Pewien dom znajdujący się na
Grimmauld Place 12 pękał w szwach od ilości czarodziei w nim
przebywających jak i tych ciągle pojawiających się i wchodzących
do niego. W kuchni gdzie akurat rozpoczynało się zebranie
miłośników dropiarza trwały ciągłe dyskusje. czarodzieje
przekrzykiwali siebie nawzajem nie dając McGonagall dojść do głosu
a działo się tak gdyż jeszcze dyrektor się nie pojawił gdy tylko
wkroczył do kuchni wszystkie wrzaski ucichły i każdy czarodziej
wpatrywał się w niego jak w boga i w końcu zebranie się
rozpoczęło. Cały zakon został postawiony na nogi po tym jak
Harry zniknął zbierając ze sobą 1 córkę i 2 synów Artura i
Molly Wesley’ów .
-I jak poszukiwania Shacklebolt
natrafiliście a jakiś ślad???
-Tak
Albusie wiemy, że zabrał ze sobą Deana Tomasa i Seamusa finigana
ale nadal nie wiemy gdzie się udali.
-No
dobrze szukajcie dalej musimy ich znaleźć jeśli Voldemort ich
dopadnie to zginie nadzieja na lepsze jutro. Rozejrzał się po
kuchni widział jak każdy się wzdryga słysząc imię
najmroczniejszego czarnoksiężnika, który stąpał po ziemi. W jego
oczach było widać rozbawienie ale i szaleństwo przemieszane z
determinacją. Każdy pokiwał głowa na zgodę gdy starzec wydał im
rozkazy i zaczęli wychodzić z kuchni. Sewerus Snape właśnie
podnosił się z krzesła by ruszyć o wyjścia ale zatrzymała go
dłoń dyrektora nakazująca mi by ponownie usiadł.
-O
co chodzi Albusie??? –Młodszy czarodziej spojrzał na dyrektora
ale ten tylko nakazał mu milczeć po czym odezwał się do stojącej
nieopodal Molly.
-Molly
czy mogłabyś sprowadzić tutaj Rona i Hermione???
-Ależ
Albusie oni nie są…
Starzec
przerwał jej w połowie zdania.
-Molly
proszę.
Kobieta
westchnęła niechętnie ale zgodziła się i wyszła z kuchni w tym
czasie dyrektor wtajemniczył Snapa w cały plan a gdy tylko pojawił
się rudzielec i jego dziewczyna wtajemniczył ich tylko w to co oni
mieli zrobić choć rudzielec mocno protestował to w końcu się
poddał i zgodził się zrobić to o co go dyrektor poprosił. W
końcu dyrektor kazał im się rozejść.
Tym
czasem w
pięknej willi umieszczonej w okolicach Paryża Harry wraz ze swoimi
przyjaciółmi pojawili się w tak dobrze znanym Harremu holu nagle
przed nimi pojawił się skrzat tym razem ku zdziwieniu Harrego był
to zgredek
-Zgredku
czy ty nie powinieneś pracować w Hogwarcie???
-Nie
paniczu Zgredek został tam wysłany by mieć na panicza oko jako że
zły dyrektor jest zdolny do wszystkiego zgredek miał chronić
Harrego.
-Zgredku
o czym ty mówisz???
-ups….
Zgredek się zapomniał zgredek przeprasza panicza zły zgredek zły
zły zły….
Skrzat
podszedł do ściany i zaczął głową uderzać o nią Harry wrzasną
do niego by się uspokoił ale ten nie zwracał na niego uwagi
dopiero gdy Max wrócił do holu zgredek przestał ale tylko dla tego
by zwrócić się po kare na którą swoim zdaniem zasługiwał.
Max
nie wiedział o co chodzi ale widząc że skrzat chce kary kazał
muprzygotować pokoje każdemu ze zgromadzonych wyznaczając
partnera/partnerkę z która będą Dzielic pokój jako, że razem ze
swoim narzeczonym chcieli trochę pomóc co oznacza, że zaczęli
bawić się w swatkę. Skrzat zniknął zostawiając wszystkich
zszokowanych następnie pojawił się Patryk który miał zaprowadzić
wszystkich do swoich pokoi. Pokój Syriusza i Ziga mieścił się na
wprost pokoju Harrego i Maxa. Draco i Matt mieli pokój z prawej
strony pokoju Harrego zaś Nina i Ginny mieli z lewej strony.
Fred
z Gregorem mieli z prawej strony pokoju Syriusza i Ziga a Dean i
Seamus z lewej. Gdy wszyscy się rozeszli do pokoi nasi uroczy
narzeczeni udali się do siebie by porozmawiać.
-Harry
co ci powiedział zgredek?
-Och
to nic Kotku naprawdę.
-Harry
powiedz co ci powiedział on nawet mnie i mojemu ojcu Nie chciał
powiedzieć co widział.
-Ech
no dobrze powiem ci. Powiedział, że miał mnie chronić, by nikt
mnie nie skrzywdził chodziło chyba o dropsa.
-
Ten człowiek jest naprawdę zdolny do wszystkiego.
Szepnął
ze znużeniem potem zmienił temat.
-Harry
przebierz się zaraz idziemy na kolacje musisz w końcu poznać
mojego drugiego ojca.
-eeee….
A kto nim jest?
-Niech
to będzie niespodzianka.
-Max
ale przecież 2 facetów nie może mieć dziecka.
-Tak
to prawda ale w przypadku wampirów jest inaczej usiądź wygodnie i
słuchaj.
Niebieskooki
spojrzał na zegarek były jeszcze 2h do kolacji więc zdąży mu to
wytłumaczyć.
-Więc
tak Harry jak mówiłem wampiry nie mogą mieć dzieci ale jest
sposób by jednak to się stało.
Widząc
pytające spojrzenie nastolatka kontynuował.
-W
sierocińcu jest wiele dzieci niemowlaków jak i starszych my
zmieniamy je w swoje dzieci dając im dom, rodzinę i miłość. Tak
ja tez jestem z sierocińca powinieneś wiedzieć że aby dziecko
było podobne do obojga rodziców musi zostać ugryzione przez nich
by zaszło przemieszanie krwi i genów wtedy zachodzi przemiana i
dziecko staje się podobne do swoich opiekunów tak samo się stało
zemną czy wieloma innymi dzieciakami.
-Więc
to nie oznacza że rodzicami muszą być kobieta i mężczyzna???
-Zgadza
się Harry.
-Więc
to oznacza że twoim drugim ojcem jest mężczyzna???
Max
kiwną głową potwierdzając słowa chłopaka.
-A
znam może tę osobę???
-Nie
powiem sam z resztą poznasz.
-No
ok.
Harry
wstał i udał się do łazienki założył pentle czasową i wziął
długą kąpiel gdy wyszedł usiadł na łóżku nie ruszając nawet
się by sięgnąć po nowe rzeczy tylko czekał aż Max wyjdzie z
łazienki. Gdy niebieskooki wyszedł z łazienki z ręcznikiem
przepasanym na biodrach tak samo jak Harry jako że mieli jeszcze
półtorej godziny 19 latek siadł w fotelu. Zielonooki tylko na to
czekał uśmiechną się drapieżnie a zarazem uwodzicielsko i usiadł
swojemu ukochanemu na kolanach ten spojrzał na niego z zaskoczeniem.
-Jeszcze
ci mało???
-No
oczywiście wież ciebie to ja nigdy nie będę miał dosyć.
Po
tych słowach schylił się i pocałował go gdy się oderwali od
siebie usłyszał przy uchu szept.
-Za
kare będzie bolało.
Poczuł
jak starszy wampir podnosi jego ciało do góry poczym szybkim ruchem
wszedł w niego. Chłopak jęknął co prawda bez przygotowania boli
ale on był do bólu przyzwyczajony nie płakał ale czuł jakby
został rozrywany od środka ledwo zdążył się chodź trochę
rozluźnić gdy poczuł jak niebieskooki zaczął się w nim poruszać
by stłumić swoje jęki schylił się by ponownie go pocałować zaś
ręka sięgnął do swojego penisa i zaczął go stymulować.
Nie
musiał długo się stymulować gdyż jego ukochany zaczął uderzać
w prostatę przez co doszedł z głośnym jękiem Max czując mięśnie
zaciskające się na jego przyrodzeniu doszedł zaraz po nim.
Tak
im zleciała godzina.
Gdy
odpoczęli zaczęli się zbierać. Harremu szło to dość opornie
gdyż przy każdym ruchu krzywił się z bólu.
-Czy
musiałeś mnie brać tak gwałtownie?!?
-No
cóż sam tego chciałeś. Lecz widząc niezadowolenie swojego
kochanka wezwał skrzata by przyniósł mu pewna miksturę.
Gdy
tylko ona znalazła się w rękach zielonookiego ten bez
najmniejszego ale wypił ją do dna poczym razem ze swym ukochanym
udał się do jadalni.
Gdy
się tam znaleźli nie było ani Toma ani jego męża wiec
podekscytowany chłopak zajął miejsce obok ukochanego kładąc rękę
na udo dzięki czemu został nagrodzony cichym jęknięciem. Max
widząc jego pod denerwowanie uśmiechną się do niego uspokajająco
i ścisnął rękę znajdującą się Na jego udzie dodając tym
samym otuchy ukochanemu. Czekali…. Dla Harrego to była wieczność
ale w końcu drzwi się otworzyły i wszedł przez nie Tom wraz ze…..
SNAPEM!!!
Teraz
szczęka Harrego uderzyłaby o stół gdyby było to Możliwe. Jego
oczy wyrażały jedynie szok spojrzał na Maxa, którego nagle bardzo
zaczął interesować jego własny talerz. Odwrócił wzrok był
wściekły ze się dowiedział dopiero teraz przecież Snape go
nienawidzi zmrużył oczy oczekując iż ktoś mu to wyjaśni i
rzeczywiście chwile później odezwał się Tom.
-Witam
was bardzo a ciebie w szczególności Harry po posiłku musimy
porozmawiać tak więc ty mój syn i przyjaciele zostają tak samo
jak ich mentorzy którzy Będą prowadzić trening nowonarodzonych.
Po
tych słowach kiwnął głowa by następnie zając miejsce. Snape
ciągle się przyglądał Harremu a ten próbował udawać że tego
nie dostrzega. Jednak mimo wszystko było trochę niezręcznie więc
postanowił porozmawiać ze swoim narzeczonym poprzez telepatie.
--Max
jak mogłeś mi nie powiedzieć że twym ojcem jest Snape!!!
--A
co miałem ci powiedzieć coś w stylu „hej kotku wież ze moim
ojcem jest twój nauczyciel od eliksirów.” Wtedy to byś mnie
wyśmiał!!!
--Ech
ale i tak zachowałeś się wobec mnie chamsko mieliśmy sobie
wszystko mówić.
--Harry
nie denerwuj się to nie było umyślnie… Max zaczął przepraszać
zielonookiego
Wiedział,
że chłopak zdolny jest do wszystkiego i już mu to udowodnił.
--Możesz
mnie przepraszać ile chcesz ale i tak masz kare…
--Co!!!
Proszę tylko nie.. –Nie dokończył gdyż przerwał mu Harry
mówiąc.
--Zero
sexu aż do odwołania.
--Ale…
--Niema
żadnych ale. Harry spojrzał na niego ostro po czym powrócił do
jedzenia. Gdy podniósł głowę ujrzał co najmniej 15 osób, które
przyglądały się im z zainteresowaniem. Chłopak
widząc to jeszcze raz posłał swemu ukochanemu karcące spojrzenie
po czym wymknął się z jadalni pod pretekstem pójścia do toalety
ale tak na prawdę udał się do pokoju nakazując Patrykowi by
poinformował go jak tylko skończy się kolacja.
Sam udał się do
ogrodu znalazł tam idealną dla siebie kryjówkę z, której było
dobrze widać dom i okolice ale nie była ona widoczna.
Uśmiechnął
się do siebie „będę miał idealną kryjówkę” pomyślał i
poszedł do tej samej ławki na której kiedyś siedział Max z Werą
chodź nie było to dawno to i tak wspomnienie tego dnia i tamtych
chwil sprawiało, że robił się zazdrosny westchnął i oparł się
wygodnie spoglądając na niebo na, którym zaczęły pojawiać się
już gwiazdy a horyzont gdzie zaszło słońce miał kolor ognia.
Nagle
z cichym pop pojawił się Patryk informując, że kolacja dobiegła
końca wiec chłopak chcąc nie chcąc udał się w stronę salonu
gdzie przebywała teraz cała królewska rodzinka wraz z jego
przyjaciółmi. Gdy tylko wszedł do salonu wszelkie pary oczu
zwróciły się w jego kierunku skrzywił się wyczarował sobie
krzesło obok swego narzeczonego i usiadł spojrzał pytająco na
Snapa. Ten kiwną głową i szturchnął Toma by te zaczął mówić.
-Dobrze
skoro już tu wszyscy jesteśmy możemy omówić… - tu spojrzał na
przyjaciół Harrego i kontynuował -…wasze szkolenie tak więc
Lucjusz i Narcyza wezmą pod swe skrzydła Deana i Seamusa, Syriusz
weźmie Ziga, Draco Matta, Freda i Gregora weźmie Avery i MCinar zaś
Ninę i Ginny weźmie Bella z mężem.
Osoby
wytypowane wstały zabierając swych uczniów zapewne na
natychmiastowe szkolenie.
-Dobrze
wszyscy już przydzieleni teraz możemy porozmawiać o ważniejszych
sprawach Harry musisz uważać w tym roku drops ma co do ciebie plany
Wesley i i panna wiem wszystko najlepiej dostali rozkaz ponownego
przyjaźnienia się z tobą będą też próbowali cię skłócić z
całym Gryfindorem ale to Itak nie wyjdzie im bo wczoraj pogadałem
sobie z tiarą, która powiedziała mi ze już wcześniej chciała
cie przydzielić do Sliterinu ale wtedy ty nie chciałeś teraz
zostaniesz przeniesiony do Sliterinu i jeszcze jedno w tym roku Max
pójdzie z tobą do szkoły będziecie na tym samym roku w tym samym
domu pewnie twoi przyjaciele pójdą razem z tobą Sewerus mi
powiedział o planach dropsa ale tylko tyle na razie mogę wam
powiedzieć reszta jest spekulacjami i myślami, któro powoli wejdą
w życie jeśli w ogóle wejdą a teraz skoro wszystko wam wyjaśniłem
to może macie jakieś pytania.
Odpowiedziała
mu grobowa cisza ale po chwili odezwał się oczywiście zielonooki
było u niego widać stan lekkiego pod kurwienia.
-To
chyba już czas się zabawić. Szepnął z mściwą satysfakcją
poczym wstał z fotelu i udał się w stronę wyjścia.
-Harry
co masz na myśli??? –Snape wstał i spojrzał na chłopaka
pierwszy raz odkąd go widzi ma wrażenie że go nie zna sam zapytał
siebie co się z nim stało kiedy on się tak drastycznie zmienił
nawet mu przez myśl nie przyszło ze chłopak udawał przez cały
pobyt w Hogwarcie i poza nim. Pierwszy raz nie mógł wyczytać z
twarzy chłopaka o co mu chodzi dokładnie. Jakie zdziwienie
zapanowało kiedy chłopak się odwrócił i powiedział z nutka
tajemniczości w głosie.
-Dowiecie
się jak wszyscy wrócą ze szkolenia uśmiechną się do nich poczym
zniknął za drzwiami przekazując jednocześnie Maxowi że musi
pobyć sam by pomyśleć i, że wróci kiedy wszystko przemyśli.
Niebieskooki
uśmiechnął się smutno gdy wyszedł juz miał wstawać lecz poczuł
na ramieniu dłoń odwrócił się i ujrzał swego ojca Severusa.
-Tak
ojcze???
-Synu
uważaj na niego jeśli dropsowi nie uda się zapanować nad nim ten
będzie chciał go zabić wmawiając wszystkim, że dołączył do
wroga no i zmieni trochę treść przepowiedni przez co pewnie nada
miano wybawiciela któremuś z Wesleyów.
Młodemu
mężczyźnie mina zrzedła co prawda wampirów się nie da zabić
ale można ich nieźle poranić dopiero odcięcie głowy i wyrwanie
serca pomoże ale Avada nic mu zrobić nie może nie pozwoli temu
dropsowi skrzywdzić jego ukochanego cicho podziękował ojcu a potem
ruszył do pokoju wziąć jakieś ważne dokumenty i udać się z
nimi gdzieś.
Harry
siedział w kryjówce, którą znalazł niedawno tak wiele pomysłów
miał ale nie wiedział, który przypadł mu do gustu (Autorka: nie
powiem jaki ma plan;D) ten, który wydał mu się najlepszy zaczął
rozpracowywać w głowie pewnie wtajemniczy wszystkich których
chciał ze sobą zabrać. Toma i Snapa też.
Siedział
tak chwile do póki z zamyślenia nie wyrwał go pewien głos.
-Cudowne
miejsce prawda Harry?
Przez
ten głos zielonooki zachwiał się i zaczął spadac jedynie gdyby
nie złapał się gałęzi już by leżał na ziemi
-Snape….
czy mógłbyś Mie nie straszyć!!!!
-Pomyślmy…
mógłbym ale co będę z tego miał???
-Masz
już wystarczająco dużo czego ci jeszcze potrzeba??
-Chciałbym
wiedzieć kiedy się tak zmieniłeś. Niedawno mogłem czytać z
ciebie jak z otwartej księgi a teraz nie potrafię
-Ja
byłem taki od 7 roku życia w wieku 6 lat Dursleyowie wywalili mnie
na ulice potem znalazłem się w mafii i teraz jestem najlepszy. W
szkole wolałem udawać by nie narazić się na Azkaban albo coś
gorszego gdyż zabiłem wielu mugoli.
-Rozumiem
teraz czemu taki jesteś.
-Mam
pytanie czemu jesteś dla mnie miły???
-Bo
jesteś juz moja rodziną.
-ale
w szkole…
-Harry
w szkole gram swoją role bo tego ode mnie oczekuje dyrektor. Nigdy
nie byłem wściekły na twoją rodzinę bo miałem Toma w tym roku
już nie będę na ciebie wściekły i nie będę ci punktów
odejmował w prawdzie od początku miałeś najlepsze eliksiry ale
ech ślizgoni lubili ci pomagać w warzeniu dodając coś gdy nie
patrzyłeś. Teraz już nie musze grac tego obślizgłego dupka chodź
wredny będę zawsze.
Sewerus
uśmiechnął się przez co Harremu szczęka opadła chciał coś
powiedzieć ale Snape Odwrócił się mówiąc że musi zająć się
czymś ważnym i się pożegnał.
„Coś
takiego Snape się uśmiecha” usiadł ponownie na gałęzi i
rozmyślał zaś z buzi nie schodził mu uśmiech. O tak nasz
zielonooki przystojniak ma plan widać to po jego uśmiechu a w
oczach ukryte iskierki zadowolenia przemieszane z satysfakcją i
nutką radości.
Zielonooki
nie wiedział ile przesiedział na tym drzewie jego rozmyślania
przerwał Patryk pojawiający się przed nim z cichym „POP”.
-Paniczu
książę Max się o panicza martwi prosi byś przybył do komnat bo
ma dla panicza niespodziankę.
-Dobrze
już idę. Patryku?
-Tak
panie?
-Nikomu
nie mów o tej kryjówce. dobrze?
-Tak
jest.
Po
tych słowach skrzat zniknął tak jak się pojawił Harry chcąc nie
chcąc zeskoczył z drzewa i ruszył w stronę domów od razu
zauważył pokój w którym spał ze swoim przyszłym mężem widząc,
że drzwi są uchylone wolał iść skrótem. Jako, że pokój
znajdował się na 2 piętrze więc spokojnie po balkonach mógł
wejść. I nawet się nie zmęczył po prostu wskoczył. Przystanął
na balkonie by spojrzeć jeszcze raz na psią gwiazdę swego czasu
stało się nawykiem patrzenie chodź Syriusz żyje i ma się dobrze
to i tak często stoi i patrzy się na tę jedną samotną gwiazdę.
Nagle poczuł czyjeś ręce obejmujące go w pasie a ciepły oddech
na szyi utwierdził go w przekonaniu iż to jego ukochany.
-Szukałem
cię kochanie.
-Wiem
Max. Musiałem pomyśleć.
-Rozumiem
chodźmy spać.
Niebieskooki
pociągnął go do pokoju zamykając drzwi na balkon pociągnął do
łazienki by wziąć prysznic a potem razem udali się do łóżka.
Jeszcze przed snem miał wrażenie że ta sytuacja była jak ten sen,
który miał za pierwszym razem i był on pierwszym w którym
przyśnił się mu Max. Ale odrzucił tę myśl gdyż zasnął.
***
-Aaaaaaa…….
-Harry..
co się dzieję obudź się.
Przerażony
Max próbuje pobudzić Harrego młody wampir pierwszy raz od jakiegoś
czasu ma koszmar.
-Harry
obudź się kochanie OBUDŹ SIĘ!!!!
Młodzieniec
otworzył oczy był cały mokry to co przed chwilą ujrzał
przeraziło go nie na żarty.
Chwile
potrwało zanim się uspokoił teraz widział Maxa siedzącego bok i
wpatrującego się w niego z troską.
-Kotku
co ci się śniło?
-Max
to było straszne śniłeś mi się. T….to było okropne…
Na
samą myśl Harremu przeszły ciarki po plecach ale zmusił swe ciało
do mówienia.
-Śniło
mi sie że drops odciął ci głowę i wyrwał serce…
-Chodź
przytul się do mnie.
Gryfon
przytulił się do księcia i ponownie zapadł w niespokojny sen.
My
zostawiamy tą naszą uroczą wampirzą parkę i przenosimy się do
nowonarodzonych a konkretnie do Syriusza, który uczył Ziga
wszystkiego czego powinien się nauczyć o wampirach. W tym momencie
akurat Syriusz kończył trening z nim by wyćwiczyć jego ciało.
Zig
nie protestował chodź Syrii jest trochę zbyt wymagający chodź
poza salą ćwiczeń jest naprawdę sexowny, miły, sympatyczny i
pociągający to gdy przejdzie przez próg Sali staję się bliższy
sadysty. Można powiedzieć, że on potrafi oddzielić prace od życia
prywatnego. Zig cały czas próbuje nie myśleć o nim jak o kimś
kogo kocha po prostu cały czas go od siebie odpycha nawet Syriusz to
zauważył co prawda lubi tego czarnowłosego dupka można powiedzieć
że jest on jego wampirzym wybrankiem ale cóż zrobić skoro
nowonarodzony nawet nie daje mu się do siebie zbliżyć może się
boi Syri nie wiedział pozostało mu jedynie wierzyć. Skoro
przystawianie się nie pomaga zaczął go więc ignorować jak do tej
pory na treningach dawał mu wycisk a poza salą był miły teraz po
prostu zamiast spędzać z nim czas znikał po treningach. Po prostu
zaszywał się w swoim pokoju na początku myślał, że nadal będą
mieli razem pokój ale okazało się ze w tym pokoju były 2
sypialnie salon pokój do ćwiczeń było tam wszystko co mogło być
przydatne do nauki była tez biblioteczka. Siedział w swoim pokoju
teraz okropnie mu się nudziło bez tego mafijnego drania. Tak
huncwot wiedział, że jest on szefem mafii ale mu to nie
przeszkadzało pochłaniał wiedze bardzo szybo no może nie tak jak
Harry ale był tak samo zdolny po mimo wieku. Właśnie wyszedł z
pokoju kierując się do biblioteki po jakąś książkę wchodząc
nie zauważył siedzącego Ziga skierował się do półek by znaleźć
jakąś interesującą książkę poszukiwania przerwał mu niski
głos:
-zdaje
się czy mnie unikasz?
Syriemu
po plecach przeszły ciarki spojrzał w stronę z której nadszedł a
tam stał Zig oparty o jeden z regałów spojrzał mu w oczy widział
jak zmieniają barwę z czarnego na srebrne i z powrotem uśmiechnął
się w duchu po czym powrócił do swojej czynności nie odzywając
się.
Poczuł
silne szarpnięcie okazało się że to Zig obrócił go z swoją
stronę przyciskając go do jednego z regałów.
-żądam
wyjaśnień.
-jakich
wyjaśnień??? –Syriusz postanowił grać głupka i nawet bardzo
dobrze mu szło wiedział że to zdenerwuje czarnowłosego wiec grał
dalej.
-nie
wież??? a może ci powtórzyć!!! czemu MNIE unikasz?!?
Syriusz
udał zdziwionego
-Ja?
Niby czemu mam ciebie unikać!!! Nie pomyślałeś może że jestem
zwyczajnie zajęty!!!
Teraz
Syriusz zaczął się wyrywać z uścisku oczywiście cały czas grał
wiec nie używał pełni siły tylko polowe teraz Zig myśląc że
jest silniejszy złapał jego ręce i umocował je nad jego głowę
wsunął kolano miedzy jego nogi.
Szczerze
był tak wściekły, że działał instynktownie wiedział że
Syriusz chciał coś powiedzieć lecz instynkt nakazał mu zamknąć
jego usta a że miał 2 ręce zajęte więc pocałował go. Gdy ich
usta złączyły się cała złość wyparowała z 30-dziesto latka
poczuł tak zwane motyle w brzuchu a po plecach przeszło mu stado
pająków. Miał ochotę na swego mentora cały miesiąc się
powstrzymywał teraz jego kontrola znikła. W końcu oderwali się od
siebie Zig cofnął się o krok lecz potknął się o książkę i
razem z Syriuszem upadli z łoskotem na podłogę.
-Nie
ma to jak po mistrzowsku wywinąć orła. --zaśmiał się Syriusz,
który leżał na Zigu
Uśmiechną
się do niego prowokująco poczym się odezwał.
-powinieneś
widzieć jak twoje tęczówki zmieniają kolor z czarnego na srebrny
tak samo jak u mnie a to oznacza, że ty jesteś mi przeznaczony a ja
tobie.
Po
tych słowach jego usta zostały zmiażdżone przez mężczyznę
leżącego pod nim
Uśmiechną
się w myślach i uchylił usta pozwalając by wsunął się do nich
język ukochanego. Pieścili się nawzajem ich jęki dało się
słyszeć w każdym pokoju. Nawet nie pamiętali jakim cudem znaleźli
się w pokoju w tym momencie Syriusz był nad czarnowłosym i całował
go namiętnie tak bardzo chciał już być w środku tego młodego
wampira bez żadnych pieszczot wsunął jeden palec rozciągając go
potem doszedł 2 palec czemu towarzyszyło sapnięcie gdy miejsce
zajął 3 usłyszał jęk. Uśmiechną się i pochylił nad
kochankiem by złożyć na jego ustach pocałunek następnie wyjął
palce i zastąpił je czymś większym poczuł jak ciało kochanka
napina się więc pogłaskał go delikatnie po brzuchu nadal całując
następnie ręka zeszła na przyrodzenie i zaczeła się poruszać
Syriusz też poruszył isę na próbę gdy dobiegł go jęk ponowił
swe działania poruszając się
Wewnątrz
niego ich rozgrzane ciała ocierały się o siebie pot lał się z
nich w końcu Zig doszedł a po nim Syriusz upadając na niego ze
zmęczenia gdy tylko odzyskał trochę siły wstał i położył się
obok niego składając na jego ustach pocałunek.
Nie
minęło 30 min a Zig zaczął się obierać do niego Syriusz zaśmiał
się wiedział, że teraz on będzie też chciał więc zgodził się
tym razem to Zig bez żadnych ceregieli zaczął rozciągać szatyna
ten jęczał powodując że kruczowłosy coraz bardziej się
podniecał w końcu nie wytrzymał wbił się w niego szybkim ruchem
czując jak mięśnie kochanka zaciskają sie lekko na nim zaczął
się poruszać Syriusz poczuł na początku ból który po każdym
pchnięciu zamieniał się w rozkosz w końcu stymulowany przez
kochanka doszedł opadając na posłanie chwile później dołączył
do niego Zig. Obaj wykończeni zasnęli wtuleni w siebie.
Witam,
OdpowiedzUsuńno, no Severus jest drugim ojcem Maxa, Syriusz i Zig świetnie, ciekawe na co wpadł Harry...
Dużo weny życzę Tobie...
Pozdrawiam serdecznie