wtorek, 11 sierpnia 2015

Rozdział 5

Obudziły go promienie słońca i śpiew ptaków czuł się jakoś inaczej. Otworzył oczy by od razu je zamknąć, gdyż było zbyt jasno.
Czy to jest niebo?” pomyślał i ponownie je otworzył.
Jego oczom ukazał się zielony baldachim. Dość niepewnie zaczął się rozglądać. Okazało się, że znajdował się w niewielkim pokoju takiego samego koloru ścian jak jego oczy. Było w nim wyjście na balkon jak i 2 pary drzwi a to co za nimi się znajdywało, było niewiadomą. W pokoju stała szafa, komoda i fotel w którym o dziwo ktoś spał. Zielonooki próbował się podnieść lecz przeszył go ostry ból w klatce piersiowej. Opadł bezsilnie na poduszki. Spojrzawszy w dół i ujrzał bandaże. Musiał wiec przyznać przed sobą, że to jednak nie jest niebo i że to też nie piekło.
Jego rozmyślania przerwał męski głos.
-Nie radzę się podnosić. Rany niedawno się zagoiły więc musisz odpoczywać Harry.
-Gdzie jestem i kim ty jesteś?
-Jesteś u mnie w domu a ja jestem Max.
-Jakim cudem..
-Żyjesz? To proste. Ja cię uratowałem i żeby to zrobić musiałem przemienić cię w Vampira.
-Dlaczego?
-Co dlaczego?- Zdziwił się Max. Myślał że chłopak zacznie histeryzować a tu taka reakcja.
-Dlaczego mnie uratowałeś?
-Dowiesz się nie długo. A teraz masz wypij to.
Mężczyzna podał mu kielich z czerwoną cieczą chłopak przyjrzał się lecz wzrok mu się rozmazywał .
-Co to?
-Krew wypij to lepiej się poczujesz i rany się szybciej zagoją.
-Nie lubię krwi nie masz czegoś innego?
-Niestety nie. A teraz pij.
Kruczowłosy chłopak chcąc nie chcąc wypił zawartość kielicha i ze zdziwieniem stwierdził że mu smakuje.
Gdy skończył oddał kielich właścicielowi po chwili wzrok mu się wyostrzył jak i inne narządy teraz spojrzał na mężczyznę . Ujrzał dobrze zbudowanego i nieziemsko przystojnego chłopaka miał on najwyżej 17 lat czyli był starszy od Harrego o rok. Krótkie czarne włosy opadały mu na niebieskie oczy.
-Dziś masz wolne od jutra zaczynamy trening.- Oświadczył władczo i usiadł powrotem na miejsce. Harry patrzył jak zahipnotyzowany w oczy starszego Vampira, które zmieniały barwę z niebieskiego na czerwone i z powrotem. Miał tyle pytań, jednak na razie najbardziej męczyło go to ile spał. Vampir jakby czytając w jego głowie powiedział:
-Spałeś tydzień.
-Cooooo !?!
-Nie martw się chłopie na mój dom zostało rzucone zaklęcie pętli czasowej, więc kiedy tu minie miesiąc tam zaledwie 2 dni.
-Aha, a czemu twoje oczy zmieniają barwę na czerwono?
-Jak już mówiłem na wszystkie pytania odpowiem nie długo.
Vampir uśmiechną się do Harrego, aż przyprawił go o szybsze bicie serca. Co oczywiście sam usłyszał.
-Ok. A o co chodzi z tym treningiem?
-Jutro ci powiem dziś musisz odpoczywać.-Stwierdził niebieskooki i podniósł się z fotela by skierować swe kroki do drzwi, które zapewne były skierowane na korytarz.
Przed wyjściem Harry usłyszał jeszcze.
-Mam pokój na wprost jakby co to tam mnie znajdziesz.
Po chwili drzwi się za min zamknęły cichutko.
Harry oklapł na poduszki. Teraz dopiero zdał sobie sprawę co się stało. Ruchem ręki wyczarował lusterko spojrzał w nie i ujrzał siebie. Teraz był przystojniejszy.
Jego wzrok padł na zęby i ze zdziwieniem stwierdził że są normalne.
-„Pewnie gdy poczuje krew tak się dzieje”- pomyślał.
W końcu po jakimś czasie dal sobie z tym spokój. Gdy był na granicy jawy i snu przez umysł przeszła mu jedna myśl:
-„Co sobie o mnie pomyślą przyjaciele jak się dowiedzą.”- Nie zdążył nad tym pomyśleć, gdyż wpadł w ramiona morfeusza.
***
Obudziło go pukanie do drzwi .
-Harry to ja Max. Mogę wejść?
-Jasne wejdź.
Drzwi się otworzyły i do pokoju wszedł ten sam chłopak co wczoraj ubrany w biały bezrękawnik i niebieskie spodenki. Okazało się, że był wyższy od Harrego co mu się spodobało.
Chłopak spojrzał mu w oczy i ujrzał tak samo zmieniające się oczy. W tym momencie zapragną jednego a mianowicie Maxa i co bo bardzo zdziwiło chciał go poczuć w sobie.
Ale nie zamierzał czekać na jego ruch sam chciał wcielić swój plan w życie.
Tak więc wstał z łóżka i nie zważając na to, że jest w slipach ruszył do łazienki po drodze zahaczył o Szafkę z której wygrzebał jakieś ciuchy.
Po kąpieli wyszedł już zupełnie ubrany w koszulkę do końca nie dopiętą jak i czarne dżinsy opinające jego zgrabny tyłek i oparł się o szafę.
-Gdzie moje ubrania?
-Zostały wywalone. My vampiry nie możemy pozwolić sobie na takie zaniedbanie.
-Ok. A gdzie moja różdżka peleryna niewidka jak i inne rzeczy?
-Schowane w bezpiecznym miejscu ale i tak obaj wiemy, że i bez nich sobie
Świetnie radzisz.
-Z kąt wież…. Zaraz, więc to ty mnie obserwowałeś?
-Może?
-Tak czy nie???
-Zbyt dużo chciałbyś wiedzieć. A teraz chodź idziemy na śniadanie.
Potem mamy trening.
-A co będziemy trenować?
-Magie starożytną, Vampirzą i twoją kondycje. Nauczę cie też panować nad wampirze naturą i zmieniać się w inną formę czyli człowieka tylko będziesz inaczej wyglądał. A teraz chodźmy.
Wyszli z pokoju i znaleźli się w bogato zdobionym korytarzu. Podłoga była z marmuru a na ścianach wisiały magiczne obrazy podobne do tych w Hogwarcie tyle, że one przedstawiały innych ludzi.
Szli tym korytarzem i stanęli na wprost wielkich mosiężnych drzwi. Max podszedł i pchną je lekko a one się otworzyły. wszedł do środka gestem zapraszając Harrego by podążył za nim.
Kruczowłosy chłopak wszedł do pomieszczenia, które okazało się być Jadalnią. Podłoga była wyłożona płytkami a na ścianach co dziwne nie było obrazów lecz piękna tapeta w paski. na stole stała bogato zdobiona zastawa zaś ten stół był nakryty tylko dla dwóch osób.
czuje się jakbym był na jakiejś randce.” -pomyślał chłopak
-tu jest miejsce dla ciebie Harry.
Max wskazał mu miejsce na wprost siebie i sam usiadł do stołu.
Klasną w dłonie a obok niego pojawił się skrzat ubrany w marynarkę i uśmiechnięty.
- W czym mogę służyć paniczu?
-Witaj Patryku przynieś śniadanie dla dwóch osób krew także.
-Tak jest paniczu.
Po chwili skrzat znikną. A przed nimi pojawiły się naleśniki z dżemem, jajka z bekonem, dzbanek z kawą, herbatą, sokiem i dwa kieliszki krwi.
-No to smacznego Harry najpierw zjedz a potem napij się krwi dobrze?
Chłopak energicznie pokręcił głową że się zgadza i zabrał się za naleśniki
Max kątem oka spoglądał na chłopaka chciał mu powiedzieć wszystko lecz nie mógł takie są zasady. Skrzywił się co ni uszło uwadze chłopaka.
-Czy coś się stało, może coś cię boli?
-Nie nie wszystko ok.
-Na pewno?
-Tak.
Na potwierdzenie swoich słów uśmiechną się do zielonookiego na co ten wbił wzrok w talerz.
Gdy kończyli jeść Max zaprowadził Harrego do sali treningowej tam zaczął go uczyć.
-Nie. Nie tak Harry, pamiętaj by nie myśleć twoje odruchy mają być bez warunkowe musisz się skupić.
Max okazał się być dobrym nauczycielem. Dwie godziny ćwiczyli kondycje jego mentor pokazał mu proces przemiany i wytłumaczył, że spokojnie zajmie mu to jakiś miesiąc bo on jest silniejszy nawet od niebieskookiego.
3 godziny zajęły mu podstawy magii starożytnej potem był obiad następnie 3 godziny podstaw z magii wampirów i kolacja. Codziennie ćwiczyli Max nawet dał mu księgi, z których miał się nauczyć podstaw. Harremu się to co raz bardziej podobało poznawał Maxa coraz bardziej i bardzo go polubił czasem nawet przyłapywał się na tym jak myśli o nim ale to normalne jak się kogoś lubi
Przynajmniej tak to sobie tłumaczył, aż pewnej nocy mu się nie przyśnił.
Wspomnienie snu
Stał w na balkonie i się rozglądał tylko za czym? Nie wiedział.
Naglę jakieś silne ramiona złapały go w pasie a na swojej szyi poczuł ciepły oddech.
-szukałem cię kochanie.
Ten głos był mu tak dobrze znany nie chciał coś powiedzieć nie mógł i nagle z jego ust wydobyły się słowa:
-Wiem Max ale musiałem pomyśleć.
Odwrócił się w jego stronę i pocałował Mocno a zrazem namiętnie.
Niebieskooki nie pozostawał dłużny zmusił go by splótł nogi wokół jego tali
I zaniósł swego ukochanego do pokoju.
Machnięciem ręki pozbawił ich ubrań położył go na łóżku.
Powoli zaczął z chodzić niżej zostawiając czerwone plamki jak i mokre ślady.
Harry czul się jak w niebie każde miejsce na skórze którego dotkną Max paliły jakby ktoś przyłożył tam żelazo i jego erekcja domagała się pieszczot. Jęczał i wymawiał to wykrzykiwał jego imię.
Max doszedł do jego pulsującego członka z zamiarem wzięcia go do buzi
Lecz wtedy Harry się obudził.
Koniec wspomnienia sennego
ech co ja robie nie powinienem o tym śnie myśleć…. Kurwa mac skup się”
Takie słowa kierował do siebie gdy leżał na łóżku. Ten sen, który miał przed chwilą, chciał by stał się rzeczywistością ale cuda się nie zdarzają więc trzeba o tym zapomnieć i chodź próbował zapomnieć to nie mógł
Ciągle przed oczami przelatywała mu scena kiedy to Max ma właśnie wziąć jego członka do ust.
do jasnej cholery!!!” -wrzasną w myślach zerwał się z łóżka i poszedł do łazienki by się zaspokoić. Usiadł przy ścianie i wyjął swoją erekcje ze spodenek piżamy i zaczął powoli poruszać ręką po członku myśląc o tym co mu się śniło.
Wspomnienie nagiego Maxa nie dawało mu spokoju. Zagryzł wargę, aż do krwi ale i tak wydawał ciche jęki. W końcu doszedł rozlewając się po ręku. Wstał z podłogi i podszedł do umywalki
i jak ja teraz spojrzę mu w oczy!?!”-pomyślał zażenowany i doprowadzając siebie do porządku wyszedł z łazienki.
Nie mógł spać tak więc wziął księgę do Magii starożytnej i zaczął ją czytać gdyż,
Książkę o Vampirzej magii ma już w małym palcu jak i inne dziedziny, których nauczał go Max.

-To będzie długi dzień. -Stwierdził na głos i odłożył przeczytaną książkę na biurko by oddać się ramiona Morfeusza. 

1 komentarz:

  1. Witam,
    więc jest Harry teraz wampirem i ten sen, ja chcę Harrego dominującego i co Max ukrywa przed nim..
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń