wtorek, 11 sierpnia 2015

Rozdział 15

-Harry to nie możliwe!!! Albus chroni nas ciebie jest największym czarodziejem to jego się boi Voldemort…
-Remusie mówię prawdę ale chyba tylko jedna osoba jest ci wstanie przemówić do rozumu…
Zaraz wracamy” zielonooki przekazując tę wieść reszcie podszedł do Remusa złapał za rękę i zniknęli…
***
Pojawili się przed pewną mugolską rezydencją Harry szybkim i zgrabnym ruchem przeskoczył przez ogrodzenie chwile potem dołączył do niego Remus trochę zdziwiony zachowaniem chłopaka gdy do niego dołączył ruszyli w stronę domu…
-gdzie my jesteśmy?
-zaraz zobaczysz w tym miejscu się wychowałem tu mnie nauczono zabijać…
-Harry przecież ty nienawidzisz tego…
-czego? Zabijania? Och przestań…. To była tylko pusta bajeczka sprzedana zakonowi i dropsowi… bo przecież miałem grać waszego rycerzyka ale z tym już koniec teraz poznacie prawdziwego mnie… chłopak uśmiechnął sie ale to Nie był zwykły uśmiech kryła się w nim szyderczość drwina nienawiść a oczy chłopaka były zimne jak lód kryło się w nich pełno nienawiści i bólu… starszy czarodziej nie zdążył dokładnie przestudiować twarzy chłopaka gdyż ten odwrócił się i ponownie skierował swe kroki ku domowi…
Weszli do środka i zielonooki poprowadził wilkołaka tylko w sobie znanym kierunku w końcu zatrzymali się przed pewnymi drzwiami. Chłopak zastukał w nie i słysząc ciche proszę wszedł do środka nie zamykając drzwi co oznaczało iż były profesor miał pójść za nim.
-Harry co cie tu sprowadza miałeś być w klubie… Gdzie Max?
-mieliśmy pewne komplikacje oni są w klubie dalej… mamy gościa…
Ten Moment wybrał Remus by wejść zielonooki stał przed biurkiem przy którym siedzieli dwaj jego przyjaciele Zig i Syriusz…
Na jego widok Syriusz zerwał się na równe nogi.
-Po co go tu sprowadziłeś?

-Syriuszu opowiedz mu prawdę sądzę ze powinien zobaczyć to wspomnienie które mi pokazałeś.
-Harry…
-Nie martw się najpierw wróć do swojego poprzedniego ciała…
Remus nie wiedział o co chodzi jakie wspomnienie jakie ciało spoglądał to na Harrego to na jego przyjaciela aż nagle przyjaciel chłopaka zaczął się zmieniać nie całą minutę później stał przednim jego dawny przyjaciel martwy przyjaciel Syriusz Black.
-Przecież…. Przecież ty….
-nie żyje? Nie Remusie właśnie ze żyje tak w ogóle nie umarłem wampiry nie umierają od zwykłego głupiego zaklęcia.
-O Merlinie…. Były profesor zrobił krok w tył potem następny i kolejny Az w końcu trafił na ścianę.
-chodź ze mną Remusie pokaże ci całą prawdę o Albusie Dumbledorze
Syriusz wyciągnął dłoń i zrobił krok w przód następnie czekał wilkołak niepewnie tez zaczął się zbliżać Az w końcu dotknęli się rekami na początku Remus zabrał rękę ale w końcu opanował sie i podał mu rękę i pozwolił by zaprowadzono go do myślodsiewni .
***
-Jak to możliwe ? jak on mógł!!!!
-On po prostu chce by Harry odwalił za niego robotę i zginał a sam chce zapanować nad światem. Tak nam się przynajmniej wydaje…
-Skoro ty jestes wampirem to znaczy ze Harry tez nim jest…
-Tak profesorze jestem wampirem jak każdy z moich przyjaciół…
-Ginny Fred i Gregor…
-Tak oni tez ale Remusie ja ich nie zmuszałem sami chcieli nic nie mogłem zrobić
-Rozumiem…
-A teraz wybacz Remusie ale musisz złożyć nam wieczystą przysięgę ze nikt się nie dowie o tym co wież o nas. dobrze?
Były profesor kiwną głową ciągle był oszołomiony tym co zobaczył jak przez mgłę widział jak jego ręka podnosi się a jego usta wypowiadają słowa przysięgi wieczystej rękę jego i Syriusza oplotły złote łańcuszki zacieśniły się na ich rekach i wsiąkły w nich po chwili magia wokoło nich opadła a Remusa zwaliło z nóg opadł na fotel tuż za nim i siedział zamyślony.
-W takim razie ja wracam do reszty… Harry nie patrząc już na siedzących w gabinecie mężczyzn ruszył do wyjścia i za brama teleportował się powrotem do klubu…
-Czemu tak długo..
-Wybaczcie kochani Syriusz pokazywał Remusowi całą prawdę o Albusie sądzę ze mamy kolejnego sojusznika..
Uśmiechną się do nich i pozwolił by Max go objął i razem balowali już do rana.

***
-Haroldzie Jamesie Potterze gdzie żeś ty się podziewał!!!! Ginny, Fred, Gregor wy tak samo !!!
-A balowaliśmy w jednym z barów, ale to tylko bar dla takich jak my. Ludzi hetero tam nie wpuszczają….
Te słowa zamknęły usta pani Wesley popatrzyła na swoich synów dziwnie i na swoją córkę
Po chwili odezwała się Hermiona..
-czegoś tu nie rozumiem…. Skoro Fred i Gregor są gejami (słowo to wręcz wypluła) to czemu nigdy nie widziałam ich z żadnym innym chłopakiem zawsze pchają się wszędzie we dwóch…
Chyba że…?
-nie idiotko oni nie są parą.. Wcześniej tez tak myślałam ale okazało się, że żadnemu z nich jeszcze żaden chłopak się nie spodobał po prostu czekają i wypatrują.
Ginny stanęła w obronie braci i dała im dyskretnie do zrozumienia by przywdziali dobra minę do złej gry..
-Boże Ginny ty myslałaś ze ja i Gregor… hahahahhahaahaaaaa
Fred zgiął się w pół ze śmiechu a Gregor udawał, że jest w szoku a może nie udawał…. Patrzył to na Hermionę to na swoją matkę i z powrotem wszyscy oczekiwali jego reakcji w końcu jego wzrok spoczął na Fredzie jego twarz wyrażała obrzydzenie chodź oczy mówiły co innego
-Ja miałbym całować się z nim!!!! Czy ty żeś kompletnie oszalała?!? Może ta ciąża tak na ciebie działa?? To jest mój brat co ja mógłbym w nim widzieć?!? Hmm? Tak dla waszej wiadomości już się z kimś spotykam. Fred zna go Harry tak samo wy tez może go poznacie.. kiedyś… A teraz idę do pokoju napisać list do mojego mam nadzieje przyszłego chłopaka może się zgodzi przyjechać do mnie żeby rozwiać te wasze bzdurne myśli…
Po tych słowach ruszył na górę po schodach lecz zatrzymał go głos Hermiony
-przepraszam…. To było głupie Gregor nie musisz tego robić wierze ci Więc nie sprowadzaj tutaj kolejnego dziwoląga ok…
Po tych słowach Hermiona weszła do kuchni a cała paczka omijając mamę bliźniaków i Ginny skierowała się za Gregorem.
***
-Niewiele brakowało…
-Masz racje co my teraz zrobimy???
-Na razie nic.. poczekajmy aż będą chcieli spotkania wtedy coś wymyślimy… teraz jednak nie zawracajmy sobie tym głowy ważne ze odpuścili nam..
-Ale Harry a co jeśli oni się domyślą?
-Raczej nie nie martwcie się chłopaki coś wymyślimy
Po tym wszyscy ruszyli do kuchni by dokuczać Zakonnikom…
I tak przez całe wakacje dokuczali im, bawili się i podsłuchiwali zebrania zakonu. Chodź nie musieli bo Remus zawsze mówił im dokładnie o co chodziło na każdym spotkaniu. Ron i Hermiona mieli brać jutro ślub wiec w norze trwały przygotowania do tej uroczystości oczywiście Ginny Fred Gregor musieli pomóc i to robili bez zarzutu bo stała nad nimi Pani Wesley a gdy tylko się oddalała to oni uciekali w końcu dała sobie spokój z zaganianiem ich do pracy i poprosiła o pomoc członków zakonu a ci z ochotą ruszyli do pomocy…
Ceremonia ślubna odbyła się na zewnątrz byli zaproszeni wszyscy z zakonu cała rodzina Wesleyów i oczywiście cała paczka Harrego Hermiona która była w białej sukni ślubnej na nieszczęście ponieważ spryciula zrobiła sobie jej kopie chyba się domyślała ze ktoś będzie próbował jej zepsuć ślub i jak się spodziewała następnego ranka w dniu ślubu ujrzała czarną suknie z dziurami a jakim zaskoczeniem dla Ginny i Niny było to iż wyszła w białej sukni uśmiechając się z wyższością. No na początku wszystko było normalne drużbą Rona był Moody na początku miał to być Charli lub Bill ale ci się nie zgodzili widząc jak traktuje gejów i Lesbijki jak to ujeli sami są gejami zaś Remus wykręcił się tym iż Wilkołak nie może być drużbą u kogoś na ślubie… wesele było spokojne do czasu gdy Ron nie wydarł się na paczkę Harrego
-jak śmiecie robić to tak otwarcie na moim weselu!!! Draco i Matt oderwali się od siebie niechętnie i spojrzeli na wiewióra.
-potrzebujesz czegoś? Mała pało? Ze się czepiasz?
-Ty…
-tak? Odezwał się Draco…
-Wynoś się stąd spedalony śmierciożerco
- O nie mniemasz prawa go tak nazywać!!!! Matt wstał z kolan Draco i grzmotną pięścią w twarz rudego poczym wziął ukochanego za rękę i oddalił się do reszty
-Jaka z niego świnia… zaczął to przy rodzicach swojej żony
-Po ich minach wnioskuję (tu odezwał się Max) że nie są zadowoleni z tego iż jest ich zięciem
-Też tak myślę chodźmy trzeba dać mu nasz napoik
-Fred Gregor działajcie. ja i Nina zajmiemy się nagłośnieniem
Chwile później wzniesiono toast potem było jeszcze gorzej gdyż Ron nie umiał trzymać języka za zębami na końcu obraził rodziców Hermiony nazywając ich głupimi mugolami przez co Hermiona się popłakała dała Ronowi w twarz i uciekła. W końcu dyrektor wziął sprawy w swoje ręce odczarował Rona i sprawił ze rodzice Hermiony zapomnieli o tym co jej mąż powiedział a Hermionie powiedział ze ktoś specjalnie sabotuje ich wesele przez co ta wybaczyła Ronowi i złowróżbnie spoglądała w stronę Harrego i jego paczki.
Chłopak widząc ten wzrok odwrócił się do przyjaciół i telepatycznie zagadnął
=wiecie co? Niechce mi się tutaj siedzieć znudziło mi się patrzenie na tych błaznów…
=no taak samo jak mi.. stwierdził Max
Reszta także się z nim zgodziła
=chodźmy gdzieś
=tylko gdzie..
=hm już wiem chodźcie
Razem zgodnie ruszyli do wyjścia co nie uszło uwadze dyrektora
-Severusie?
-Tak?
-nasz rozrabiaka Harry i jego przyjaciele gdzieś idą…
-i pewnie rozkażesz mi za nimi iść..Dobra ale jeśli nie dostanę podwyżki to więcej tego nierobie!!! I jeszcze jedno biorę ze sobą Lupina może mi się przyda…
-dobrze.
Starzec kiwnął głową na zgodę i ponownie pogrążył się w rozmowie z jakimiś ludźmi z ministerstwa zaś Snape kiwając porozumiewawczo głową do Lupina ruszył za chłopakami.
Widząc że skierowali isę do pokoju uśmiechnął się i wraz z Lupinem usiedli salonie obok w rzeczywistości był to pokój lecz przemeblowano go na salon tak wiec siedli tam rozmawiając i popijając trunek.
***
Harry wraz z Maxem ruszyli ku własnemu pokojowi chłopak uśmiechnął się zamykając drzwi i nie patrząc na niebieskookiego zaczął się rozbierać gdy już stał nagi ruszył ku drzwiom na balkon spojrzał na niego przelotnie a zarazem kusząco i ruszył na plaże w stronę wody. Nie musiał długo czekać chwile później gdy stał do pasa zanurzony w wodzie poczuł mokre pocałunki na szyi i plecach potem znalazł się w jego objęciach. Oparł się o klatkę ukochanego i patrzył jak zachodzi słońce. Był szczęśliwy mając go obok.
-Ale tu jest pięknie…
-Masz racje Harry ale samo to ze jesteś obok mnie sprawia że jestem szczęśliwy mógłbym pójść za tobą na koniec świata i powrotem.
Zielonooki słysząc to uśmiechnął się obrócił głowę i pocałował Maxa namiętnie po czym uśmiechnął się wrednie i ochlapał go i sam zniknął pod wodą.
-o ty wredny…
Max uśmiechnął się u zanurkował zaraz za czarnym.
I tak zleciała im reszta dnia śmiali się wariowali chlapali a na koniec położyli się na łóżku i zasnęli. Nie minęło duzo czasu a na korytarzu rozległ się jakiś wrzask przerażeni zerwali się z łóżka szybko ubrali i wyszli z pokoju
-Co się dzieje?
W salonie byli wszyscy nawet Zig i Syri którzy wrócili dzień wcześniej
-Nic takiego… tylko drops próbuje wejść do naszych komnat. Rzekł zirytowany Matt
-Co?!?
-uspokój się Harry bo rozniesiesz cały salon..
-Ja mu kurwa dam.
Harry wściekły ruszył do drzwi za nim Max a reszta stałą niedaleko w pogotowiu czekali na rozwój wydarzeń w całym pokoju dało się wyczuć magie emanującą z Pottera wiec nikt nie chciał go powstrzymywać bojąc się ze stanie się coś złego.
Chłopak podszedł do drzwi otworzył je z rozmachem a przed nim w drzwiach stał dyrektor
Po jego obu stronach lupin i Snape i inni członkowie zakonu Feniksa.
-Mogę wiedzieć co wy tu robicie?!?
-Przepraszam Harry próbowałem wejść do waszego pokoju…
-Po jaką cholerę!!!!!
-Martwię się o ciebie nie wychodziliście z pokoju wiec postanowiłem sprawdzić co u was i jak wy się tam pomieściliście…
-nie Pana interes a teraz proszę odejść albo pan mnie popamięta
Jak na sygnał w korytarzu magia Harrego zgęstniała tak ze ciężko było oddychać..
-Harry przyjdź jutro do mnie po spotkaniu zakonu chce porozmawiać z tobą sam na sam dobrze?
-Pomyśle o Tym a teraz odejdźcie…
Stał przed drzwiami do tond Aż wszyscy sobie poszli następnie odwrócił się do portretu
=nic ci nie jest? Salazarze ?
= Nie Harry Potterze już 4 raz tak mnie męczy boje się ze w końcu zechce mnie spalić.
=niedopuszczeń do tego zajmiemy się tym i będziesz miał dobrą ochronę uśmiechnął się do niego poczym skierował się do salonu
-Matt, Nina weźcie Draco Ginny i w bibliotece poszukajcie jakiś zaklęć ochronnych by ochronić nasz pokój a szczególnie obraz Salazara okazało się ze już 4 raz dyrektor próbował dostać się do naszych kwater… Fred Gregor bierzcie Deana i Seamusa i zajmijcie się jakimiś sprytnymi pułapkami które można będzie założyć na drzwi oczywiście niech będą takie dzieki którym nikt oczywiście nie zginie i ostrzegam żadnej czarnej magii bo drops to wyczuje nie chcemy mieć kłopotów prawda?
- a wy co będziecie robić ?
My zajmiemy się bardzo ważną sprawą dotyczącą naszego przeniesienia i jeszcze paru innych spraw… a teraz idźcie spać… po tych słowach złapał Maxa za rękę i pociągnął do pokoju . otworzył drzwi ściągnął z siebie ubranie i położył się na łóżku niebieskooki podążył za nim. Panowała miedzy nimi cisza lecz Max bardzo dobrze wiedział iż Harry myśli
-Co mogę zrobić by dowiedzieć się o czym myslisz?
-Mysle nad wszystkim boje się ze drops zauważy coś dziwnego co mam zrobić? Jeśli da mi coś co powinni zaszkodzić naszej rasie?
-Nie martw się jeśli będzie próbował to ja tam będę z tobą oczywiście drops mnie nie wyczuje ale i mój ojciec nie dopuści do tego by dyro cie otruł, pamiętaj ze to mojemu ojcu zleca przyrządzanie mikstur wiec nie martw się o to. Ja się wszystkim zajmę uśmiechnął się i złożył na jego ustach pocałunek poczym przytulił go do siebie mówiąc.
-a teraz chodź spać kochanie jutro ciężki dzień.. po tych słowach zasnęli
Wczesnym rankiem Max wstał i po cichu wyszedł z ich komnat.
***
Harry obudził się nie czując znajomego i tak bardzo bliskiego mu ciała obok szybko się rozbudził… wziął szybki prysznic ubrał się i ruszył na poszukiwanie Maxa… okazało się że już od wczesnego ranka trwały przygotowania w salonie rozsiedli się wszyscy i energicznie przeszukiwali księgi Max oczywiście Także
-Cześć czemu mnie nie obudziliście? Pomógł bym wam…
-Wiemy Harry.. ty Za dużo myślisz i chcesz pomagać odpocznij sobie trochę my się zajmiemy zabezpieczaniem naszego pokoju ty lepiej przygotuj się na spotkanie z dropsem…
-Tia tu masz racje Syriuszu swoją drogą ciekaw jestem co drops zamierza zrobić
-Dziś byłem u Matki (tak mówi Max o Snapie) okazuje się ze Dyrcio kazał mu uwarzyć eliksir mający na celu demaskowanie wampirów…
-No pięknie to co teraz zrobimy?
-Założę się że Severus nie da dropsowi zdemaskować Harrego zapewne drops tylko przypuszcza iż Harry jest wampirem zapewne nasz mistrz eliksirów poda czarnemu jakiś eliksir wzmacniający wampiry albo coś co raczej polepszy Stan Harrego zamiast pogorszyć
-Zapewne jak zwykle poda mi ten eliksir w herbacie…
-Myślę że tak.. wiez co Harry na twoim miejscu odwrócił bym uwagę dropsa i zamienił to co on ci dał na normalną Herbatę…
-To jest myśl Dean tylko jak odwrócić jego uwagę…
-Nie martw się ktoś zapewne pohałasuje..
Bliźniaki Matt i Draco uśmiechnęli się wrednie po czym dołączyła do nich Nina i Ginny zapewne któryś z chłopaków wtajemniczył ich w plan..
-A może byście i nas w to wtajemniczyli com?
-To jest niespodzianka… Zigowi i Syriemu Zostawiamy szukanie Zaklęć by chronić pokój
-A czemu tylko nam dwóm? Do diabła ja byłem kiedyś Huncwotem i dalej jestem, mogę się przydać..
-Wybacz Syri ale kiedyś trzeba dać młodzieży się wypróbować pyzatym chcemy się sprawdzić czy nadajemy się na nowych huncwotów..
Syriusz poddał się zrezygnowany oczywiście nie miał im tego za złe, że chcą sprawdzić jak im pójdzie po chwili jego rozmyślania przerwała ręka która bezkarnie wędrowała bo jego udzie należała ona do Ziga cieszył się ze jest w szatach czarodzieja tyle ze pod spodem był nagi i a osoba do której należała ta ręka bardzo dobrze o tym wiedziała.
=Chcesz bym zrobił to tu i teraz.. Tak przy wszystkich?
=Nie zrobisz tego nie chcesz by widział mnie nago ktoś Inny poza tobą…
=W sumie masz racje ale jeśli nie przestaniesz to późno w nocy będziesz błagał o więcej…
Groźba wisiała w powietrzu czego nie zauważyli inni a jeśli już to się nie odzywali na ten temat… Zig posłusznie zabrał rękę wolał dojść w nocy niż męczyć się będąc już na granicy a wiedział ze Syriusz jest do tego zdolny bo już tak zrobił nie raz…
Przynajmniej poprawił mu nastrój.
***

-Dobrze wiec ja idę a wy szykujcie swoją dywersję ale pamiętajcie tylko wtedy kiedy ja wam dam sygnał gdy wszyscy przytaknęli Harry wyszedł a zaraz za nim Max pod peleryną niewidka i zaklęciem maskującym….

1 komentarz:

  1. Witam,
    no i Remus jest po ich stronie, Severus niech dalej gra, dzięki temu mają przewagę, co za namolny dyrektor...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń