takie słowa kierował do
siebie gdy leżał na łóżku. Ten sen, który miał przed chwilą,
chciał by stał się rzeczywistością ale cuda się nie zdarzają
więc trzeba o tym zapomnieć i chodź próbował zapomnieć to nie
mógł
Ciągle przed oczami
przelatywała mu scena kiedy to Max ma właśnie wziąć jego członka
do ust.
„do jasnej cholery!!!”
-wrzasną w myślach zerwał się z łóżka i poszedł do łazienki
by się zaspokoić. Usiadł przy ścianie i wyjął swoją erekcje ze
spodenek piżamy i zaczął powoli poruszać ręką po członku
myśląc o tym co mu się śniło.
Wspomnienie nagiego Maxa
nie dawało mu spokoju. Zagryzł wargę, aż do krwi ale i tak
wydawał ciche jęki. W końcu doszedł rozlewając się po ręku.
Wstał z podłogi i podszedł do umywalki
„i jak ja teraz spojrzę
mu w oczy!?!”-pomyślał zażenowany i doprowadzając siebie do
porządku wyszedł z łazienki.
Nie mógł spać tak więc
wziął księgę do Magii starożytnej i zaczął ją czytać gdyż,
Książkę o Vampirzej
magii ma już w małym palcu jak i inne dziedziny, których nauczał
go Max.
-To będzie długi dzień.
-Stwierdził na głos i odłożył przeczytaną książkę na biurko
by oddać się ramiona Morfeusza.
Witam,
OdpowiedzUsuńwięc jest Harry teraz wampirem i ten sen, ja chcę Harrego dominującego i co Max ukrywa przed nim..
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie