-Harry to nie możliwe!!!
Albus chroni nas ciebie jest największym czarodziejem to jego się
boi Voldemort…
-Remusie mówię prawdę
ale chyba tylko jedna osoba jest ci wstanie przemówić do rozumu…
„Zaraz wracamy”
zielonooki przekazując tę wieść reszcie podszedł do Remusa
złapał za rękę i zniknęli…
***
Pojawili się przed pewną
mugolską rezydencją Harry szybkim i zgrabnym ruchem przeskoczył
przez ogrodzenie chwile potem dołączył do niego Remus trochę
zdziwiony zachowaniem chłopaka gdy do niego dołączył ruszyli w
stronę domu…
-gdzie my jesteśmy?
-zaraz zobaczysz w tym
miejscu się wychowałem tu mnie nauczono zabijać…
-Harry przecież ty
nienawidzisz tego…
-czego? Zabijania? Och
przestań…. To była tylko pusta bajeczka sprzedana zakonowi i
dropsowi… bo przecież miałem grać waszego rycerzyka ale z tym
już koniec teraz poznacie prawdziwego mnie… chłopak uśmiechnął
sie ale to Nie był zwykły uśmiech kryła się w nim szyderczość
drwina nienawiść a oczy chłopaka były zimne jak lód kryło się
w nich pełno nienawiści i bólu… starszy czarodziej nie zdążył
dokładnie przestudiować twarzy chłopaka gdyż ten odwrócił się
i ponownie skierował swe kroki ku domowi…
Weszli do środka i
zielonooki poprowadził wilkołaka tylko w sobie znanym kierunku w
końcu zatrzymali się przed pewnymi drzwiami. Chłopak zastukał w
nie i słysząc ciche proszę wszedł do środka nie zamykając drzwi
co oznaczało iż były profesor miał pójść za nim.
-Harry co cie tu sprowadza
miałeś być w klubie… Gdzie Max?
-mieliśmy pewne
komplikacje oni są w klubie dalej… mamy gościa…
Ten Moment wybrał Remus
by wejść zielonooki stał przed biurkiem przy którym siedzieli
dwaj jego przyjaciele Zig i Syriusz…
Na jego widok Syriusz
zerwał się na równe nogi.
-Po co go tu sprowadziłeś?
-Syriuszu opowiedz mu
prawdę sądzę ze powinien zobaczyć to wspomnienie które mi
pokazałeś.
-Harry…
-Nie martw się najpierw
wróć do swojego poprzedniego ciała…
Remus nie wiedział o co
chodzi jakie wspomnienie jakie ciało spoglądał to na Harrego to na
jego przyjaciela aż nagle przyjaciel chłopaka zaczął się
zmieniać nie całą minutę później stał przednim jego dawny
przyjaciel martwy przyjaciel Syriusz Black.
-Przecież…. Przecież
ty….
-nie żyje? Nie Remusie
właśnie ze żyje tak w ogóle nie umarłem wampiry nie umierają od
zwykłego głupiego zaklęcia.
-O Merlinie…. Były
profesor zrobił krok w tył potem następny i kolejny Az w końcu
trafił na ścianę.
-chodź ze mną Remusie
pokaże ci całą prawdę o Albusie Dumbledorze
Syriusz wyciągnął dłoń
i zrobił krok w przód następnie czekał wilkołak niepewnie tez
zaczął się zbliżać Az w końcu dotknęli się rekami na początku
Remus zabrał rękę ale w końcu opanował sie i podał mu rękę i
pozwolił by zaprowadzono go do myślodsiewni .
***
-Jak to możliwe ? jak on
mógł!!!!
-On po prostu chce by
Harry odwalił za niego robotę i zginał a sam chce zapanować nad
światem. Tak nam się przynajmniej wydaje…
-Skoro ty jestes wampirem
to znaczy ze Harry tez nim jest…
-Tak profesorze jestem
wampirem jak każdy z moich przyjaciół…
-Ginny Fred i Gregor…
-Tak oni tez ale Remusie
ja ich nie zmuszałem sami chcieli nic nie mogłem zrobić
-Rozumiem…
-A teraz wybacz Remusie
ale musisz złożyć nam wieczystą przysięgę ze nikt się nie
dowie o tym co wież o nas. dobrze?
Były profesor kiwną
głową ciągle był oszołomiony tym co zobaczył jak przez mgłę
widział jak jego ręka podnosi się a jego usta wypowiadają słowa
przysięgi wieczystej rękę jego i Syriusza oplotły złote
łańcuszki zacieśniły się na ich rekach i wsiąkły w nich po
chwili magia wokoło nich opadła a Remusa zwaliło z nóg opadł na
fotel tuż za nim i siedział zamyślony.
-W takim razie ja wracam
do reszty… Harry nie patrząc już na siedzących w gabinecie
mężczyzn ruszył do wyjścia i za brama teleportował się powrotem
do klubu…
-Czemu tak długo..
-Wybaczcie kochani Syriusz
pokazywał Remusowi całą prawdę o Albusie sądzę ze mamy
kolejnego sojusznika..
Uśmiechną się do nich i
pozwolił by Max go objął i razem balowali już do rana.
***
-Haroldzie Jamesie
Potterze gdzie żeś ty się podziewał!!!! Ginny, Fred, Gregor wy
tak samo !!!
-A balowaliśmy w jednym z
barów, ale to tylko bar dla takich jak my. Ludzi hetero tam nie
wpuszczają….
Te słowa zamknęły usta
pani Wesley popatrzyła na swoich synów dziwnie i na swoją córkę
Po chwili odezwała się
Hermiona..
-czegoś tu nie rozumiem….
Skoro Fred i Gregor są gejami (słowo to wręcz wypluła) to czemu
nigdy nie widziałam ich z żadnym innym chłopakiem zawsze pchają
się wszędzie we dwóch…
Chyba że…?
-nie idiotko oni nie są
parą.. Wcześniej tez tak myślałam ale okazało się, że żadnemu
z nich jeszcze żaden chłopak się nie spodobał po prostu czekają
i wypatrują.
Ginny stanęła w obronie
braci i dała im dyskretnie do zrozumienia by przywdziali dobra minę
do złej gry..
-Boże Ginny ty myslałaś
ze ja i Gregor… hahahahhahaahaaaaa
Fred zgiął się w pół
ze śmiechu a Gregor udawał, że jest w szoku a może nie udawał….
Patrzył to na Hermionę to na swoją matkę i z powrotem wszyscy
oczekiwali jego reakcji w końcu jego wzrok spoczął na Fredzie jego
twarz wyrażała obrzydzenie chodź oczy mówiły co innego
-Ja miałbym całować się
z nim!!!! Czy ty żeś kompletnie oszalała?!? Może ta ciąża tak
na ciebie działa?? To jest mój brat co ja mógłbym w nim
widzieć?!? Hmm? Tak dla waszej wiadomości już się z kimś
spotykam. Fred zna go Harry tak samo wy tez może go poznacie..
kiedyś… A teraz idę do pokoju napisać list do mojego mam
nadzieje przyszłego chłopaka może się zgodzi przyjechać do mnie
żeby rozwiać te wasze bzdurne myśli…
Po tych słowach ruszył
na górę po schodach lecz zatrzymał go głos Hermiony
-przepraszam…. To było
głupie Gregor nie musisz tego robić wierze ci Więc nie sprowadzaj
tutaj kolejnego dziwoląga ok…
Po tych słowach Hermiona
weszła do kuchni a cała paczka omijając mamę bliźniaków i Ginny
skierowała się za Gregorem.
***
-Niewiele brakowało…
-Masz racje co my teraz
zrobimy???
-Na razie nic.. poczekajmy
aż będą chcieli spotkania wtedy coś wymyślimy… teraz jednak
nie zawracajmy sobie tym głowy ważne ze odpuścili nam..
-Ale Harry a co jeśli oni
się domyślą?
-Raczej nie nie martwcie
się chłopaki coś wymyślimy
Po tym wszyscy ruszyli do
kuchni by dokuczać Zakonnikom…
I tak przez całe wakacje
dokuczali im, bawili się i podsłuchiwali zebrania zakonu. Chodź
nie musieli bo Remus zawsze mówił im dokładnie o co chodziło na
każdym spotkaniu. Ron i Hermiona mieli brać jutro ślub wiec w
norze trwały przygotowania do tej uroczystości oczywiście Ginny
Fred Gregor musieli pomóc i to robili bez zarzutu bo stała nad nimi
Pani Wesley a gdy tylko się oddalała to oni uciekali w końcu dała
sobie spokój z zaganianiem ich do pracy i poprosiła o pomoc
członków zakonu a ci z ochotą ruszyli do pomocy…
Ceremonia ślubna odbyła
się na zewnątrz byli zaproszeni wszyscy z zakonu cała rodzina
Wesleyów i oczywiście cała paczka Harrego Hermiona która była w
białej sukni ślubnej na nieszczęście ponieważ spryciula zrobiła
sobie jej kopie chyba się domyślała ze ktoś będzie próbował
jej zepsuć ślub i jak się spodziewała następnego ranka w dniu
ślubu ujrzała czarną suknie z dziurami a jakim zaskoczeniem dla
Ginny i Niny było to iż wyszła w białej sukni uśmiechając się
z wyższością. No na początku wszystko było normalne drużbą
Rona był Moody na początku miał to być Charli lub Bill ale ci
się nie zgodzili widząc jak traktuje gejów i Lesbijki jak to ujeli
sami są gejami zaś Remus wykręcił się tym iż Wilkołak nie
może być drużbą u kogoś na ślubie… wesele było spokojne do
czasu gdy Ron nie wydarł się na paczkę Harrego
-jak śmiecie robić to
tak otwarcie na moim weselu!!! Draco i Matt oderwali się od siebie
niechętnie i spojrzeli na wiewióra.
-potrzebujesz czegoś?
Mała pało? Ze się czepiasz?
-Ty…
-tak? Odezwał się Draco…
-Wynoś się stąd
spedalony śmierciożerco
- O nie mniemasz prawa go
tak nazywać!!!! Matt wstał z kolan Draco i grzmotną pięścią w
twarz rudego poczym wziął ukochanego za rękę i oddalił się do
reszty
-Jaka z niego świnia…
zaczął to przy rodzicach swojej żony
-Po ich minach wnioskuję
(tu odezwał się Max) że nie są zadowoleni z tego iż jest ich
zięciem
-Też tak myślę chodźmy
trzeba dać mu nasz napoik
-Fred Gregor działajcie.
ja i Nina zajmiemy się nagłośnieniem
Chwile później
wzniesiono toast potem było jeszcze gorzej gdyż Ron nie umiał
trzymać języka za zębami na końcu obraził rodziców Hermiony
nazywając ich głupimi mugolami przez co Hermiona się popłakała
dała Ronowi w twarz i uciekła. W końcu dyrektor wziął sprawy w
swoje ręce odczarował Rona i sprawił ze rodzice Hermiony
zapomnieli o tym co jej mąż powiedział a Hermionie powiedział ze
ktoś specjalnie sabotuje ich wesele przez co ta wybaczyła Ronowi i
złowróżbnie spoglądała w stronę Harrego i jego paczki.
Chłopak widząc ten wzrok
odwrócił się do przyjaciół i telepatycznie zagadnął
=wiecie co? Niechce mi się
tutaj siedzieć znudziło mi się patrzenie na tych błaznów…
=no taak samo jak mi..
stwierdził Max
Reszta także się z nim
zgodziła
=chodźmy gdzieś
=tylko gdzie..
=hm już wiem chodźcie
Razem zgodnie ruszyli do
wyjścia co nie uszło uwadze dyrektora
-Severusie?
-Tak?
-nasz rozrabiaka Harry i
jego przyjaciele gdzieś idą…
-i pewnie rozkażesz mi za
nimi iść..Dobra ale jeśli nie dostanę podwyżki to więcej tego
nierobie!!! I jeszcze jedno biorę ze sobą Lupina może mi się
przyda…
-dobrze.
Starzec kiwnął głową
na zgodę i ponownie pogrążył się w rozmowie z jakimiś ludźmi z
ministerstwa zaś Snape kiwając porozumiewawczo głową do Lupina
ruszył za chłopakami.
Widząc że skierowali isę
do pokoju uśmiechnął się i wraz z Lupinem usiedli salonie obok w
rzeczywistości był to pokój lecz przemeblowano go na salon tak
wiec siedli tam rozmawiając i popijając trunek.
***
Harry wraz z Maxem ruszyli
ku własnemu pokojowi chłopak uśmiechnął się zamykając drzwi i
nie patrząc na niebieskookiego zaczął się rozbierać gdy już
stał nagi ruszył ku drzwiom na balkon spojrzał na niego przelotnie
a zarazem kusząco i ruszył na plaże w stronę wody. Nie musiał
długo czekać chwile później gdy stał do pasa zanurzony w wodzie
poczuł mokre pocałunki na szyi i plecach potem znalazł się w jego
objęciach. Oparł się o klatkę ukochanego i patrzył jak zachodzi
słońce. Był szczęśliwy mając go obok.
-Ale tu jest pięknie…
-Masz racje Harry ale
samo to ze jesteś obok mnie sprawia że jestem szczęśliwy mógłbym
pójść za tobą na koniec świata i powrotem.
Zielonooki słysząc to
uśmiechnął się obrócił głowę i pocałował Maxa namiętnie po
czym uśmiechnął się wrednie i ochlapał go i sam zniknął pod
wodą.
-o ty wredny…
Max uśmiechnął się u
zanurkował zaraz za czarnym.
I tak zleciała im reszta
dnia śmiali się wariowali chlapali a na koniec położyli się na
łóżku i zasnęli. Nie minęło duzo czasu a na korytarzu rozległ
się jakiś wrzask przerażeni zerwali się z łóżka szybko ubrali
i wyszli z pokoju
-Co się dzieje?
W salonie byli wszyscy
nawet Zig i Syri którzy wrócili dzień wcześniej
-Nic takiego… tylko
drops próbuje wejść do naszych komnat. Rzekł zirytowany Matt
-Co?!?
-uspokój się Harry bo
rozniesiesz cały salon..
-Ja mu kurwa dam.
Harry wściekły ruszył
do drzwi za nim Max a reszta stałą niedaleko w pogotowiu czekali na
rozwój wydarzeń w całym pokoju dało się wyczuć magie emanującą
z Pottera wiec nikt nie chciał go powstrzymywać bojąc się ze
stanie się coś złego.
Chłopak podszedł do
drzwi otworzył je z rozmachem a przed nim w drzwiach stał dyrektor
Po jego obu stronach lupin
i Snape i inni członkowie zakonu Feniksa.
-Mogę wiedzieć co wy tu
robicie?!?
-Przepraszam Harry
próbowałem wejść do waszego pokoju…
-Po jaką cholerę!!!!!
-Martwię się o ciebie
nie wychodziliście z pokoju wiec postanowiłem sprawdzić co u was i
jak wy się tam pomieściliście…
-nie Pana interes a teraz
proszę odejść albo pan mnie popamięta
Jak na sygnał w korytarzu
magia Harrego zgęstniała tak ze ciężko było oddychać..
-Harry przyjdź jutro do
mnie po spotkaniu zakonu chce porozmawiać z tobą sam na sam dobrze?
-Pomyśle o Tym a teraz
odejdźcie…
Stał przed drzwiami do
tond Aż wszyscy sobie poszli następnie odwrócił się do portretu
=nic ci nie jest?
Salazarze ?
= Nie Harry Potterze już
4 raz tak mnie męczy boje się ze w końcu zechce mnie spalić.
=niedopuszczeń do tego
zajmiemy się tym i będziesz miał dobrą ochronę uśmiechnął się
do niego poczym skierował się do salonu
-Matt, Nina weźcie Draco
Ginny i w bibliotece poszukajcie jakiś zaklęć ochronnych by
ochronić nasz pokój a szczególnie obraz Salazara okazało się ze
już 4 raz dyrektor próbował dostać się do naszych kwater… Fred
Gregor bierzcie Deana i Seamusa i zajmijcie się jakimiś sprytnymi
pułapkami które można będzie założyć na drzwi oczywiście
niech będą takie dzieki którym nikt oczywiście nie zginie i
ostrzegam żadnej czarnej magii bo drops to wyczuje nie chcemy mieć
kłopotów prawda?
- a wy co będziecie robić
?
My zajmiemy się bardzo
ważną sprawą dotyczącą naszego przeniesienia i jeszcze paru
innych spraw… a teraz idźcie spać… po tych słowach złapał
Maxa za rękę i pociągnął do pokoju . otworzył drzwi ściągnął
z siebie ubranie i położył się na łóżku niebieskooki podążył
za nim. Panowała miedzy nimi cisza lecz Max bardzo dobrze wiedział
iż Harry myśli
-Co mogę zrobić by
dowiedzieć się o czym myslisz?
-Mysle nad wszystkim boje
się ze drops zauważy coś dziwnego co mam zrobić? Jeśli da mi coś
co powinni zaszkodzić naszej rasie?
-Nie martw się jeśli
będzie próbował to ja tam będę z tobą oczywiście drops mnie
nie wyczuje ale i mój ojciec nie dopuści do tego by dyro cie otruł,
pamiętaj ze to mojemu ojcu zleca przyrządzanie mikstur wiec nie
martw się o to. Ja się wszystkim zajmę uśmiechnął się i złożył
na jego ustach pocałunek poczym przytulił go do siebie mówiąc.
-a teraz chodź spać
kochanie jutro ciężki dzień.. po tych słowach zasnęli
Wczesnym rankiem Max wstał
i po cichu wyszedł z ich komnat.
***
Harry obudził się nie
czując znajomego i tak bardzo bliskiego mu ciała obok szybko się
rozbudził… wziął szybki prysznic ubrał się i ruszył na
poszukiwanie Maxa… okazało się że już od wczesnego ranka trwały
przygotowania w salonie rozsiedli się wszyscy i energicznie
przeszukiwali księgi Max oczywiście Także
-Cześć czemu mnie nie
obudziliście? Pomógł bym wam…
-Wiemy Harry.. ty Za dużo
myślisz i chcesz pomagać odpocznij sobie trochę my się zajmiemy
zabezpieczaniem naszego pokoju ty lepiej przygotuj się na spotkanie
z dropsem…
-Tia tu masz racje
Syriuszu swoją drogą ciekaw jestem co drops zamierza zrobić
-Dziś byłem u Matki (tak
mówi Max o Snapie) okazuje się ze Dyrcio kazał mu uwarzyć
eliksir mający na celu demaskowanie wampirów…
-No pięknie to co teraz
zrobimy?
-Założę się że
Severus nie da dropsowi zdemaskować Harrego zapewne drops tylko
przypuszcza iż Harry jest wampirem zapewne nasz mistrz eliksirów
poda czarnemu jakiś eliksir wzmacniający wampiry albo coś co
raczej polepszy Stan Harrego zamiast pogorszyć
-Zapewne jak zwykle poda
mi ten eliksir w herbacie…
-Myślę że tak.. wiez co
Harry na twoim miejscu odwrócił bym uwagę dropsa i zamienił to co
on ci dał na normalną Herbatę…
-To jest myśl Dean tylko
jak odwrócić jego uwagę…
-Nie martw się ktoś
zapewne pohałasuje..
Bliźniaki Matt i Draco
uśmiechnęli się wrednie po czym dołączyła do nich Nina i Ginny
zapewne któryś z chłopaków wtajemniczył ich w plan..
-A może byście i nas w
to wtajemniczyli com?
-To jest niespodzianka…
Zigowi i Syriemu Zostawiamy szukanie Zaklęć by chronić pokój
-A czemu tylko nam dwóm?
Do diabła ja byłem kiedyś Huncwotem i dalej jestem, mogę się
przydać..
-Wybacz Syri ale kiedyś
trzeba dać młodzieży się wypróbować pyzatym chcemy się
sprawdzić czy nadajemy się na nowych huncwotów..
Syriusz poddał się
zrezygnowany oczywiście nie miał im tego za złe, że chcą
sprawdzić jak im pójdzie po chwili jego rozmyślania przerwała
ręka która bezkarnie wędrowała bo jego udzie należała ona do
Ziga cieszył się ze jest w szatach czarodzieja tyle ze pod spodem
był nagi i a osoba do której należała ta ręka bardzo dobrze o
tym wiedziała.
=Chcesz bym zrobił to tu
i teraz.. Tak przy wszystkich?
=Nie zrobisz tego nie
chcesz by widział mnie nago ktoś Inny poza tobą…
=W sumie masz racje ale
jeśli nie przestaniesz to późno w nocy będziesz błagał o
więcej…
Groźba wisiała w
powietrzu czego nie zauważyli inni a jeśli już to się nie
odzywali na ten temat… Zig posłusznie zabrał rękę wolał dojść
w nocy niż męczyć się będąc już na granicy a wiedział ze
Syriusz jest do tego zdolny bo już tak zrobił nie raz…
Przynajmniej poprawił mu
nastrój.
***
-Dobrze wiec ja idę a wy
szykujcie swoją dywersję ale pamiętajcie tylko wtedy kiedy ja wam
dam sygnał gdy wszyscy przytaknęli Harry wyszedł a zaraz za nim
Max pod peleryną niewidka i zaklęciem maskującym….
Witam,
OdpowiedzUsuńno i Remus jest po ich stronie, Severus niech dalej gra, dzięki temu mają przewagę, co za namolny dyrektor...
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie