wtorek, 11 sierpnia 2015

Rozdział 11

-No nareszcie się obudziłeś Zig.
-Harry ile spałem???
-Jakiś tydzień i 2 dni. Powiedział zielonooki po czym podał swemu przyszywanemu ojcu kielich krwi. Gdy ten wypił zabrał go i skierował się do stolika chwile potem do pokoju wparowała reszta przyjaciół Gregor od razu rzucił się na Freda całując go namiętnie Nina i Matt zaczęli tulić się o Ziga co jak co ale on był tez dla nich jak ojciec. Harry dołączył do swojego ukochanego i razem obserwowali nowonarodzonych. W końcu adrenalina opadła i reszta czekała na to co zaraz nastąpi wszyscy wiedzieli co będzie się działo.
-Skoro już adrenalina opadła to niech zgłoszą się 4 osoby, które nie wahają się być przemienione zastanówcie się poważnie. Tak więc kto się zgłasza?
Harry stał przy oknie i parzył na swych przyjaciół cieszyło go to, że chcą być tacy jak on lecz martwił się o nich. Bał się tego co może się stać. „drops będzie próbował ich zniszczyć. Ale jako wampiry będą znacznie potężniejsi więc będzie dobrze” pocieszał siebie w duchu po czym myślami wrócił do rzeczywistości. W tym momencie Max tłumaczył coś reszcie a w drzwiach stał Syriusz z Draco zdziwił się na ich widok oni widząc jego minę uśmiechnęli się i podeszli do niego
-Widzę, że wakacje od świata magii ci się przysłużyły Harry.
-witaj Syriuszu. możliwe ale tak naprawdę nigdy od tego świata nie ucieknę co jak co ale we mnie ta magia płynie. A wy co tu robicie?
-A jak myślisz Potter książę Max poprosił nas o pomoc więc przybyliśmy.
-Malfoy a ja myślałem, że zamkniesz chodź na chwile tą swoją arystokratyczną mordę i zaczniesz myśleć o czymś więcej niż tylko o sobie.
Te słowa wkurzyły Draco nie na żarty gdyż było widać jego zaróżowiałe policzki
Działo się to zawsze gdy on był zdenerwowany zielonooki uśmiechną się poczym podał mu rękę co zdziwiło nie tylko Syriusza który przysłuchiwał się tym dwojga ale samego Draco to zdziwiło. Harry widząc to powiedział:
-Postanowiłem zakopać topór wojenny co ty na to Draco ???
-Eee zaskoczyłeś mnie Potter co jak co ale skąd mam wiedzieć czy sobie ze mnie żartów nie robisz?
-Pomyśl jesteśmy po tej samej stronie co więcej jestem przyszłym mężem syna króla. Więc chyba nie chciał byś mieć we mnie wroga???
-Harry ma racje Draco. --Wtrącił Syriusz. Szarooki spojrzał na Harrego uśmiechną się niepewnie ale uścisną rękę Harrego.
-Dobra Potter ale nie będziemy przyjaciółmi jak ten wiewiór i ta szczotka druciana.
-Heh wież nawet mi to przez myśl nie przeszło ale wież oni są parą nawet ich ostatnio nieźle urządziłem.
-No własnym uszom nie wieże więc to prawa, że nasz słynny Harry Potter przestał się zadawać ze swoimi przyjaciółmi.
Harry podrapał się po głowie słysząc to zdanie i zaczął się śmiać.
-Tak słynę nie tylko w świecie magii. Jego twarz przybrała maskę wyrażała chłód i otaczała tajemniczością oczy wyrażały powagę.
Draco spoglądając w nie aż się wzdrygnął i odwrócił wzrok. Harry po chwili uczynił to samo. Dopiero wtedy zauważył, że wszyscy się im przysłuchiwali poczochrał sobie włosy i powiedział.
-No co chciałem mu tylko dać do zrozumienia, że nie jestem taki za jakiego mnie brał kiedyś. To co zabieramy się do roboty?
Teraz już nikt nie zwracał uwagi na Harrego za co on dziękował Merlinowi. Teraz stał przy ścianie i patrzył jak wszyscy próbują ogarnąć ten rozgardiasz.
-ZAMKNĄĆ SIĘ!!!! –wrzask Maxa uciszył wszystkich nawet Matt, którego przeważnie nie dało się uciszyć go posłuchał i się nie odzywał.
-No teraz lepiej. Więc będziemy przemieniać tu w tym pokoju machną ręką a cały pokój zmienił się jakby ma sale szpitalna było w nim 6 łóżek na którym położyły się wszystkie osoby, które mają przejść przemianę. Pokój wyglądał jak szpital w Hogwarcie. Biała pościel wygodne łóżka szpitalne itp. Oględziny przerwał mu głos ukochanego który zaczął rozdawać wskazówki.
-Fred ty przemienisz Ginny i Gregora są twoją rodzina więc będzie ci się łatwiej opanować bo przecież nie chcesz skrzywdzić rodziny.
-Zig ty przemienisz Matta i Ninę Gdyż są oni dla cb jak dzieci Draco przemieni Deana a Syriusz Seamusa. –gdy wszyscy pokiwali głowami na zgodę uśmiechną się po czym powaga zagościła na jego twarzy ponownie.
-Najpierw niech nowonarodzeni zaczną przemieniać zaczniemy od Freda potem Zig będziemy mieli większą szanse na powodzenie Harry ty będziesz odpowiadał za pętle czasową. -Harry kiwną głową na zgodę ale się nie odezwał. –Ni już do roboty nie mamy dużo czasu. Po tych słowach Fred podszedł do Ginny która leżała już na łóżku przytulił ją przepraszając za to co zrobi po czym za dokładnymi instrukcjami Maxa wgryzł się w jej szyję. Z początku nie reagował na to co mówił do niego Max był jak w transie lecz głos Gregora krzyczącego iż powoli zabija swoja młodszą siostrzyczką sprawił, że się otrząsną oderwał się od niej jak by został oparzony chciał uciec ale Max przetrzymał go mówiąc że bez jego krwi zginie pozwolił na to by rozciął mu rękę i by jego krew spłynęła do ust Ginny. Po chwili dziewczyna połknęła ją, nabrała głębokiego oddechu po jakiejś chwili zapadła w sen.
Potem przyszła kolej na Gregora Ferd zaczął się opierać powiedział, że nie chce go skrzywdzić dopiero po tym jak Gregor go pocałował i powiedział, że mu ufa zgodził się to zrobić. Tym razem nie było jednak oporu Fred posłuchał od razu gdy Max kazał mu przestać od razu gdy się od niego oderwał rozciął swój nadgarstek i kazał pić krew ukochanemu ten gdy wypił uśmiechną się do niego słabo powiedział że go kocha i zasnął. Fred zaczął płakać uspokoił się dopiero gdy Max przysiągł mu ze Gregorowi nic nie będzie. Następnie przyszła kolej na przyszywanego ojca Harrego tu musiał zielonooki zareagować i odciągnąć go od Niny następnie zszokowanego przyciągnął rozciął mu nadgarstek i dał dziewczynie do picia. Przeprosił go lecz ten sam mu podziękował za to po czym podszedł do Matta przeprosił za to co zrobi i wgryzł się w jego szyje tym razem z wielka trudnością ale udało mu się oderwać od Matta po czym nadciął swój drugi nadgarstek i dał chłopakowi do picia.
-No cała 4 już śpi zostali nam tylko Dean i Seamus chłopaki wy niemu sicie się martwić oni wam nie zrobią krzywdy oni przemieniali wiele razy więc nie będzie tak jak w przypadku Ginny czy Niny. Chłopcy kiwnęli głowami i poszli położyć się na swoje lóżka gdy i oni zasnęli Harry zaczął jakby tańczyć po pokoju tak samo jak ostatnio kreśląc jakieś koła i znaki w jakimś języku na podłodze gdy skończył stanął na środku i powtarzał tę sama inkantację to ostatnio gdy skończył po pokoju rozeszła się błękitna tarcza która ponownie sprawiła że przestał na Moment oddychać i pojawiło się ponownie uczucie jakby się było w próżni.
-No teraz mamy wszystko z głowy ja nie zamierzam siedzieć tutaj i czekać aż wszyscy się obudzą zabieram Harrego na plaże ty Syriuszu i Zig macie ich pilnować jak by co w lodówce tu jest krew możecie ją pić ale z umiarem no i ma pozostać dla nich. Max wskazał na nowonarodzonych no i tych co nimi zostaną następnie chwycił Harrego za rękę i zaczął ciągnąć do drzwi.
-Możemy pójść z wami???
Jękną Fred z nadzieją ze nie będą musieli czekać u wieczność.
-No pewnie weźcie sobie trochę krwi i idziemy.
-My też chcemy --Jękną Syriusz a Zig zaczął się śmiać po czym pociągną go do gry w karty.
Zaś reszta siedziała i opalała się na słoneczku nawet Harremu udało się zaciągnąć ukochanego nad urwisko skalne i sam skoczył do wody Max przerażony, że mogło mu się coś stać wskoczył za nim. Zaczął go szukać przestraszony, że może się utopił czy coś zanurkował głęboko wtedy zobaczył tę jaskinie. Prowadzony ciekawością popłynął w tamtą stronę gdy wypłyną na powierzchnie w tej jaskini ujrzał tam Harrego leżącego na wygodnym łóżeczku w jaskini było ciepło skały błyszczały jakby kryły się w nich diamenty a przez świece, które wyczarował młody wampir wyglądało jakby ściany błyszczały.
-Ale tu pięknie prawda. Rzekł chłopak i nie patrząc na swego narzeczonego rozwalił się na łóżku wpatrując w sufit.
-Tak. --Przyznał niebieskooki wycierając się ręcznikiem. Gdy skończył podszedł do łóżka i zaczął palcem wodzić po skórze Harrego. Ten uśmiechnął się po czym pociągnął go do pocałunku. oderwali się od siebie a oczy w które Max tak uwielbiał patrzeć zmieniały kolor z koloru Avady na kolor Krwi. Max tak bardzo chciał się teraz w nim poruszać lecz wiedział, że muszą wracać.
-Harry tak bardzo cie pragnę ale musimy wracać. Rzekł smutno i już zamierzał wstać lecz powstrzymał go Harry.
-Tu minie doba tam minie hmm jakieś 5 min. Uśmiechnął się i rozłożył wygodnie teraz to Max się na niego rzucił całując go namiętnie.
-Czy ja ci mówiłem jak bardzo cię kocham?
-No chyba tak ale zawsze lubię to usłyszeć po raz następny. Uśmiechną się do niebieskookiego po czym się do niego przytulił.
Max czuł że coś dręczy jego ukochanego od paru dni stał się jakiś zamyślony małomówny może to przez to że jego ojcem jest Voldemort nie wiedział co o tym myśleć więc pozostało tylko jedno musiał się go zapytać.
-Harry? Co cię dręczy….?
- Mnie? Nic…
- Nie kłam przecież widzę co się dzieje.
-Ech za 3 dni odwiedzę Dolinę Godryka mój stary dom no i cmentarz….
-Pójdę z tobą kochanie.
Max widział ból malujący się na twarzy 18 letniego chłopca. Przyciągnął go do pocałunku i przytulił mówiąc ,że ma jeszcze jego i innych którzy staną po jego stronie po czym zaczął głaskać jego policzek i czochrać włosy.
-Drops może się tam pojawić co się stanie jeśli mnie będzie chciał zabrać.
-Nie pozwolę mu na to prędzej go zabije niż cb oddam. Pocałował Harrego a następnie wstał z łóżka wyczarował stół, 2 krzesła i świece stół był nakryty czerwonym obrusem na nim była biała zastawa dla 2 osób.
Harry podniósł się na łokciach i spojrzał na narzeczonego i sie uśmiechną
-widzę, że zgłodniałeś.
-A ty nie? Jak na komendę brzuch Harrego głośno zaburczał a on spalił buraka
-Tak sądziłem –Max uśmiechną się wyrozumiale i wskazał mu miejsce zaś Harry pośpiesznie je zajął. Nadal był czerwony na twarzy ale widocznie Maxowi to nie przeszkadzało patrzył na niego a między nimi trwała cisza chwile później przerwał ją głos Maxa
-Patryku?!?
--Koło nich zmaterializował się skrzat ubrany jak zwykle w swój uniform ukłonił się nisko prawie dotykając nosem podłogi w jaskini.
-Witam Panie w czym mogę służyć???
-Patryku chcieli byśmy coś zjeść najlepiej jakieś dania z owocami morza a na deser jakieś lody.
-Tak paniczu Patryk zaraz wraca jeśli będzie w czymś jeszcze potrzebny panicz zawoła.
Po tych słowach znikną z cichym „pop”
-Przecież jesteśmy pod zaklęciem czasu Patryk chyba nie da rady tak szybko przygotować nam dań. --Zauważył Potter
-Na skrzaty działa ta tarcza tak samo jak na ich panów to znaczy Harry że on tez jest pod działaniem tej tarczy gdyż jest z nami połączony nikt tak naprawdę nie wie jak to działa gdyż jest to magia pradawna.
-A ja myślałem, że ty wież wszystko. –Zaśmiał się chłopak.
-Przykro mi Harry, ale nie jestem wszechwiedzący chodź bardzo bym chciał uśmiechną się do zielonookiego tymi swoimi białymi ząbkami.
- No weź nie oślepiaj mnie…. –Sam wyszczerzył swoje zęby ze śmiechu.
-I kto tu kogo teraz oślepia –Max zaczął się teatralnie osłaniać między czasie krzycząc, że to go pali przez to Harry o mało nie spadł z krzesła.
-To ci się udało ;D Maxiu. –Harry starł łzy, które płynęły mu po policzkach, przez co Max patrzył na niego jak zahipnotyzowany do póki przed nimi nie zaczęły sie pojawiać dania. Uśmiechną się do Harrego i powiedział.
-No kotku teraz możemy wcinać założę się iż tych dań jeszcze nie jadłeś .
-Ta to prawda byłem zbyt zajęty na wakacjach Pracą dla mafii a potem szkołą czasem nie miałem czasu jeść czegoś pożywnego chyba, że w niedziele u Ziga on wtedy wmuszał całe to żarcie we mnie no najczęściej były to schabowe albo kuchnia chińska ale krewetek jeszcze nie próbowałem. –Uśmiechną się wziął widelec i nabił na niego największą krewetkę jaka na stole była i to z talerza Maxa.
-Hej oddawaj to moja ;D —Wziął widelec i zabrał Największą jaką znalazł u Harrego na talerzu uśmiechnął się złośliwie i ugryzł ją.
-Ej no a ja chciałem cię nakarmić. –Powiedział smutno a za razem z wyrzutem chłopak i nie zwracając uwagi na minę Maxa zjadł całą krewetkę i zabrał się za próbowanie każdego dania po kolei gdyż było ich trochę na stole.
Max patrzył jak jego ukochany zajada się cieszył go każdy uśmiech i każda chwila wspólnie spędzona z nim przyłapał się na gapieniu na szczęście chłopak nie zauważył był zbyt zajęty delektowaniem się tymi pysznymi daniami, które stały na stole. Gdy zjadł ostatnie danie (lody) uśmiechną się do zielonookiego po czym bez słowa wstał złapał go w pasie przerzucając Harrego sobie przez ramie i położył na łóżku. Harry się nie opierał wiedział co zaraz nastąpi i jakże bardzo tego pragnął. Chciał poczuć zapach Maxa, smak jego skóry, jego krwi i jego dotyku, który rozpala w nim płomień namiętności. Chciał widzieć ten wzrok pożerający jego ciało jego ramiona, które przynosiły ukojenie spokój i sprawiały iż czuł się bezpieczny. Pieścili się wzajemnie serca im przyśpieszyły i biły równym tempem pocałunki stawały się coraz bardziej namiętne i pełne pasji. Żar ciał sprawiał iż w jaskini stało się goręcej. Dało się wyczuć magię wirującą miedzy dwoma splecionymi ze sobą ciałami magia ta łączyła się z inną magia i wnikała w ciała tworząc coś jakby aurę wokół. Nagle jak gdyby fala Magii rozeszła się po jaskini nie była ona szkodliwa ale wyczuwalna w tym samym momencie Max doszedł z zielonookim i razem upadli na łóżko Następnie Harry wgryzł się w szyje Maxa i zaczął pić te słodką krew ukochanego. Następnie dał mu się swojej napić gdy ten skończył Harry wtulił się w niego i zasnął Max uśmiechnął się i przykrył ich kołdrą by nie zmarzli i razem z nim położył pogrążył się w krainie morfeusza.
***
-Pobudka kochanie.
-Jeszcze 5 min kotek daj mi pospać.
-Wstawaj albo cię wrzucę do wody.
Harry nie zareagował na te słowa tylko szczelnie sie kołdrą przykrył poczuł jak Max bierze go na ręce chwile potem wylądował razem z nim w wodzie z głośnym pluskiem.
-Kurwaa Max ubije cie.
-Mówiłem byś się ruszył. Spałeś tak twardo ze nie zauważyłeś jak zdjąłem pętle czasową i musimy wracać bo nas pewnie szukają.
-Ale czemu musiałeś mnie tak dramatycznie obudzić już nie mogłeś mnie np. pocałować???
-Wież misiek akurat o tym nie pomyślałem. Max uśmiechną się a po chwili zniknął w wodzie chwile potem w jego ślady poszedł Harry.
Gdy wypłynęli na powierzchnie na tym zboczu z którego skakali stał Fred i Draco rozglądali się niepewnie gdy ich dostrzegli zaczęli machać ręką tak by ich zauważyli. Harry był nie wyspany więc nie chciało mu się wspinać po tym wzgórzu tak jak to robił Max skupił się i chwile potem był koło Freda ten podał mu ręcznik by się wytarł z czego młody wampir chętnie skorzystał Max widząc ze jego ukochany poszedł na skróty sam nie chcąc w tyle pozostawać przeniósł się tak samo tyle ze on wylądował miedzy Fredem a Draco.
Harry śmiał się z ich min. Fred odskoczył gwałtownie ale Draco jako jedyny prawie zemdlał był biały jak kreda gdy się opanował mało nie rozwalił ławki kopniakiem. Powstrzymał się jedynie przez to że Mugole naszli.
-Dobra chodźmy już reszta się obudziła no i muszę cie Harry powiadomić, że miedzy Zigiem i Syriuszem chyba coś zaszło.
-Super cieszę się, że się obudzili. Ciekawe czy ich instynkty podziałają jak myślisz Max .
-No pewnie trzeba im będzie trochę w tym pomóc jak myślisz czy przydzielenie Syriusza do Ziga pomoże im?
-Jeśli będą się uczyć oddzielnie to tak mówię o tym by każda para uczniów była odizolowana tak samo jak ich mentorzy to oznacza ze Zig i Syri byli by na siebie skazani.
-Tak masz racje może by się by udało a teraz chodźmy nie pozwólmy im czekać.
Poszli do pokoju wspólnego gdzie znajdowali się wszyscy nowonarodzeni. Każdy z nich był w dobrym humorze Fred szybko znalazł się przy Gregorze dając mu causa i siadając mu na kolanach wszyscy uśmiechali się promiennie do Harrego ukazując swoje śnieżnobiałe kiełki Harry odwzajemnił uśmiech cieszę przerwał Max mówiąc:
-Skoro już wszyscy się obudzili to teraz niech się wszyscy spakują bo zaraz wyruszamy.
Na ich twarzach ukazało się zdumienie i strach przed tym gdzie się wybierają.
-Spokojnie tam gdzie się wybieramy nie jest strasznie wręcz przeciwnie a resztą musicie przejść trening teraz jazdaa do pakowania macie 30 min.
Jak to powiedział cała gromada rozbiegła się do swoich pokoi Harry, który stał obok Maxa uśmiechną się do niego wrednie.
-Czemu ty lubisz się tak nad nimi znęcać. Szczęście, że ja jestem mądry i nie będę się fatygował. Patryku!!!
Przednim pojawił się skrzat, który ukłonił się nisko prawie stykając się nosem z ziemią.
-Pan wzywał???
-Tak Patryku spakuj wszystkie moje rzeczy potem pomóż moim przyjaciołom się pakować.
-Tak jest.

Po chwili już go nie było po po 20 min z pokojów zaczęli się wyłaniać po kolei Zig Nina z Ginny potem Dean Seamus Fred Gregor i na końcu oczywiście Matt. Gdy tylko się wszyscy pojawili Książę nakazał by każdy się złapał albo Harrego albo jego albo Syriusza albo Draco co zdziwiło Harrego Matt złapał Draco, Zig Syriusza, Ginny i Nina i Dean Harrego a Fred Gregor i Seamus Maxa po czym wszyscy zniknęli bez charakterystycznego trzasku towarzyszącemu teleportacji.

1 komentarz:

  1. Witam,
    wszyscy przeszli przemianę teraz czas na trening, scena w jaskini cudowna...
    Dużo weny życzę Tobie...
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń